Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 02-07-2020 18:57

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna
Autor Wiadomość
Post: 25-02-2013 16:42 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1221
Zainspirowany relacją z sąsiedniego forum zaplanowałem swoją zimową wyrypę. Dodatkowo dzięki temu, że feryjnym narciarzom po całotygodniowych wyjazdach na stok znudziło się w końcu jeżdżenie na nartach zawdzięczałem dostępność środka transportu i nie musiałem liczyć na PKS do Moszczańca i drałowanie ponad 5km asfaltem na początek trasy. Tak więc rano już o 7 parkuję pod cerkwią w Wisłoku Wielkim, wypuszczam skomlącego już psa z bagażnika i ruszam w kierunku pól. Na początku trzymam się śladów ciągnika, co przy grubej pokrywie śnieżnej jest wielce pomocne, w końcu jednak nasze drogi się rozchodzą i zaczyna się "łojenie" śniegu, który przeważnie jest do połowy łydek i niestety nie jest zmrożony, na co po cichu liczyłem. Plan był aby po drodze zejść na cerkwisko w Wisłoku Górnym, dalej dojść na Wachalowski Wierch skąd można by porozglądać się po okolicy. Pokrywa śnieżna szybko wprowadza poprawki do planu - nie dociągam nawet do lini lasu, tylko na przełaj, z duchem na ramieniu, przekraczam we w miare dogodnym miejscu jeden ze strumieni i ciągnę się w góre w kierunku Jasieniny. Tam wpierw trafiam na ślad skutera, który wcześniej widziałem, jednak że był na przeciwległym stoku nie skusiłem się by do niego dojść. Później porzucam ten ślad na rzecz śladu ciągnika i gdzieś przed wejściem w las zatrzymuję się na pierwszy dłuższy odpoczynek. Pies "wciąga" bułę a ja szprycuję się słodzonym mlekiem. Śladem ciagnika idzie się zupełnie przyzwoicie, patrząc na mapę próbuję oszacować dokąd może mnie on dociągnąć. Dochodzę do czerwonego szlaku, ślad prowadzi dalej jednak kończy się jeszcze przed rozejściem szlaku czerwonego ze "Szwejkowskim". Dalej wiodą tylko ślady kogoś, kto w rakietach jakieś 2 dni wcześniej przemierzał tę trasę. Ze strony wyciągu na Kiczere miałem informację, że w piątek spadło 10cm śniegu - kryjąc ślady nie ułatwia mi wedrówki. Psu każę trzymać się z tyłu, bo jego harce zacierają mi ślad a każde nietrafienie skutkuje zapadnięciem się po udo. Trzymając się śladu daje się posuwać we w miarę rozsądnym tempie do przodu, kijki zupełnie nieprzydatne, mimo jakiegoś tam talerzyka na końcu wchodzą w śnieg nie dając żadnego oparcia. Sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza po wyjściu na grań Kamienia - wiatr postawił zaspy skutecznie zacierając wszelkie slady. Ruszam jeszcze kawałek kombinując a to samą granią a to zaspami - bez różnicy, ciężko. Sprawdzam w GPS-ie - 1.5km do wyjścia na pola z czego dużo zajmuje zawijas szlaku, który mam zamiar ściąć. Muszę podjąć decyzję czy wracać po swoich śladach czy pchać się dalej mając jako niewiadomą przerażające w takich warunkach podejście pod Tokarnię jak i resztę trasy. Ten kilometr jednak przeważa bo ciągnie mnie do odwiedzenia Przybyszowa. Idę dalej, znów znajduję pozacierane ślady rakiet, zaczynam coraz lepiej rozpoznawać gdzie postawić nogę aby trafić na nie. Dochodzę do początku zawijasa szlaku czerwonego, próbuję go ściąć jednak już po paru krokach w śniegu po uda pomysł uznaję jako niedorzeczny i wracam na szlak. Pies coraz cześciej zaczyna oglądac się za siebie - ciekawe...
Na szlaku pojawiają się ślady nart równie stare co rakiet, nie ułatwiają one wędrówki, but często ześlizguje się a dodatkowo zacierają ślad rakiet. Gdzieś nad głową rozlega się warkot LPR - leci z Bieszczadów na Krosno, tak mi przychodzi do głowy - żeby tylko samemu nie musieć wzywać GOPR-u - wstyd wstydem ale cała otoczka medialna, jaka była po ostatniej akcji na Bukowym Berdzie zniechęca całkowicie. Pcham się dalej za szlakiem, w planach odwiedzenie krzyża nad Przybyszowem w miejscu dawnej leśniczówki(?). Dochodząc do tego miejsca nie widzę go, kojarzę mniej więcej jego otoczenie z letniej wędrówki, jednak teraz aby go poszukać trzeba pobuszować po lesie, co nie jest łatwe w tych warunkach śniegowych. Zmuszam się jednak do tego i robię kółka - pod jodłami jest mniej śniegu i tak staram się iść. W końcu okazało się, że mogłem dalej iść szlakiem a wyszedł bym obok tego krzyża :).
Wychodzę na pola nad Przybyszowem, ślady na nich giną a jako że mam zamiar iść i tak na krzyż więc decyduję się walić na przełaj - idąc w dół nie odczuwa się aż tak grubości pokrywy śnieżnej. Krzyża niestety nie znajduję :( Owszem jest sama podstawa a śniegiem okryte coś, co jednak nie okazuje się cokołem. Nie mając sił na dalsze kopanie w śniegu idę dalej tym razem już wyjeżdżoną przez traktory drogą. Rezygnuję z przedarcia się przez bobrowisko na drugi cmentarz w Przybyszowie mając w pamięci kąpiel w takowym w Regietowie w zeszłym roku i kieruję się w stronę odbicia czerwonego na Tokarnię. Po drodze mijam "pierwszy cmentarz", oszczędzając siły nie podchodzę do nagrobków tylko zdjęcia robię z drogi. Z tego samego powodu nie skręcam za czerwonym tylko widząc trochę dalej ślad skutera prowadzący w stronę Tokarni udaję się w jego kierunku. Śladem tym idzie się nawet dobrze - bo cóż znaczy ślizganie się vibramu i zapadanie w rozmiekłym śniegu tylko po kostki ;) Na pierwszym wypłaszczeniu zatrzymuję się na odpoczynek z widokiem na wyciąg w Karlikowie. Przypominam sobie rozmowę w pracy odnośnie tego, kto ma większy wysiłek - ja podczas takich wędrówek czy koledzy narciarze "wyciągowcy" :) Zastanawiam się też, czy ślad będzie prowadził aż na Tokarnię czy znów czeka mnie przedzieranie przez śnieg. Jak się okazuje, ślad przed zaroślami skręca w prawo i po chwili niknie zawiany sniegiem. Idę w tamtą stronę licząc, że gdy dojdę do drogi na Tokarnię to ona będzie przetarta. Okazuje się, ze znów mi się udało, droga jest przetarta, a po chwili nawet skuter zjeżdża z góry. Od tego miejsca idzie się już łatwiej, tym bardziej że nie jest już tak stromo. Podziwiam drzewa mocno opatulone sniegiem. Na Tokarni z daleka widzę grupkę ludzi palących ognisko - czyżby następna szkoła przezycia? Okazuje się, że to jednak ludzie z Woli Piotrowej. Mijam ich i ze względu na ich bliskość nie pozwalam sobie na odpoczynek na Tokarni. Schodzę w kierunku przełęczy, po chwili widzę, że oni również wracają już do Woli. Mimo że idziemy innymi śladami coś mi się zdaje że idą szybciej ode mnie?
Na odpoczynek zatrzymuję się dopiero na przełęczy, na nowej stokówce w stronę Wisłoka Wiekiego, a pies pomaga mi w odciążeniu plecaka z pozostałego jedzenia. Liczyłem na to, że skoro stokówkę zrobili to zimą będzie przetarta - niestety, poza starymi śladami nart nic nie było. Nic to, trasa ciągle w dół i ani śnieg ani dziwny czas podany do Wisłoka - 2h15' na 4km - nie psują mi nastroju. Jednak po tym śladzie idzie się źle, buty ciągle z niego zjeżdżają a śnieg jest już tak mokry, że i tak się zapadam. Zreszą po ok. 0.5km, przed szlabanem ślady idą w las a ja mam przed sobą stokówkę przykrytą równiutko sniegiem po kolana. Kombinuję raz lewą raz prawa stroną ale najlepsze rezultaty daje iść tam, gdzie gałęzie jodeł wystają nad drogę - jest tam mniej śniegu i jest bardziej przesączony wodą a przez to też i zbity. Z radością witam takie fragmenty, gdzie zapadam się tylko do łydek. Tempo nie jest zawrotne a ciągłe sprawdzanie na GPS-ie czy daleko jeszcze również nie podnosi na duchu - okazuje się że odpoczynki muszę robić co 50m. W końcu przypominam sobie jak szybko doganiali mnie schodzący z Tokarni - oni nie mieli żadnego obciążenia. Biorę gęsta gałąź jodłową, kładę na nia plecak i zapiętą na smyczy ciągnę za sobą - no, jakaś ulga jest. Pocieszam się również tym, że może droga przez Darów będzie przetarta a to zawsze 1km mniej przedzierania przez śnieg.
Cała ta wycieczka jako jeden z celów miała sprawdzenie czy jest jeszcze w terenie krzyż, którego lokalizację wypatrzyłem na WIG-ówce, na innych mapach nie był oznaczony. Dochodząc do współrzędnych, gdzie powinien się znajdować rozglądam się, ale nic nie widać. Urządzenie wskazuje, że idąc drogą mijam tę pozycję w odległości ok. 40m ale nie decyduję się na wejście w las i poszukiwanie - zbyt zmęczony jestem. Od miejsca, gdzie powinien się krzyż znajdować droga znów biegnie mocniej w dół więc logicznym wydaje mi się, że powinien być właśnie na górce. Rezygnuję z jego poszukiwań i skupiam się na właśnie zobaczonych śladach rakiet. Ślady też są stare ale zawsze to jakaś ulga, żeby tylko ten ktoś nie stawiał tak wielkich kroków - mocno muszę się naciągac aby w nie trafiać. Schodząc w dół po ok. 60m widze że po prawej stronie drogi jest krzyż :-) Cieszy mnie to znalezisko (choć wcale ukryty nie był) i jakoś sił przybywa i nawet znów niknące w lesie ślady rakiet nie psują mi humoru. Po chwili muszę pokonać strumień na polanie Maszówka i czeka mnie krótkie podejście. Ślimaczę się na nim, co parę kroków łapię oddech ale w końcu udaje się wyskrobać na górę. Coraz bliżej do drogi na Darów i cały czas mam nadzieję, że będzie przetarta. W końcu do niej docieram, z daleka już widze że pięknie odśnieżona. Niesamowita ulga po wyjściu na nią, jakbym od nowa uczył się chodzić gdy nie potrzeba juz tak wysoko dźwigać nóg :-)
Ostatni odpoczynek, psu też jakby sił przybyło i ciągle lata przychodząc dopiero jak grzebię w plecaku, niestety jedzenia już nie ma. Dalej to już spacerek, cmentarz choleryczny, parę krzyży przydrożnych i niedługo jestem przy cerkwi. Udało mi się nawet zmieścić w czasie podanym na tabliczce na przełęczy a więc jest podany na takie właśnie, zimowe warunki :-)
Trzeba będzie jednak rozglądnąć sie na przyszłość za rakietami...

Zdjęcia


Na górę
Post: 04-03-2013 19:18 
Offline

Rejestracja: 27-03-2010 22:42
Posty: 28
Czytało się wszystko bardzo fajnie. Podziwiam za zapał i chęci przemierzania tylu km. Zdjęcia ogląda się z wielką przyjemnością.
Pozdrawiam :)

_________________
http://piotrg.com.pl/


Na górę
Post: 04-03-2013 21:12 
Offline

Rejestracja: 22-11-2009 20:33
Posty: 100
Wg mnie na pierwszym zdj. to raczej łanie. Chyba,że to sarny na mięsnej diecie :D


Na górę
Post: 05-03-2013 21:20 
Offline

Rejestracja: 07-02-2007 18:51
Posty: 677
W rzeczy samej, łanie :-) Foto i relacja - jak zwykle wyśmienita. Dzięki, Dlugi :-)


Na górę
Post: 07-03-2013 16:30 
Offline

Rejestracja: 15-02-2007 19:40
Posty: 116
Lokalizacja: Poręba Radlna
Się robi szefie,powiedział służalczo pierwszy lizus portalu i pupilek Prezesa-Pan Długi.
Tak się rodzą kariery.
Nie widzialem żeby Pan Długi nosił teczkę(plecak)za Prezesem,ale pełna dyspozycyjność,służalczość,meldunek,donosik,raporcik to stary,dobry sposób na błyskotliwą karierę.

Pan Długi potrafi godzinami tonąć po szyję w zaspach lub błocie żeby relacją z trasy poprawić humor Panu Moderatorowi.
Normalni ludzie w taką pogodę leżą w cieple pod kołderką,a ten łazi i zbiera punkty.

Pan Długi nie musi się integrować przy stole z uczestnikami jesiennych spotkań,wpadnie na chwilę,popatrzy na szarą masę ze swej "Długości" i już go nie ma.Szkoda czasu,trasa czeka.Taki mi chodzi po głowie pomysł,żeby założyć jakiś NSZZ dla obrony równych praw wszystkich miłośników Beskidu.

Uprzedzając pytanie od kiedy przeszliśmy na Pan,choć byliśmy na Ty,informuję,że od 12 listopada 2012,godz.10.35,kiedy to Pan Długi wy-GPS-ował mnie w poszukiwaniu skarbu ukrytego w Radocynie,prosto na gawrę niedźwiedzia.Ledwo życie uratowałem.Tak sie koledze nie robi.
Miałem to wygarnąć w Zdyni,ale Pan Długi schował się za swoją kobietą,a mnie jakieś strzępy kultury jeszcze zostały.

Nooo to wygarnąłem z siebie to co mnie bolało. :D :D :D

Teraz ostrzegam i radzę.
Przebywanie w dolinie Radocyny po połowie listopada zagraża zdrowiu i życiu,a najpóźniejszy termin gwarantujący całkowite bezpieczeństwo to połowa października.


Na górę
Post: 08-03-2013 07:57 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1221
No, chyba będę musiał zmienić nicka na "płaski" bo równo w ziemię Pan mnie wgniotłeś. Myślałem, że moja służalczość nie jest aż tak widoczna a tu proszę- błyskotliwa dedukcja i pozamiatane ;) Jednak nie jesteś pierwszy - już dawno słyszałem opinie że normalny nie jestem, szczególnie że już teraz chodze po cmentarzach a koledzy twierdzą, że jeszcze nie czas na szukanie na nich miejsca.
Niedźwiedzia wynająłem, aby pilnował by niepowołane osoby nie dorwały się do "skarbu" przed właściwym terminem, dziwne że Pana nie rozpoznał. Proszę o przesłanie 3 zdjęć "paszportowych" postaram się sprawę z Dźwiedziem załatwić (a swoją drogą - ciekawe czy upilnował i jeszcze tam skarb leżakuje?).
Jeśli Pan mysli że takim wpisem zniechęci mnie do odwiedzenia stadniny Kario jak tylko dotrą do mnie pogłoski że w okolicy bywać będzie załoga pewnego żółtego pojazdu to jest Pan w wielkim błędzie - (w)stawię się tam i pewne sprawy z Panem będziemy musieli powyjaśniać. Od razu zastrzegam, że tłumaczył się nie będę - tylko winni sie tłumaczą :-)

P.S. Wart Pac pałaca - a Rotunda to z jakiej okazji na koszulce się znalazła? ;)


Na górę
Post: 08-03-2013 12:25 
Offline

Rejestracja: 15-02-2007 19:40
Posty: 116
Lokalizacja: Poręba Radlna
1.Nicka se Pan nie zmieniaj,bo jak się coś splaszczy,to się to natychmiast wydłuża jak ciasto na makaron.
2.Trzeci wyraz w drugiej linijce bardzo niestosowny.
3.Dobrze,że w swych opiniach nie jestem osamotniony.
4.Również proszę przysłać trzy zdjęcia,bo od 1 maja będzie Pana obowiązywać wiza na małopolską część Beskidu.
5.Też tak myślę-najlepiej to siąść i wyjaśnić.Pierwszy wolny termin to 26.05-tak sugerowali KASZEBE.
6.Rotunda na koszulce za ciężką,bezinteresowną pracę. :P :P :P :P :P

A poza tym spotkania mają się odbywać w połowie października.


Na górę
Post: 08-03-2013 13:59 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1221
Nie bardzo rozumiem, o który "niestosowny" wyraz chodzi bo akurat u mnie jest to "pozamiatane" - teraz siedzę i dumam co w tym niestosownego. Za chwilę jak nie będę miał czasu to tylko siedział będę ;)
Termin jaki Pan proponujesz wraz z KASZEBE (gmina i przyległości?) tak odległy, że nie będę publicznie deklarował swej obecności - i proszę mi tu nie wysnuwać zbyt daleko idących wniosków jak mniej więcej w temacie grzybów i kolejności ich degustowania pod Tarnowem :-)
Zdjęć wiele moich nie ma i staram się ich nie rozes... coby później na jakichs tablicach nie zobaczyć swojej facjaty. Jak trzeba będzie to w Małopolskie przez zieloną granicę się przedrę :twisted: :P

TadeuszKnapik pisze:
A poza tym spotkania mają się odbywać w połowie października.

A w tym temacie ma Pan całkowite poparcie z mojej strony, ale nawet po tym rozwałkowaniu sami we dwóch "za mali" jesteśmy :roll:
P.S. Koszulka z Rotundą - IMHO najpiękniejsza :-) - nie bierz Pan tego za podlizywanie :wink:
P.S2. Jak trza będzie (a - sądząc po sile Pana argumentów - na pewno tak) to łapówę jakąś w plecaku przydatną do tych rozmów miał będę, tylko gatunkowo musimy się zgrać, coby nie mieszać.


Na górę
Post: 08-03-2013 17:28 
Offline

Rejestracja: 15-02-2007 19:40
Posty: 116
Lokalizacja: Poręba Radlna
Na moim monitorze druga linijka ostatniego Pańskiego postu zaczyna się tak:Jednak nie "jesteś"pierwszy-już dawno słyszałem opinię,że normalny nie jestem.
Właśnie to zdanie skłoniło mnie do przemyśleń i z przykrością muszę przyznać,że postawiłem złą diagnozę.To nie jest lizusostwo.To przypadłość dobrze znana medycynie i nazywa się "Syndrom Krótkiego Łańcucha".

Tu proszę-może przejdźmy z powrotem na "Ty".

Bo jest tak: Pytasz żony czy mógłbyś z psem wyrwać się na dłuższy spacer np.do Krempnej,taka ładna pogoda.
A ona:Ogródek przekopany?trawnik skoszony?drewno porąbane?płytki miałeś kłaść w łazience.Jak tak dalej będziesz się starał to prędzej szpital w Łodzi ukończą niż ty budowę-gamoniu jeden!
A jak leje,wieje,sypie i mrozi to sama Tobie i psu obrożę odpina i jazda z domu i za pół godziny już jesteście na Tokarni.
Tu stoję murem przy tobie.

Spotkać sie musimy jak najwcześniej ,to Ci parę rad podpowiem jak się to leczy.
Jeśli chodzi o jesienne spotkanie w Radocynie,to planuję się spotkać sam ze sobą, jak dołączysz to będzie nas dwóch.





A poza tym spotkania mają się odbywać w połowie października.


Na górę
Post: 08-03-2013 18:58 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1221
Skwapliwie skorzystam z propozycji ponownego (!!) przejścia na "Ty" i tak napiszę: Tadek - tyś się z powołaniem minął, diagnoza Twa w 150% prawdziwa (choc w sumie nietrudno się domyslić tego patrząc na ilości km-ów robione przeze mnie - nie w celu sprawdzenia swej wytrzymałości tylko właśnie z "głodu Beskidu" - przypominam sobie moje pierwsze, poważniejsze przejście z Huty Polańskiej do Iwonicza na azymut i miny ludzi w upalny dzień na widok mojej czarnej koszulki pokrytej białymi cętkami soli z potu - bezcenne :-) )
Również masz słuszną słuszność odnośnie budowy - no bo ileż to można ciągnąć, mi też to już obrzydło. A na zimową wyrypę jak najbardziej zapraszam, postaram się ustalić jakąś traskę aby Cię zostawić w miejscu startu byś podtrzymywał ogień do czasu jak wrócę :-)
Coś cicho o kolejnym Moderparty a to była by pewnikiem najszybsza okazja do spotkania?
Ale już skończyć musimy nasze razgawory, bo mimo tego że wokół tematów beskidzkich się kręcimy i pewnikiem całe towarzystwo za monitorami połozyliśmy ze śmiechu na podłogę to jednak coś przeczuwam, że zaraz moderatorzy wkroczą i porozstawiają nas po kątach i żadne - zaznaczam - tylko domniemane lizusostwo nic tu nie da :-)
TadeuszKnapik pisze:
A poza tym spotkania mają się odbywać w połowie października.

Też chyba zacznę to dodawać do każdego mojego postu :twisted:


Na górę
Post: 08-03-2013 19:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 1994
Lokalizacja: Rabka
Cytuj:
Coś cicho o kolejnym Moderparty

No to piszcie kiedy macie pierwszy wolny weekend - i działamy!
Serio pisze... trzeba coś pomyśleć.

Dlugi pisze:
TadeuszKnapik pisze:
A poza tym spotkania mają się odbywać w połowie października.

Też chyba zacznę to dodawać do każdego mojego postu :twisted:

A może być... I rozgrzewkę w październiku, i poprawiny w grudniu :mrgreen:

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 09-03-2013 06:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05-11-2009 09:22
Posty: 262
Lokalizacja: Uście Gorlickie
Dlugi pisze:
Ale już skończyć musimy nasze razgawory

Nic tak nie ubarwia monotoni wiosny jak męskie pogaduchy z ciętymi ripostami, czasami bolesnymi, ale wciąż z klasą :) Dobrze, że Długi się nie zniechęcił do relacji ze swoich wypraw. Są one inspiracją dla innych w penetracji BN. Tylko trzeba uważać z tym tresowanym niedźwiedziem. Może zastosować agility?

Termin październikowy jest też dla mnie ok.

_________________
Drzewo jest mocą, która powoli wznosi się ku niebu- Antoine de Saint-Exupéry Dębowy Jar


Na górę
Post: 09-03-2013 10:02 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1908
A z tej "zajadłej" dysputy wreszcie zaczyna się wyłaniać pomysł spotkania Beskidników w październiku za czym i ja się opowiadam, deklarując, że w tym terminie chętnie bym w nim uczestniczył (mam nadzieję, że nie zaistnieją jakieś nieprzewidywane przeszkody), bo i pogoda wówczas z reguły sprzyja wędrówkom - również rowerowym - i Beskid Niski przepiękny.
P.S. A co do poziomu i formy dyskusji mam nieco odmienne zdanie niż Łukasz i ubolewam nad tym, że w wielu przypadkach i w różnych wątkach aż kipi od złośliwości, że nie nazwę tego bardziej dosadnie.
Pozdrawiam serdecznie z słonecznej północy.


Na górę
Post: 09-03-2013 10:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 1994
Lokalizacja: Rabka
Akurat w tej dyskusji aż kipi od sympatii... :D

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 09-03-2013 10:43 
Offline

Rejestracja: 07-11-2009 18:57
Posty: 1908
Niech i tak będzie a resztę wyjaśnimy podczas PAŹDZIERNIKOWEGO spędu.
P.S. W 3-mieście piękna słoneczna pogoda, więc wybieram się na spacer m. in. w pewnym konkretny celu, o którym jeszcze dziś będzie.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl