Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 28-11-2020 11:43

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
Post: 10-11-2008 19:00 
Offline

Rejestracja: 02-12-2005 15:10
Posty: 325
Lokalizacja: Krosno
Za nowiny24.pl;

"Poszukiwani Bogdan i Marcin nie żyją
Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Policja odnalazła ciała poszukiwanych od miesiąca Bogdana Kenara i Marcina Dziury.

Zwłoki obu mężczyzn były zakopane w lesie w okolicy Bukowska w powiecie krośnieńskim. Znajdowały się w workach foliowych, w miejscu wskazanym przez Piotra M., właściciela stadniny, z którym 15 października mieli spotkać się Bogdan i Marcin.

Na miejscu pracują policjanci i prokurator. Sekcja zwłok da odpowiedź na pytanie co było przyczyną śmierci mężczyzn. Powiadomiono rodzinę zaginionych.

Policja i prokuratura nie ujawniają na razie więcej szczegółów w tej sprawie.
Piotr M. po zatrzymaniu był dziś przez cały dzień przesłuchiwany, pod wstępnym zarzutem bezprawnego pozbawienia wolności.

Wcześniej około godziny 14 policja odnalazła samochód zaginionych Marcina i Bogdana w Przemyślu. Granatowy opel astra, którym 15 października mężczyźni wyjechali z Iwonicza Zdroju, stał porzucony przy ul. Grottgera, na chodniku jednej z bocznych ulic w centrum miasta".


Na górę
 Tytuł:
Post: 12-11-2008 17:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13-02-2008 09:54
Posty: 31
Lokalizacja: Kraków
Więcej informacji;

Okrutna zbrodnia wyszła na jaw

Super Nowości

Środa, 12 listopada

Marcin Dziura i Bogdan Kenar nie żyją. Zastrzelił ich Piotr M., właściciel stadniny w Wernejówce na Podkarpaciu. Po wielogodzinnym przesłuchaniu morderca przyznał się do popełnienia zbrodni i wskazał miejsce ukrycia zwłok ofiar. Sąd aresztował go na 3 miesiące. Policja wyjaśnia szczegóły dramatu.

Marcin Dziura, 28-letni rzeszowianin, i Bogdan Kenar - 35-latek z Iwonicza zaginęli w połowie października. Samochodem Marcina pojechali do Wernejówki, do leśnego gospodarstwa, które w okolicach Rymanowa samotnie prowadził 43-letni Piotr M.

Marcin - za kilkumiesięczną pracę w stadninie - miał odebrać od Piotra M. młodego konia . Bogdan pojechał z Marcinem, by mu pomóc w transporcie zwierzęcia. Mężczyźni zniknęli bez śladu.
czytaj dalej


Kilka dni później z telefonu Marcina zostały wysłane SMS-y, które jeszcze bardziej zaniepokoiły rodziny zaginionych. Rozpoczęły się poszukiwania. 19 października o zaginięciu mężczyzn powiadomiono policję.

Ślady prowadzą do Wernejówki

- Od początku sprawa wydawała się bardzo poważna i do jej wyjaśnienia komendant miejski policji w Krośnie wyznaczył najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy - mówi nadkom. Marek Cecuła, oficer prasowy krośnieńskiej policji.

- Do wyjaśnienia tej zagadki komendant wojewódzki powołał specjalną grupę operacyjną. Sprawdzano wiele wersji. Pod uwagę brano możliwość wyjazdu zaginionych za granicę lub nieszczęśliwy wypadek. Nie wykluczono także najbardziej tragicznego finału, zabójstwa obydwu mężczyzn.

Policjanci, strażacy, strażnicy graniczni, goprowcy, leśnicy oraz rodziny i znajomi zaginionych przeszukali lasy w rejonie Puław. Sonarem spenetrowano dno zalewu w Sieniawie. Nie natrafiono jednak na żaden ślad zaginionych, ani samochodu, którym wyjechali.

- Bardzo dużej pomocy udzielili nam członkowie rodzin obydwu mężczyzn - podkreśla Marek Cecuła. - Dostarczyli bowiem dowody na to, że kontakt z zaginionymi musiał mieć Piotr M. Ten jednak wszystkiemu zaprzeczał, wbrew oczywistym faktom.

W miniony piątek prokurator podjął decyzję o wszczęciu śledztwa. W sobotę policjanci weszli na teren stadniny i drobiazgowo ją przeszukali. Znaleźli kolejne dowody potwierdzające związek gospodarza z zaginięciem obydwu mężczyzn. W poniedziałek Piotr M. został zatrzymany pod wstępnym zarzutem bezprawnego ograniczenia wolności Bogdana i Marcina.

Straszliwa prawda

Po kilkugodzinnym przesłuchaniu Piotr M. przyznał się do podwójnego zabójstwa i wskazał miejsce ukrycia zwłok. Powiedział też, że samochód Marcina porzucił w Przemyślu przy ul. Grottgera. Opel stał we wskazanym miejscu.

Leśny grób znajdował się w okolicy Bukowska, kilkanaście kilometrów od Wernejówki. Zwłoki zakopane były w trudno dostępnym miejscu, na głębokości ok. 1,5 m. Członkowie rodzin Bogdana i Marcina zidentyfikowali ich ciała.

- Zwłoki przewieziono do zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie - informuje Marek Cecuła. - Podczas wstępnych oględzin stwierdzono na ciałach kilka ran postrzałowych w okolicy klatki piersiowej.

W gospodarstwie Piotra M. zabezpieczono dwie jednostki broni myśliwskiej. Badanie balistyczne wykaże, czy któraś z nich była narzędziem zbrodni. Trwa intensywne wyjaśnianie szczegółów dramatu i motywów zbrodni. Dotychczasowe wyjaśnienia podejrzanego są ze sobą sprzeczne. Nie zgadzają się także z zebranymi już dowodami.

Najprawdopodobniej Piotr zaplanował zabójstwo Marcina, który pracował w jego gospodarstwie i żądał za to zapłaty. Chciał wziąć konia i założyć własne gospodarstwo. Prawdopodobnie chciał także wziąć dziewczynę, która również przyjeżdżała do stadniny Piotra M., przypuszczalnie nie tylko do pracy. Czy walka o kobietę i konia to główne motywy zbrodni?

Policja sprawdza też inne, osobiste wątki dramatu, który rozegrał się w beskidzkich ostępach. Wiadomo, że Bogdan Kenar jest przypadkową ofiarą tej tragedii. Zginął dlatego, że przyjechał razem z Marcinem.

Wczoraj sąd zdecydował, że przez najbliższe miesiące Piotr M. pozostanie w areszcie. Grozi mu dożywotnie więzienie.

KRZYSZTOF ROKOSZ

Źródło informacji: Super Nowości

Przerażające.

_________________
Jacek


Na górę
 Tytuł:
Post: 24-11-2008 19:17 
Offline

Rejestracja: 24-11-2008 19:14
Posty: 1
WSZySYTKIM, KTÓRZY PRAGNĄ POZNAĆ SZCZEGÓŁY TEJ SPRAWY I POMÓC ZAPRASZAMY NA: www.bogdankenar.blogownik.pl

Przyjaciele Bogdana


Na górę
Post: 11-01-2010 18:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 2003
Lokalizacja: Rabka
No i tak się to skończyło...

Wyrok w sprawie

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 31-03-2011 09:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 2003
Lokalizacja: Rabka
Cytuj:
Przed Sądem Okręgowym w Krośnie rozpocznie się dziś ponownie proces Piotra Mojeścika z Wernejówki skazanego na dożywocie za podwójne morderstwo. W maju ubiegłego roku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił w całości wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd okręgowy. Powodem uchylenia były błędy proceduralne. W opinii sądu zabrakło wyczerpującego uzasadnienia kary dożywocia, a szczególnie odniesienia do argumentów obrony, że oskarżony działał w stanie silnego wzburzenia. Sąd apelacyjny uznał, że materiał dowodowy powinien być uzupełniony, jeszcze raz przeanalizowany i oceniony. Chodzi między innymi o dokumentację związaną z wypadkiem, w wyniku którego oskarżony doznał urazy mózgu. Zdaniem obrony mogło to mieć wpływ na jego zachowanie i reakcje.
Do podwójnego zabójstwa doszło w Wernejówce w październiku 2008 r. Od strzału z broni myśliwskiej zginęli wówczas dwaj młodzi ludzie Marcin D. i Bogdan K. którzy przyjechali do oskarżonego rozliczyć się z wykonanej pracy. Jednym z powodów zabójstwa była zazdrość Piotra Mojeścika o dziewczynę


za: http://www.radio.rzeszow.pl/index.php?o ... &Itemid=66

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 07-04-2011 09:02 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 2003
Lokalizacja: Rabka
Cytuj:
Dziś w Sądzie Okręgowym w Krośnie rozpoczął się ponowny proces Piotra M, oskarżonego o zabójstwo Marcina D. z Rzeszowa i Bogdana K. z Iwonicza-Zdroju. Do zbrodni doszło w stadninie koni w Wernejówce.

Oskarżony, który podczas pierwszego procesu milczał, nieoczekiwanie stwierdził, że będzie składał wyjaśnienia. Mówił ponad trzy godziny.

W styczniu ub. roku Sąd Okręgowy w Krośnie orzekł wobec Piotra M. karę dożywocia. Sąd uznał, że z premedytacją zastrzelił dwóch młodych mężczyzn: Marcina D. z Rzeszowa i jego kolegę, Bogdana K. z Iwonicza-Zdroju.

Motywem morderstwa miała być zazdrość o kobietę. Pochodząca z okolic Warszawy Zuzanna mieszkała w należącym do Piotra M. gospodarstwie. Marcin poznał ją, gdy zatrudnił się w jego stadninie w Wernejówce.

W pierwszym procesie Piotr M. odmówił składania wyjaśnień. Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących i skazał go na dożywocie. Wyrok w maju ub. roku uchylił Sąd Apelacyjny w Rzeszowie. Zdaniem sądu, niektóre kwestie nie zostały wyjaśnione, zabrakło też wyczerpującego uzasadnienia dla kary dożywotniego pozbawienia wolności.

Piotr M. przyznaje się do podwójnego morderstwa

Dziś proces rozpoczął się od nowa.

– Przyznaję się – powiedział Piotr M. po usłyszeniu zarzutów.

Zdecydował też, że tym razem opisze szczegółowo jak doszło do tragedii. Jednak zanim zaczął mówić, milczał przez kilkanaście sekund.

– Nie wiem, jak zacząć – tłumaczył.

Piotr M. opisywał jak poznał Marcina D. Rzeszowianin trafił do jego stadniny bo chciał pracować przy ujeżdżaniu koni.

– Wydawał się uczciwych chłopakiem. Miałem do niego zaufanie. Z dnia na dzień nasze relacje były coraz lepsze – mówił.

Dodał, że nigdy się nie kłócili a Marcin był najlepiej traktowanym przez niego pracownikiem.

Sytuacja zmieniła się, gdy zaczęły go dochodzić słuchy, że Zuzanna i Marcin nawiązali romans, w czasie, gdy wyjechał do pracy w Niemczech. Oskarżony przyznał, że nie był gotowy na sformalizowanie związku z młodą kobietą, mówił jej nawet, by znalazła sobie innego. Czuł jednak żal, że oboje zrobili coś poza jego plecami. Początkowo nawet w to nie wierzył. Potem zauważył jednak zmianę w ich zachowaniu.

– Przygniatała mnie ta sytuacja, straciłem chęć do wszystkiego, robota mi nie szła – mówił.

Jesienią 2008 roku Zuzanna przygotowywała się do opuszczenia na dobre Wernejówki. Marcin nie pracował już w stadninie, ale chciał odebrać obiecanego mu konia.
To były przypadkowe strzały - mówi oskarżony

Oskarżony opowiedział szczegółowo o dniu, w którym czekał na Marcina. Wracając z zakupów, zobaczył w pobliżu gospodarstwa chorego lisa. Bał się, że drapieżnik zaatakuje jego dzikie kaczki. W domu wyjął dubeltówkę ze schowka w kuchni, załadował. Wtedy okazało się, że musi rozdzielić klacz i ogiera.

Zostawił, więc nabitą broń i pobiegł na pastwisko. Gdy wrócił, przed stajnią zastał Marcina i Bogdana. Marcin wspomniał o pieniądzach i doszło do awantury.

– Zaczęliśmy się kłócić, wytknąłem mu to co zrobił, a on wypomniał mi Zuzannę. Zdenerwowałem się. Powiedziałem, ze wsadzę mu tyłek do lepiku i chwyciłem za pasek – opowiadał oskarżony. – Wtedy on sięgał po widły, a Bogdan po metalowy pręt.

Piotr M. twierdzi, że uciekał w kierunku kuchni, bo sytuacja wyglądała poważnie, a oni biegli za nim. Chwycił strzelbę, bo chciał ich przestraszyć. Wtedy Marcin rzucił w niego widłami.

– Uchyliłem się i tak jakoś ściągnąłem spust. To były przypadkowe strzały - mówił. - Oni upadli twarzą w dół.

Piotr M. tego samego dnia zapakował ciała w worki i wywiózł swoją terenówką za Bukowsko. Przeciągnął zwłoki na płachcie w głąb lasu, wykopał dół.

– Nie wiem, ile mi to zajęło. Ja całe życie pracowałem fizycznie i takie rzeczy robię sprawnie – stwierdził.

Zaprzeczył, że zabrał Marcinowi telefon czy inne rzeczy. – Nie jestem złodziejem – powiedział.

Zbrodnia nie od razu wyszła na jaw. Rodziny przez prawie cztery tygodnie poszukiwały zaginionych bliskich. Dzisiaj rodzice i rodzeństwo ofiar przysłuchiwali się wyjaśnieniom oskarżonego. Matka Marcina płakała, gdy Piotr M. opisywał, co zrobił.

– Dla nas to bardzo trudne przechodzić przez to wszystko jeszcze raz, jeszcze raz na niego patrzeć – mówi Magdalena, siostra Marcina.

Jutro kolejny dzień procesu. Sąd zajmie się m.in. tym, czy wpływ na oskarżonego mogły mieć skutki ciężkiego wypadku, którego doznał w Niemczech.


Za:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/ar ... /637421016

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 07-04-2011 11:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10-11-2010 09:26
Posty: 1007
Lokalizacja: Bieszczady
Jedno mnie w tym zastanawia. Kto wydał zgodę na posiadanie broni człowiekowi mającemu ponoć problemy z poczytalnością?


Na górę
Post: 29-04-2011 09:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18-09-2004 19:47
Posty: 2003
Lokalizacja: Rabka
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/ar ... /498110140

Cytuj:
- Upływ czasu ani trochę nie zatarł naszego bólu - mówią najbliżsi Marcina D. z Rzeszowa i Bogdana K. z Iwonicza. Obu mężczyzn zastrzelił Piotr M, właściciel stadniny w Wernejówce.

Dziś rodzeństwo i rodzice ofiar ponownie zeznawali przed sądem.

Proces w tej sprawie toczy się od nowa w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił bowiem wyrok skazujący Piotra M. na dożywocie.

W powtórnym procesie oskarżony, który wcześniej milczał, zdecydował się złożyć szczegółowe, wielogodzinne wyjaśnienia. Opowiedział o swoich relacjach z Marcinem, który pracował u niego w stadninie, i o związku w Zuzanną, młodą dziewczyną, która od kilku lat mieszkała w jego gospodarstwie.

Piotr M. mówił, że Marcin był bardzo solidnym pracownikiem i "najbliższą mu osobą wśród obcych" a Zuzanna "najlepszą partnerką, jaką poznał". Według oskarżonego, podczas jego nieobecności (leczył się po wypadku w Niemczech) młodzi zbliżyli się do siebie. Przyznał, że miał żal o ich romans i nie spodziewał się tego po nich.

Oskarżony przedstawił swoją wersję tego, jak zginęli Marcin i Bogdan. Stało się to 15 października 2008 roku, w dniu, gdy mężczyźni przyjechali po konia, którego rzeszowianin miał obiecanego jako zapłatę za pracę w stadninie. Wtedy w stajni miało dojść do scysji między gospodarzem a byłym pracownikiem.

Według oskarżonego - Marcin i Bogdan chwycili widły i metalowy pręt a on - uciekając przed nimi, złapał nabitą strzelbę, przygotowaną na lisa, i strzelił do nich. Ciała schował do samochodu a potem wywiózł do lasu i zakopał. Zuza była w tym czasie w gospodarstwie, ale – jak twierdzi Piotr M. – o niczym nie wiedziała.


Najbliżsi Marcina i Bogdana – rodzice i rodzeństwo – nie wierzą w tę wersję wydarzeń. Dziś w sądzie opowiadali o tym, co przeżywali po zniknięciu mężczyzn i o tym, jak ich szukali. Piotr M, z którym się skontaktowali, utrzymywał wówczas, że nie wie, co się z nimi stało.

Dopiero odnalezienie zwłok w lesie (trzy tygodnie po zdarzeniu) potwierdziło najgorszą prawdę, że Marcin i Bogdan zostali zamordowani. – Ja ten obraz ciągle mam przed oczami – mówiła szlochając Magda L, starsza siostra Marcina, która identyfikowała ciało brata.

Dla rodzin ponowne przeżywanie procesu okazało się bardzo trudne. Najmłodsza siostra Bogdana wybuchła płaczem i nie była w stanie zeznawać. Matka Marcina opowiadała, że po śmierci syna przestała wychodzić z domu, wpadła w ciężką depresję.

Roszczenia rodzin ofiar wobec oskarżonego są takie same, jak pierwszym procesie: 100 tys. zł dla rodziców i po 50 tys. zł dla rodzeństwa.

Piotr M. zgodził się odpowiadać jedynie na pytania swoich adwokatów i sądu. Zaprzeczył, że wysyłał z telefonu Marcina sms-y mające dowodzić, że wyjechał on z kolegami i sugerujące, by go nie szukać.

Na pytanie, dlaczego ostatecznie zdecydował się wskazać miejsce ukrycia zwłok powiedział: - Myślę, że jakaś cząstka człowieka się odezwała we mnie i sumienie kazało mi to zrobić. Żałuję tego, co się stało i na co miałem wpływ.

Dziś sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztowania Piotra M. o kolejne 3 miesiące.


Nowiny24

_________________
"Nasze piwo jest zdrowe".
Browar Grybow.


Na górę
Post: 30-08-2020 20:41 
Offline

Rejestracja: 30-08-2020 20:28
Posty: 3
Witam, temat trochę odkopuję.
Czy na terenie Beskidu Niskiego w ostatnich kilkunastu latach, ginęli ludzie bez śladu? Dosyć mocno się intersuje sprawą podwójnego morderstwa w Wejnerówce w 2008 roku, doszedłem do ciekawych lecz niestety niepotwierdzonych informacji odnośnie tego że właściciel stadniny Piotr Mojeścik, podwójny morderca mieć coś wspólnego z zaginieciami ludzi którzy kręcili się niedaleko jego "rancza" w Wejnerówce, i mógł ich spotkać podobny los co Marcina Dziury i Bogdana Kenara. Czy ktoś coś wie może na ten temat, bo ludzie gadają że on jak bez problemu zamordował dwie osoby, skrzętnie to zaplanował, wywiózł i ukrył ciała, to bardzo możliwe że to nie byla to jego pierwsza zbrodnia, co sądzicie?


Na górę
Post: 24-09-2020 12:58 
Offline

Rejestracja: 24-09-2020 12:54
Posty: 1
Wątpię w to, żeby był seryjnym mordercą


Na górę
Post: 25-09-2020 06:41 
Offline

Rejestracja: 30-08-2020 20:28
Posty: 3
Raczej też mi sie wydaje ze nie jest seryjnym, ale są świadkowie którzy widzieli jak wsiadał do jego samochodu zaginiony w 2008 roku student Leszek Nycz z Zagórza, który wracał do domu ze Stolicy gdzie studiował podobno z Zuzanną Meissner (kobietą Mojeścika)
Leszka znaleziono w 2010 roku a raczej jego szczątki kilkanaście albo kilkadziesiąt km od Wejnerówki. Śledztwo w sprawie jego śmieci wydaje mi się przemilczana i zammieciona pod dywan.


Na górę
Post: 25-11-2020 00:06 
Offline

Rejestracja: 30-08-2020 20:28
Posty: 3
Sprawa Leszka Nycza całkowicie zamieciona pod dywan - samobójstwo. Kto jedzie 40 km od domu i wiesza się na drzewie, gdzie znajdują go dopiero po 2 latach? Według mnie sprawa wogole nie została rozwiązana a fakty ustalone. Uważam że Zuzzana Meissner jest odpowiedzią na wiele nurtujących w tej sprawie pytań. Zapraszam do dyskusji


Na górę
Post: 26-11-2020 11:29 
Offline

Rejestracja: 06-08-2007 11:59
Posty: 133
Cytuj:
Zwłoki obu mężczyzn były zakopane w lesie w okolicy Bukowska
a wiadomo coś dokładniej(miejsce)?
Zwłoki Leszka Nycza znaleziono koło Królika Polskiego.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl