Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 30-05-2020 22:33

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 15 6 7 8 9 Następna
Autor Wiadomość
Post: 08-03-2012 18:11 
Offline

Rejestracja: 26-02-2012 14:13
Posty: 22
Takich filmików w sieci jest sporo.Jest nawet coś takiego.
http://www.youtube.com/watch?v=qW15JfHY ... re=related
W pierwszej części przedstawia granicę na Barwinku i jest to chyba sztab 1DG oraz słowaków-wydaje mi się , ze jest to nakręcane w okresie koncentracji dywizji. a miasteczko to Rymanów,co do niektórych ujęć tez miałbym watpliwości czy nie przedstawia innego( za mało szczegółów).


Na górę
Post: 14-03-2012 01:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08-09-2010 22:02
Posty: 38
Lokalizacja: Grybów/Kraków
Wczoraj i dziś główne media światowe (Daily Mail, Huffington Post) i polskie (gazeta.pl, interia.pl, Polskie Radio, TokFM) informują o spotkaniu wymienianego tu przeze mnie Leona Schagrina z Grybowa z kuzynem Leonem Adlerem z Tarnowa po 70 latach. Obaj myśleli, że reszta rodziny nie żyje, ostatni raz widzieli się w Auschwitz.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... witz_.html

Artykuł w Sądeczaninie. http://sadeczanin.info/aktualnosci-najn ... /art/31985
Pewnie ukaże się tam dłuższy reportaż.


Na górę
Post: 14-03-2012 07:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Proszę o wyrozumiałość. Wiem, że ten fragment książki bezpośrednio nie dotyczy Beskidu Niskiego (przestudiowałam regulamin i to dokładnie :) ) ale moim zdaniem jest niezmiernie ważny. Pochodzi z książki o której będę pisać później, z naprawdę "bardzo mądrej i bardzo potrzebnej książki".

"Z dziejów stosunków polsko-żydowskich w XX wieku"
Fragment artykułu Witolda Mędykowskiego pracownika Instytutu Yad Vashem i Uniwersytetu Hebrajskiego. "Sprawiedliwi, niesprawiedliwi? O złożoności stosunków pomiędzy ratującymi, a ocalonymi w okresie Zagłady" to moim zdaniem bardzo wyważona próba zrozumienia tego co działo się w okresie Zagłady, tekst nad którym należy się zastanowić.

"Jednym z najbardziej złożonych zagadnień dotyczących stosunków pomiędzy Polakami, a Żydami w czasie okupacji nazistowskiej, w którym to okresie miała miejsce masowa zagłada Żydów, jest problem stosunku ludności polskiej do prześladowanej ludności żydowskiej. W polskiej historiografii, a także w dyskursie publicznym jest często przywoływana pomoc prześladowanym Żydom, mniej natomiast uwagi poświęca się denuncjacji Żydów czy kolaboracji z okupantem w ich prześladowaniu. W historiografii żydowskiej natomiast sprawa braku pomocy, jej odmowa, denuncjacje, rabunek, grabież majątku czy eksploatacja Żydów znajdujących się w sytuacji przymusowej, jest tematem powszednim. wynika to m.in. z faktu, że prawie każdy z ocalałych spotykał się wielokrotnie z wymienionymi powyżej sytuacjami. Te odczucia prześladowanych, którzy często desperacko poszukiwali pomocy i rzadko taką pomoc uzyskiwali,znajdują też wyraz w relacjach z okresu Zagłady. Wydaje się, że na podłożu obojętności czy też wrogości wobec Żydów dość łatwo została przyjęta i zaakceptowana nazistowska hierarchia narodowościowa czy rasowa, a na najniższym szczeblu tej hierarchii znajdowali się Żydzi. Zgodnie z ideologią i prawodawstwem nazistowskim, Żydzi zostali wyjęci poza nawias społeczeństwa,pozbawieni wszelkich praw, łącznie z prawem do życia. Stąd popełnienie na nich jakiegokolwiek przestępstwa czy zbrodni nie tylko nie było karane, a wręcz odwrotnie - było aktem, który zasługiwał na nagrodę.[...]"

"Społeczeństwo nieżydowskie z kolei właściwie odczytało swoją pozycję. Z punktu widzenia nazistowskiego Polacy byli narodem podrzędnym w stosunku do Niemców, jednak wobec Żydów w wielu przypadkach stali się panami życia i śmierci współobywateli przeznaczonych na zagładę. Wiedziano, że Żydzi zostali przez Niemców skazani i że "dobrym uczynkiem" była denuncjacja Żydów, a za zabicie ich nie groziła żadna kara. W historiografii często pojawia się wątek "konkurencji" - kto był większą ofiarą czy kto poniósł więcej ofiar. Dyskusja taka jest możliwa pomiędzy dyletantami. Bo, zapożyczając termin ze znanej książki należy mówić w sensie zbiorowym o "nierównych" ofiarach. Chociaż w sensie indywidualnym każda tragedia jest ogromną i niepowetowaną stratą.
Dodatkowym elementem utrudniającym dyskusję jest operowanie zbiorowością w przeciwieństwie do przypadków indywidualnych i próba nadania tej zbiorowości jednolitych cech. W ten sposób grupa nabiera pewnych cech, poprzez które usiłuje się później rozciągnąć te cechy na wszystkie indywidua z danej grupy. Takie przedstawienie grupowe powoduje zamazanie cech indywidualnych lub nadanie postawom krańcowym cech "przeciętnych" społeczności. Od tego jest już prosta droga do tworzenia mitów. "Bohaterska walka społeczności X" wyklucza postawy tchórzostwa, zdrady, zaniedbania, braku odpowiedzialności czy inne. Bo mówiąc o "bohaterskiej postawie" społeczeństwa, sugeruje się, że ta postawa dotyczy wszystkich i wyklucza inne postawy. Podobnie mit "o pomocy prześladowanym Żydom przez społeczeństwo X" sugeruje czy rozciąga taką postawę na wszystkich członków danego społeczeństwa, zamazując indywidualne postawy marginalne. Mit taki ma określone cele, przede wszystkim powoduje uspokojenie sumienia i jest rodzajem terapii. Natomiast postawy negatywne próbuje się przedstawić jako ekstremalne, chuligańskie, niereprezentatywne bądź nawet wykluczające takie indywidua ze społeczności, stawiając je poza margines.
Tylko ci, którzy zachowali niezachwiane normy moralne i nie ulegli nazistowskiej logice, pozostali uczuleni na los Żydów i udzielali im pomocy, mimo grożących niebezpieczeństw, nie tylko ze strony nazistów, lecz też kolaborantów czy okolicznych mieszkańców, którzy nie potrafili utrzymać w tajemnicy faktów pomocy lub taką pomoc potępiali. W polskiej historiografii, mimo licznych publikacji, nadal wydaje się niezrozumiała sytuacja samych Żydów, ich odczucia, postawy, reakcje, myśli. Dopóki będzie panował brak zrozumienia percepcji strony żydowskiej, dyskusja na temat ratowania Żydów i stosunków polko-żydowskich będzie tkwiła w ślepym zaułku i będzie się przedłużała licytacja wielkości poniesionych ofiar [...]"

Książka w pewnej części poświęcona jest tematyce Forum, są to artykuły:
- "Stosunek żołnierzy konspiracji niepodległościowej do Żydów w świetle wspomnień i dokumentów organizacyjnych na terenie Rzeszowszczyzny" Piotra Szopy z Instytutu Pamięci Narodowej Oddział Rzeszów
- Anna Krochmal – "Pomoc Żydom w czasie II wojny światowej w świetle polskich i niemieckich źródeł archiwalnych"
- Elżbieta Rączy – "Zabójstwa dokonane na Żydach w województwie rzeszowskim w latach 1944–1947 w świetle akt organów bezpieczeństwa"


Na górę
Post: 14-03-2012 07:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Frgmencik z tej samej książki
Elżbieta Rączy "Zabójstwa dokonane na Żydach w województwie rzeszowskim w latach 1944-1947 w świetle akt organów bezpieczeństwa"
"Inne przykłady to wydarzenia w Sanoku i w Sowinie. W Sanoku 12 sierpnia 1945 r. Polacy dokonali napadu na rodzinę Propperów. W jego wyniku śmierć poniosły trzy osoby: Maria o Ichel Propperowie, których oskarżono o aktywność w PPR, oraz Ignacy Bodnar, przypadkowo znajdujący się wówczas w mieszkaniu Properów. Należy przypuszczać, że podstawową przyczyną morderstwa na osobie Marii Propper było jej zaangażowanie w działalność komunistyczną, jej mąż zginął w ramach odpowiedzialności zbiorowej,natomiast przypadkowy świadek morderstwa, Ignacy Bodner - w związku z obawą oprawców przed dekonspiracją"
Przypis 38
"Zaangażowanie Marii Propper w działalność tej partii potwierdza fakt umieszczenia jej w "Wykazie członków PPR pomordowanych, rannych i obrabowanych przez bandę Żubryda" sporządzonym przez organa bezpieczeństwa. Brak natomiast w spisie jej męża, który padł także ofiarą napadu[...]."


Na górę
Post: 14-03-2012 13:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-06-2008 18:32
Posty: 279
Lokalizacja: z niebieskiej polany
„Czerwiec 1945 r zastrzelona została w swoim domu w Sanoku Maria Propper – Żydówka , zaś ojciec został ciężko ranny.
Akcję przeprowadziła grupa Żubryda”

"W czasie okupacji , żydowska rodzina Propperów ukrywała się w Niebieszczanach. Po wyzwoleniu powróciła do Sanoka
( ojciec i trzy córki) W porze wieczornej, grupa żubrydowców wtargnęła do mieszkania i zaczęła strzelać do domowników.
W wyniku strzelaniny zginęła córka Maria, zaś ojca ciężko raniono. Pozostałe córki Helena i Hinda, zdołały uciec.
W kilka dni później , ojciec zmarł w krośnieńskim szpitalu”

( z relacji córki Heleny przekazanej Zygmuntowi Pankowskiemu)

Źródło : .Gajewski „Antoni Żubryd . Od legendy do dokumentów . str 50

_________________
"Jesteśmy ulepieni z gliny
ale także z gwiazd i mitów"


Na górę
Post: 14-03-2012 13:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-06-2008 18:32
Posty: 279
Lokalizacja: z niebieskiej polany
Lucyna co to znaczy ..." Polacy dokonali napadu na rodzinę Propperów " (?)

_________________
"Jesteśmy ulepieni z gliny

ale także z gwiazd i mitów"


Na górę
Post: 14-03-2012 14:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Sprawcy nieznani. Przede wszystkim Gajewski nie może być źródłem. Napadów na rodzinę Properrów było dwa, pan Zając nie powołując się na żadne źródło oskarżył Żubryda o to iż brał udział w pierwszym napadzie.
Pozwól, że zacytuję specjalistów, fragment artykułu Andrzeja Romaniaka "Powstanie, działalność i likwidacja antykomunistycznego oddziału partyzanckiego NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda". To ten historyk podjął się jako pierwszy odkłamania dziejów oddziału Żubryda. Wszyscy historycy np. dr. Basak czy dr Motryka pisząc swoje prace opierają się na badaniach Andrzeja Romanika.

str. 273
"Okoliczności powstania i działalności antykomunistycznego oddziału partyzanckiego pod dowództwem Antoniego Żubryda nie doczekały się dotychczas rzetelnego zbadania i opracowania. Przez cały okres tzw. Polski Ludowej Żubryd przedstawiany był jako krwawy watażka stojący na czele zwykłej grupy bandyckiej, w terminologii ubeckiej zwanej "bandą terrorystyczno-rabunkową NSZ". Do ugruntowania tego przekonania w społeczeństwie przyczyniła się powieść Jana Gerharda "Łuny w Bieszczadach" oraz zrealizowany na jej podstawie film Ewy i Czesława Petelskich "Ogniomistrz Kaleń".
Do zafałszowania prawdy historycznej dopomogły także prace koncesjonowanych miejscowych historyków lub historyków amatorów, powstające często na zamówienie czynników partyjnych. Publikacje te miały podłoże czysto ideologiczne, powstały gównie na podstawie materiałów zgromadzonych i wytworzonych przez aparat represji i relacji funkcjonariuszy tego aparatu. Zawarte w nich dane nie były weryfikowane. Co gorsza, informacje, które nie miały odniesienia do rzeczywistości, były bezkrytycznie powielane przez innych autorów. 1. Głównym zarzutem mającym zdyskredytować "żubrydowców'' były kradzieże, rozboje, morderstwa i rabunki, których jakoby się dopuszczali. Skutkiem owych publikacji jest to, że jeszcze dzisiaj zdarza się, iż niektórzy uważają oddział Antoniego Żubryda za bojówkę UPA !
W ostatnich latach podjęto próby weryfikacji najnowszej historii i likwidacji białych plam2, lecz proces ten nadal napotyka trudności. Temat ten, szczególnie na Sanocczyźnie, wywołuje bowiem wciąż duże emocje, a oceny działalności oddziału Antoniego Żubryda różnią sie diametralnie. Argumenty zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników są zwykle przede wszystkim emocjonalne i wynikają, jak wspomniano, z braku obiektywnego, całościowego opracowania dotyczącego powstania, działalności i likwidacji antykomunistyczego oddziału zbrojnego pod dowództwem Żubryda. Pierwszą próbą takiego całościowego ujęcia tematu jest niniejszy artykuł."

"1.Należy wymienić nastpujące publikacje: B. Gajewski, A. Bata "Na tropach Żubryda", "Podkarpacie. Tygodnik Polskiej Partii Robotniczej" 1987, nr2-11 (836-845). Jest to cykl wyjątkowo tendencyjnych i napastliwych artykułów; B. Gajewski "Samozwańczy major Antoni Żubryd" praca nieopublikowana; idem, "Antoni Żubryd. Od legendy do dokumentów", Sanok 1998. Na te prace powołuje się Andrzej Brygidyn: idem "Życie polityczne [w] Sanok - dzieje miasta", red. F. Kiryk, Kraków 1995, s. 758-759, 769; idem, Sanok. "Między wojną, a stanem wojennym" , Sanok 1999, s.11-12. Na opracowanie Benedykta Gajewskiego "Antoni Żubryd. Od legendy do dokumentów" powoływał się w trakcie swego procesu w 1999 r. zabójca Antoniego Żubryda - Jerzy Vaulin, przywołując na swoją obronę zawarte w nim treści. Zob.: Archiwum Sądu Okręgowego w Krośnie [dalej: ASOK], sygn. II K3/99. Akta sprawy przeciwko J. Vaulinowi, t.3, Protokół rozprawy głównej z dn. 15 XII 1999, k.596. Oprócz wymienionych publikacji na temat działalności oddziału Żubryda ukazywały się głównie artykuły prasowe, mniej lub bardziej wartościowe, przeważnie powielające wiadomości zawarte w pracach wymienionych autorów."

"Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie" Waldemar Basak

"Niniejsze opracowanie koryguje wiele narosłych mitów i przekłamań dotyczących dowódcy Batalionu. Głównym z zarzutów stawianych Antoniemu Żubrydowi to zabójstwa Żydów i ludności cywilnej. Nie zapominajmy, że propaganda komunistyczna tego okresu nagminnie pomawiała żołnierzy podziemia o antysemityzm i bandytyzm. W świetle ujawnionych w ostatnich latach dokumentów w jednoznaczny sposób można stwierdzić, że Żydzi ginęli z rąk żołnierzy podziemia niepodległościowego nie z powodu swojej narodowości, tylko za działalność agenturalną. Odnosi się to również do ludności cywilnej. W przytłaczającej większości przypadków ludzie ci współpracowali z UB, bądź innymi organami aparatu represji, byli aktywistami reżimowych partii politycznych lub innych organizacji i instytucji tworzonych przez komunistów".


Na górę
Post: 14-03-2012 14:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-06-2008 18:32
Posty: 279
Lokalizacja: z niebieskiej polany
@Lucyna

"Sprawcy nieznani " ...
Jeśli twierdzisz - sprawcy nieznani, to dlaczego piszesz ... że sprawcami byli Polacy ...

kończę , bo to temat nie o Żubrydzie

_________________
"Jesteśmy ulepieni z gliny

ale także z gwiazd i mitów"


Na górę
Post: 14-03-2012 14:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Proszę czytaj ze zrozumieniem. To nie na napisałam ale dr Elżbieta Rączy.


Na górę
Post: 14-03-2012 14:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Temat zdecydowanie dotyczy Beskidu Niskiego.
Wg Iwaneczki wyrok na rodzinę Propperów wydało Podziemie. Kto nie wiadomo. Wyrok miał wykonać Stanisław Kossakowski "Ułan" i NN "Wilczur". Ta informacja jest zawarta w oświadczeniu amnestyjnym Piotra Iwaneczki. Wszystko wskazuje na to, iż mordu mogła dokonać tzw. Grupa mrzygłodzka, rodzaj samoobrony.


Na górę
Post: 14-03-2012 15:00 
Offline

Rejestracja: 14-01-2011 17:43
Posty: 282
Przed państwem powieść Abrahama Wernera pt. "Ocalenie z innego miejsca" w tłumaczeniu Eliego Barbura. Jest to powieść wspomnieniowa Izraelczyka z Sanoka, który na fałszywych papierach przeżył wojnę i wyjechał do ówczesnej Palestyny.

Bardzo ciekawa - chociaz z przeklamaniami powiesc wspomnieniowa syna przewodniczacego sanockiego Judenratu opisujaca jego wojenne przezycia.Wiele faktow nieprawdziwych.Np.te dotyczace pulku ulanow:

{Dziesięć dni po rozpoczęciu ataku na Polskę siły Wehrmachtu dotarły do naszego miasteczka, Sanoka, odległego o 500 km od granicy niemieckiej, nie napotykając po drodze prawie żadnego oporu. Także pułk ułanów stacjonujący w koszarach u podnóża góry, na której rozciąga się miasteczko, nie wziął aktywnego udziału w kampanii wrześniowej. Dosiadający koni żołnierze, z bagnetami na karabinach i lśniącymi szablami u pasa, niczym ołowiane żołnierzyki, które zbierałem, przekroczyli wprawdzie pobliski San i oddali kilka strzałów w powietrze, ale na tym się skończył ich udział w kampanii}

W Sanoku jak wiadomo stacjonowal jedynie 2 PSP ktory w wojnie obronnej 39 roku wchodzil w sklad 22 DG i rozpoczal swoja kampanie od Olkusza a skonczyl w lesie mokrzanskim kolo Rytwian.

Bardzo ciekawym natomiast jest opublikowany list Szymona Mellera ktory wspolpracowal z sanockim gestapo w likwidacji getta i pomagal transportowac zydow na rozstrzelanie na cmentarzu i w obozie w Zaslawiu,a po ucieczce z niemieckiej sluzby wstapil do NKWD i przebywal w Sanoku do lipca 1945 jako ich oficer.

Rozdzial ten zasluguje na to aby zacytowac go w calosci.Oto on:

List od Szymka Mellera

Kiedy już byłem w Palestynie dostałem list od przyjaciela z dzieciństwa, Szymka Mellera z Zagórza (miasteczko odległe 8 km od Sanoka), który opisuje, w jaki sposób zginęła moja rodzina i inni ludzie, których doskonale znałem. List, napisany po polsku, został zdeponowany w Jad Waszem, gdzie uznano go za świadectwo historyczne, które należy przechowywać. Oto treść listu.



Bruxelles 9.1.1946

Kochany Awrumku.

Widzę Twoją twarz zdziwioną gdy czytasz ten list i pewnie myślisz sobie i on przecież też uratował się. Awrumku dzisiaj całkiem przypadkowo byłem u Twojej cioci i ta dała mi twój adres. Mam Ci tyle do opisania o dalszych losach Twoich kochanych i wszystkich ze Sanoka, że trzeba by było pisać przez parę tygodni. Awrumku ty przecież jesteś już dorosłym i z czystym sumieniem mogę ci pisać całą prawdę. Wiesz przecież, że pracowałem na Gestapo przed i po Twoim wyjeździe i byłem obecny przy strzelaniu Twoich najdroższych na cmentarzu żydowskim w Sanoku. I przesyłam Ci ostatnie słowa Twojego ojca, które powiedział mi jadąc razem autem z więzienia „Szymku, powiedz Awrumkowi, gdy go kiedyś spotkasz, aby pamiętał o nas i nas pomścił.„ Twoją familię wydali (ten mały tragarz, co był w Trepczy Ordnungsdienstem i ten czarny młody co był od początku Ordnungsdienstem, obcy, nie z Sanoka) Obóch przy końcu Gestapo wykończyło. A morderców którzy strzelali do Twoich to jest Kratzmana i Millera ja zastrzeliłem, gdy w r. 43 chcieli nas zastrzelić w nocy w Zasławiu. Będziesz się dziwił skąd ja do tego, ale będąc tak długo u nich, wyuczyłem się ten fach nie gorzej od nich i przeczuwając, że przyjdzie i na nas kiedyś ta chwila, kupiłem sobie pistolet i w nocy gdy nas wywieźli autem do Zasławia (w Zasławiu już nikogo nie było) stojąc nad gotowym grobem, strzeliłem trzy razy zabijając na miejscu Kratzmana i jednego Bahnshuza, a Millera ciężko rając, i w parę tygodni potem zdechł. Uciekło nas wtedy siedmiu, ale ze wszystkich nikt nie został żyć. Moryc ten szofer, taki czarny zginął chlubnie przy karabinie maszynowym we wrześniu 1944 we walce partyzanckiej z Niemcami pod Warszawą. Byłem cały czas w partyzantach rosyjskich i możesz sobie wyobrazić ilu Niemców do piekła wysłałem. W styczniu 1945 połączyłem się z wojskiem sowieckim zaraz wróciłem do Sanoka ale już jako oficer NKWD, gdzie byłem do lipca 1945 r. Możesz sobie wyobrazić, „horben„ ja tam zrobiłem. Sanok będzie mnie pamiętał na wieki. W końcu zrozumiałem, że to nie jest zawód dla mnie, poprostu nawiałem i teraz jestem tutaj od paru tygodni. W Sanoku uratowało się z całego powiatu 80(?) Żydów i ci starają się gdzie kto może wyjechać. Już w Sanoku słyszałem, że widziano Cię w Budapeszcie, że byłeś przy O.T. i prawdopodobnie żyjesz. Toteż możesz wyobrazić moją radość, gdy dzisiaj całkiem przypadkowo przyszedłem do Twojej cioci, aby się uczyć pracować przy diamantach, dowiedziałem się, że Ty żyjesz. Awrumku Ty jesteś już w Palestynie i nie możesz pomścić się na Niemcach, ale masz Anglików, oni są tacy sami jak Niemcy i mają ten sam „chajlik„ w naszej tragiedii co Niemcy, strzelaj ich jak tylko możesz. Awrumku Ty masz „jurceit„ siedem dni przed Bożem Narodzeniem na kalendarz roku 1942. Wtedy zginęli Otek z matką i ojcem, Otek był tak pobity, że nie mogłem go w ogóle poznać i Strasberg.

Kończę ten list i w oczekiwaniu na szybką odpowiedź serdecznie Cię pozrdrawiam

Szymek Meller

Nie wiem czy ty wiesz o tem, ja mam ojca w Ameryce i prawdopodobnie w krótce pojadę do niego. Ale potem przyjadę do Palestyny. T.S.

_________________
"Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator, ale i on,
prawdę mówiąc, świnia." Gogol M.W.


Na górę
Post: 15-03-2012 15:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08-09-2010 22:02
Posty: 38
Lokalizacja: Grybów/Kraków
Facebookowa strona Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przytacza dziś historię z Frysztaka:

Cytuj:
Chana Hellman z domu Bodner urodziła się we wsi Cieszyna k. Frysztaku w województwie rzeszowskim. Nie zna dokładnej daty swego urodzenia, prawdopodobnie jest to 1929 lub 1930 r. Jej rodzice: Zalman (ur. w 1882 r. w Cieszynie) i Rozalia z domu Szperba (ur. w 1891 r. w Jaśle) Bodnerowie mieszkali w Cieszynie i w pobliskim Frysztaku prowadzili sklep spożywczo-przemysłowy.

Kiedy się pobierali w 1921 r. Zalman był wdowcem z trojgiem dzieci. Dwoje z nich, już w dorosłym wieku, wyemigrowało z Polski zanim wybuchła wojna. Ariel do Palestyny, a Małka do Ameryki. W pierwszych dniach wojny trzecie dziecko Zalmana, syn Abram, uciekł na wschód i trafił do Związku Radzieckiego.

Rozalia i Zalman Bodnerowie mieli siedmioro dzieci. Już na początku wojny ich sklep został skonfiskowany i przekazany Polakom. W 1941 r. we Frysztaku utworzono getto i spędzono tam wszystkich Żydów z okolicznych wiosek. Rodzina Bodnerów również musiała się tam przenieść. W getcie zamieszkali w ósemkę. Ich najstarszy syn, osiemnastoletni Pinchas, został zabity jeszcze w Cieszynie, w piwnicy domu Bodnerów, w obecności ojca. Zalman został wtedy ciężko skatowany.

Z całej 9-osobowej rodziny ocalała tylko Chana. Los pozostałych członków rodziny był następujący:

- rodzice Rozalia i Zalman razem z dwójką najmłodszych dzieci: 7-letnim Mańkiem (Mordechajem) i 4-letnią Janką (Jochewet) zostali wyprowadzeni z getta do lasu w Warzycach i tam zastrzeleni,

- Perla (14 lat) i Miriam (11 lat) wywiezione zostały z getta do obozu w Bełżcu i tam stracone,

- Sara (16 lat, była kulawa z jedną nogą krótszą) razem z Chaną (11 lat) uciekły z getta zanim wywieziono Perlę i Miriam; jakiś czas błąkały się po okolicznych wioskach. Wszyscy ich mieszkańcy znali dziewczynki – byli klientami sklepu ich rodziców. Mimo to nie okazali się pomocni – uznali, że obecność Żydówek w pobliżu ich domów stanowi zagrożenie. Przepędzili dziewczynki i zapewnili, że jeżeli znów się pokażą, zostaną zabite. Chana przestraszyła się i uciekła, Sara jednak została i dalej błąkała się po tej samej okolicy. Chana dowiedziała się później, że mieszkańcy wsi znaleźli jej siostrę w bruździe na kartoflisku i zamordowali ją. Chanie udało się znaleźć schronienie w domu rodziny Wydrów, jak pisze:

„Dotarłam do innej wsi, gdzie mnie nie znali i przypadkiem trafiłam do domu pewnej babci, która szukała służącej dla swojej córki Bronisławy, mieszkającej w Jaśle. Chodziło o sierotę, którą Bronisława planowała adoptować. Bronisława Wydrowa była wdową i straciła ukochaną córeczkę. Opowiedziałam moją zmyśloną historię, że uciekłam z nad granicy sowieckiej, bez papierów i rzeczy, że jestem sierotą, że szukam pracy i schronienia. Zostałam w tym domu do nocy, a w nocy zabrał mnie do Jasła kolejarz, znajomy Wydrów. Byłam schowana pod ławką, bo był to wagon służbowy, a ja nie miałam papierów. Byłam w łachmanach, pokryta strupami, zmarznięta (to był grudzień). W domu Bronisławy przyjęto mnie serdecznie, wykąpano, opatrzono nogi. Zaopiekował się mną szczególnie jeden z synów, Adam.

Zostałam u Wydrów, opowiadałam wciąż moją historię, uzasadniając dlaczego nie mam żadnych papierów, a że bez papierów boję się jechać, żeby próbować je odzyskać. Przyjęli moją historię i nie domyślali się mojego pochodzenia. Bronisława dała mi krzyżyk na szyję i proponowała, że załatwi mi chrzest, który byłby podstawą do otrzymania kartek na chleb i ewentualnie zapisu do szkoły. Chciałam tego uniknąć (jako Żydówka) twierdząc, że przecież byłam chrzczona i jak tylko będzie możliwe, dostarczę dokumenty. Byłam tak konsekwentna w swoim opowiadaniu, że to zapobiegało podejrzeniom. Byłam traktowana w rodzinie dobrze, pracowałam jako służąca, ale odnosili się do mnie jak do członka rodziny.

Byłam bardzo lubiana przez sąsiadów, do których zanosiłam mleko. Szczególnie jedna z sąsiadek proponowała mi, że mnie zaadoptuje.

Zostałam u Bronisławy. Kiedyś słyszałam przez ścianę, jak syn Bronisławy Józef (kolejarz) opowiada braciom i koledze Mateuszowi, że Niemcy próbowali go upić i dali mu rewolwer, żeby poszedł zabijać Żydów. Józef, wstrząśnięty, opowiadał, że bał się, ale odmówił.

Któregoś dnia (prawdopodobnie to już był rok 1944) Bronisława zaprosiła mnie na rozmowę na osobności. Opowiedziała, że chyba wiedzą, kim jestem, że jestem Żydówką z sąsiedniej wsi, jedną z dwóch sióstr, które uciekły przed zamknięciem getta. Doszli do tego na podstawie opowiadania sąsiadki Babci, do której trafiłam na początku. Według tego opowiadania jeden z synów Bronisławy pojechał specjalnie do sołtysa Cieszyny, żeby sprawdzić opowiedziane historie i wrócił przekonany, że jestem tą poszukiwaną dziewczynką żydowską, która uciekła, podczas gdy starsza siostra została zabita przez chłopów. Byłam w szoku, czułam że ziemia się pode mną zapada, ale nie dałam po sobie poznać, powiedziałam, że jeśli chcą się mnie pozbyć, pójdę sobie – mam dokąd iść. Miałam na myśli sąsiadkę, która chciała mnie adoptować. Zostałam u Wydrów do wyzwolenia. Wtedy Bronisława powiedziała mi, że była przekonana, że jestem Żydówką, ale za moje zachowanie i konsekwentnie opowiadaną historię uratowały mnie.

Gdy byłam przekonana, że niebezpieczeństwo minęło, powiedziałam, kim jestem naprawdę.”

Chana przeżyła u Wydrów do zakończenia wojny. Wcześniej jednak razem z nimi została z Jasła wysiedlona; pędzili ich na zachód. Miasto zostało w dużym procencie spalone. Po przejściu frontu wrócili do Jasła.

Chana bardzo przywiązała się do Wydrów, z wzajemnością. Mówiła do Bronisławy „mama”, ta chciała nawet adoptować dziewczynkę. Gdy Chana zaczęła planować opuszczenie domu Wydrów i poszukiwania własnej rodziny, Bronisława nie chciała jej puścić.

Dziewczynka mieszkała u Wydrów do maja 1946 r. Wtedy została odnaleziona przez przedstawiciela gminy żydowskiej. Człowiek, który przyjechał z Krakowa, przedstawił Wydrom upoważnienie do odebrania Chany i umieszczenia jej w żydowskim sierocińcu w Krakowie. Pojawienie się tego przybysza spowodowało ogromny zamęt w umysłach zarówno dziewczynki, jak i jej opiekunów. Długo zastanawiano się co robić. Decyzję pozostawiono Chanie, miała już przecież 16 lat. Zdecydowała się na wyjazd, ale rozstanie było bardzo trudne.

Wraz z grupą młodzieży żydowskiej Chana przygotowywana była do wyjazdu do Palestyny: uczyła się języka hebrajskiego, podstaw rolnictwa i przedmiotów ogólnych. Miała za sobą tylko dwa lata nauki w polskiej szkole.

Po półrocznym pobycie w Krakowie, całą grupę przeniesiono do Austrii. Przypadkiem dowiedziała się, że jej starszy przyrodni brat Abram, o którym myślała, że jest w Związku Radzieckim, przebywa w Berlinie. Udało jej się nawiązać z nim kontakt i na początku 1947 r. przenieść się do Berlina. Wspólnie skontaktowali się z pozostałym rodzeństwem: siostrą Małką w USA i bratem Arielem w Palestynie.

Odnalezione rodzeństwo starało się ściągnąć Abrama i Chanę do swoich domów. Formalności wizowe trwały jednak bardzo długo. W tym czasie Chana zdobyła w Monachium zawód technika dentystycznego. Umówili się z Abramem, że pojadą tam, skąd wcześniej dostaną wizy. Dokumenty od brata z Palestyny przyszły szybciej. Na początku 1949 r. był to już Izrael.

Wyemigrowali oboje, Abram zabrał ze sobą żonę i dziecko. Chana skończyła w Izraelu kursy buchalterii, wyszła za mąż za niemieckiego Żyda. Pracowała jako księgowa. Owdowiała w 2008 r. Ma dwoje dzieci, pięcioro wnucząt i czworo prawnucząt. Mieszka w domu starców niedaleko Tel Awiwu. Z rodziną Wydrów utrzymuje nieprzerwany kontakt. Dwukrotnie przyjechała do Polski.

Podczas jednej z wizyt odwiedziła las w Warzycach – miejsce, w którym jej rodzice, siostra i brat zostali rozstrzelani. W lesie znajduje się cmentarz – tam 32 zbiorowe mogiły, wśród nich mogiła dzieci. Nie widnieje na nich nic poza informacjami o pochodzeniu ofiar. Po wojnie postawiono tam pomnik. Napis na nim mówi o około 5 tysiącach zamordowanych ludzi. Nie zostało napisane, że ogromna większość zabitych to Żydzi. Ustawiono tam krzyż katolicki, ale nie ma tam żadnego symbolu religijnego Żydów.


Na górę
Post: 15-03-2012 17:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08-09-2010 22:02
Posty: 38
Lokalizacja: Grybów/Kraków
Z pogranicza Niskiego - aptekarz Żyd z Krynicy, który zginął w Katyniu.
sprawiedliwi.org.pl pisze:
Drugim aptekarzem pochodzenia żydowskiego, na którego pozwolę sobie zwrócić uwagę Czytelników, będzie magister Aleksander (Lesław) Sandauer (1897-1940), właściciel apteki w Krynicy. Poza prowadzeniem swej apteki był aktywnym członkiem dwóch żydowskich instytucji kulturalnych: stowarzyszenia „Humanitas”, którego siedziba znajdowała się w rodzinnym mieście Sandauera – w Przemyślu oraz krynickiej Loży B’nei B’rith, stawiającej sobie za zadanie działania dobroczynne i doskonalenie członków w duchu humanistycznym. To właśnie do Sandauera mieli zgłaszać się kryniccy kuracjusze pochodzenia żydowskiego, chcący wziąć udział w spotkaniach Loży. We wrześniu 1939 roku, jako podporucznik Wojska Polskiego, został zmobilizowany do X Szpitala Okręgowego w Przemyślu. Aresztowany przez sowietów, wywieziony został do obozu jenieckiego i w roku 1940 rozstrzelany w Katyniu.


Na górę
Post: 15-03-2012 18:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-06-2008 18:32
Posty: 279
Lokalizacja: z niebieskiej polany
rozszerzę temat na Podkarpacie ... jeśli admin uzna, że poza tematem , to może odrzucić ...

http://www.polskieradio.pl/39/284/Artyk ... szczyznie-

"Według historyków, 1600 mieszkańców z województwa podkarpackiego pomagało Żydom.
Ukazał się album Elżbiety Rączy i Igora Witowicza "Polacy ratujący Żydów na Rzeszowszczyźnie w latach 1939-45". Publikację wydał oddział IPN w Rzeszowie.

- Album jest skromną próbą upamiętnienia Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. Zawiera zdjęcia Polaków, w niektórych przypadkach również uratowanych przez polskich opiekunów. Większość prezentowanych fotografii opublikowano po raz pierwszy ...."

_________________
"Jesteśmy ulepieni z gliny

ale także z gwiazd i mitów"


Na górę
Post: 16-03-2012 16:40 
Offline

Rejestracja: 26-02-2012 14:13
Posty: 22
Myślę, że należy wyszukiwać osoby które pomagały a ich nazwiska nie figurują na żadnych tablicach. Np rodzina Bolanowskich z Rymanowa która zginąła za pomoc żydowi Bobikowi.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 15 6 7 8 9 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl