Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 30-09-2020 15:54

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Autor Wiadomość
Post: 19-10-2004 22:43 
Offline

Rejestracja: 17-09-2004 09:49
Posty: 723
Nie wiem, czy jest aż tak źle...
Skoro jesteś, Uruloki, takim znawcą Cmentarzy Wojennych to z pewnością wiesz, że nigdy nie były one w stanie zgodnym z zamierzeniem autorów. Sam zapytałeś o dzieła Jurkovica... ;)
Uważam, że najważniejsze jest aby nie uległy zniszczeniu i zapomnieniu. I w tym zakresie nie jest tak źle. Porównaj sobie ilość ocalałych cmentarzy w Polsce centralnej lub północnej (jeśli nie znasz liczb poszukaj w Necie).
Oczywiście, że lepiej było by, gdyby remontowano je zgodnie z pierwotnymi założeniami (ale te praktycznie nigdy nie zostały wdrożone w 100%).
Gośka ma rację i niepotrzebnie Ją wystraszyłeś swoim nietaktownym postem.
Ja rzeczywiście jestem pełen podziwu za Jej 308 zwiedzonych cmentarzy. Zajmuję się tą tematyką od niedawna a zdążyłem odwiedzić już 30 cmentarzy (w tym kilka na Słowacji). Więc ta ilość wcale nie jest ani śmieszna ani niemożliwa. Pewnie Gośka niedługo zwiedzi wszystkie 400 zlokalizowane w Galicji zachodniej. I to niekoniecznie z daleka...


Na górę
 Tytuł:
Post: 20-10-2004 11:51 
Cytuj:
Skoro jesteś, Uruloki, takim znawcą Cmentarzy Wojennych to z pewnością wiesz, że nigdy nie były one w stanie zgodnym z zamierzeniem autorów.


Ni, nie wiem. I nie wiem skąd ty wyciągasz o tyleż dalekosiężne co gruntownie błędne wnioski. :evil: Otórz większość (przeważająca na moje "oko" jakieś 90 %) zachodniogalicyjskich cmentarzy zostało zrealizowanych zgodnie z projektami architektów z Kriegsgraeber - Abteilung Krakau. Inna rzecz że wiele cmentarzy posiadało alternatywne projekty (nieraz po kilka) dla całego założenia lub na przykład dla samego pomnika głównego. I w czasie wykonania cmentarza (budowy) niejednokrotnie projekty te były "miksowane" do kupy a czasem nawet wykonawcy - inżynierowie określani w KGA jako "budowniczowie" dokładali coś od siebie. Czasem nawet budowlańcy - jeńcy robili jakiś element własnego pomysłu, w terenie, na budowie cmentarza i jesli był udany to zostawał włączony do całego wystroju. Ale żeby o tym wiedzieć nie tylko trzeba zwiedzać cmentarze ale i nawiedzić czasem Krakowskie Archiwum Państwowe. A jeśli sie do niego nie ma dostępu to przynajmniej przestudiować dostepną na rynku wydawniczym literaturę na ten temat (z wyjątkiem "półprzewodnikowej"). Samo zwiedzenie "x" cmentarzy nie daje żadnej o nich wiedzy poza czysto "organoleptyczną" - wzrokową. Po prostu wtedy się wie jak cmentarz wygląda i gdzie się znajduje. Prawdziwa wiedza w tej dziedzinie polega na tym iż wie się jak cmentarz wyglądał po budowie. Podkreślam - PO BUDOWIE. Oraz jaka jest historia obiektu.

Ponadto nie jestem "znawcą" tematu a przynajmniej sie sam za takiego nie uważam. Im więcej się dowiaduję o cmentarzach z I wojny światowej w Galicji Zachodniej, tym bardziej jestem świadomy jak mało wiedziałem przedtem. Czego i tobie życzę :D

Cytuj:
Oczywiście, że lepiej było by, gdyby remontowano je zgodnie z pierwotnymi założeniami (ale te praktycznie nigdy nie zostały wdrożone w 100%).


Albo udajesz, albo w ogóle nie zrozumiałeś o czym pisałem w poprzednich postach. :evil: Nigdy nie postulowałem odbudowy cmentarzy zgodnie z "pierwotnymi założeniami" bo jak wykazałem powyżej dla prawie każdego obiektu istnieje po kilka alternatywnych "pierwotnych założeń". Ale na szczęcie istnieje też w dokumentacji KGA kilkaset zdjęć powykonawczych cmentarzy i to według nich w pierwszej kolejności powinny być wykonywane rekonstrukcje czy tez remonty. Drugi "pewny" dokument w przypadku kazdego cmentarza to plan pola grobowego - albo wykonany jeszcze za "Austyjaka" albo jeszcze lepiej ten wykonany w latach 20-tych przez polską Policję Państwową w ramach akcji inwentaryzowania cmentarzy w terenie. Nie da się zaprzeczyć bowiem że aparat sfotografował to co było w terenie zbudowane (a nie tylko zaplanowane w głowie architekta) zaś polski policjant zinwentaryzował stan rzeczywist zastany w terenie. Może sie jednak zdarzyć sytuacja że w miejscu cmentarza nie zachowały się żadne konkretne elementy architektury jak też w APK nie zachowało sie zdjęcie ani plan cmentarza. Wtedy dopiero można przy rekonstrukcji posłużyć się "pierwotnymi założeniami", pod warunkiem że są one pomysłem architekta któremu podlegał dany Okręg Cmentarny a nie jakiegoś budowlańca - fantasty z Gorlic czy innej Ropicy. Jeśli jednak remonty te nie są wykonywane z zasięganiem do źródeł (fotografie, plany archiwlne itp.) to chyba nie jest dobrze :evil:

Cytuj:
Gośka ma rację i niepotrzebnie Ją wystraszyłeś swoim nietaktownym postem.


Gośka nie ma racji a mój post nie był nietaktowny. Jedyne posty które uznaję za nietaktowne to posty niemerytoryczne (zastanów się nad swoim)

Cytuj:
Zajmuję się tą tematyką od niedawna a zdążyłem odwiedzić już 30 cmentarzy (w tym kilka na Słowacji).


Nie "zajmujesz się" tylko po prostu zwiedzasz sobie i to jak powiedziałeś zupełnie od nie dawna. :lol: Nawiasem mówiąc jestem bardzo ciekaw skad dowiedziałeś sie o cmentarzach I wojny na Słowacji i gdzie je masz odnaleźć? :shock:

Cytuj:
Ja rzeczywiście jestem pełen podziwu za Jej 308 zwiedzonych cmentarzy.


A ja nie. Takie zwiedzanie cmentarzy wygląda na proste "zaliczanie" kolejnej sztuki. To tak, jak z ludźmi chodzącymi po Beskidzie Niskim. Jeden zalicza kolejne pagóry a drugi spędza dni jesli nie tygodnie w jednej dolinie aby dowiedzieć się o niej wszystkiego. Wolę tych drugich.

Cytuj:
...wszystkie 400 zlokalizowane w Galicji zachodniej

A może jest ich troche więcej ? Jeszcze raz zalecam czytanie literatury na ten temat 8) .

Cytuj:
Porównaj sobie ilość ocalałych cmentarzy w Polsce centralnej lub północnej (jeśli nie znasz liczb poszukaj w Necie).

Nie znam "liczb" podobnie jak ich nikt nie zna. 8) Nie poszukam w necie bo jest tam przerażająco mało informacji rzetelnych na temat cmentarzy poza byłą Galicją Zachodnią. :? Porównywanie cmentarzy I wojny światowej Galicji Zachodniej z tymi z centralnej i północnej Polsce świadczy o głębokiej nieznajomości tematu. Nie ma czego porównywać, równie dobrze można by porównywać cmentarze zachodniogalicyjskie do tych z Francji lub Rumunii. W Polsce północnej cmentarze z tego okresu zakładali po prostu Niemcy. Często już po wojnie. Radzę poczytać pracę pana W. Knercera (można ją kupić w "necie").
Polecam ci ćwiczenie umysłowe: porównaj Florynkę np. do Dziamery. Równie merytoryczne porównanie ... :lol:

Cytuj:
Nie wiem, czy jest aż tak źle...

Jedyna szczera uwaga. Ty nie wiesz ale ja wiem jak jest. Nie jest "aż tak źle" - po prostu wiele rzeczy jest źle wykonanych.
W Beskidzie Niskim bardzo dużo. I tyle. 8)


Na górę
   
 Tytuł:
Post: 20-10-2004 17:24 
Offline

Rejestracja: 17-09-2004 09:49
Posty: 723
uruloki pisze:
Inna rzecz że wiele cmentarzy posiadało alternatywne projekty (nieraz po kilka) dla całego założenia lub na przykład dla samego pomnika głównego. I w czasie wykonania cmentarza (budowy) niejednokrotnie projekty te były "miksowane" do kupy a czasem nawet wykonawcy - inżynierowie określani w KGA jako "budowniczowie" dokładali coś od siebie. Czasem nawet budowlańcy - jeńcy robili jakiś element własnego pomysłu, w terenie, na budowie cmentarza i jesli był udany to zostawał włączony do całego wystroju.

Cieszę się, że zgadzasz się ze mną.
Skoro uzgodniliśmy, że nigdy nie były one w stanie zgodnym z zamierzeniem autorów i praktycznie nigdy nie zostały wdrożone w 100% ;), to musimy iść dalej. Gdzie leży granica, której przekroczyć się nie da? Czy jest nią inwencja budowniczych, a może inwencja remontujących?
Różne jest podejście do odnawiania zabytków wśród konserwatorów różnych krajów. Dla wielu Warszawska Starówka nie jest zabytkiem (chyba, że socrealizmu), ze względu na prawie całkowitą rekonstrukcję. Pewnie podobne zdanie mieliby w sprawie np. Cmentarza na Rotundzie (gdy go w końcu odbudujemy) i innych.
Czy to oznacza że odbudowa jest czymś złym. Oczywiście, że nie.
Ale np. Węgrzy nie wahali się w sercu zabytkowej Budy postawić supernowoczesnego hotelu ze szkła i metalu.
Nikt nie ma monopolu na rację.
Ty również ;)
To, a propos Twojej uwagi o racjach Gośki:
uruloki pisze:
Gośka nie ma racji …

Otóż jak sam zauważyłeś to kwestia upodobań a nie racji:
uruloki pisze:
Jeden zalicza kolejne pagóry a drugi spędza dni jesli nie tygodnie w jednej dolinie aby dowiedzieć się o niej wszystkiego. Wolę tych drugich.


uruloki pisze:
Nie "zajmujesz się" tylko po prostu zwiedzasz sobie i to jak powiedziałeś zupełnie od nie dawna. Nawiasem mówiąc jestem bardzo ciekaw skad dowiedziałeś sie o cmentarzach I wojny na Słowacji i gdzie je masz odnaleźć?

Czym się zajmuję wiem najlepiej ja sam. Nie wiem czy jesteś w stanie to stwierdzić na podstawie kilku zdań, które zamieściłem na forum.
Cmentarze na Słowacji poznałem „po prostu je zwiedzając”.
Archiwum w Krakowie nie jest jedynym źródłem wiedzy. Kraków w końcu był tylko prowincją Imperium. ;)

uruloki pisze:
Porównywanie cmentarzy I wojny światowej Galicji Zachodniej z tymi z centralnej i północnej Polsce świadczy o głębokiej nieznajomości tematu.

Porównanie z cmentarzami w Polsce środkowej, wschodniej i północnej wcale nie jest metodologicznie niesłuszne. Wszystko zależy od celu tego porównania. Ja zwróciłem uwagę na ilość zachowanych cmentarzy i doprawdy nie widzę w tym porównaniu niczego złego.
To, że tamte budowali Niemcy a te nasze Austriacy?
To, że tamte powstawały po wojnie a te nasze jeszcze podczas jej trwania?
A cóż to ma do rzeczy?

Z pewnością cmentarze w Galicji zachodniej stanowią swego rodzaju ewenement, ale byłoby przejawem czysto Polskiej megalomanii nadawać im charakter szczególnie wyjątkowy. Ani największe (patrz cmentarz w Arlington) ani najstarsze (patrz cmentarz w Arlington -1865). Pewnie - jedne z piękniejszych, ale uroda – rzecz gustu…
Zacytuję tu fragment (z pewnością znany ale ważny dla tej tu dyskusji) artykułu Pawła Pencakowskiego „Zapomniane pomniki niczyich bohaterów”: [..] wojna stała się sprawą publiczną także na zapleczu. Donosiła o niej prasa, urlopowani żołnierze, ewakuowani ranni i cywile. W związku z tym w całej Europie Zachodniej objawiła się kwestia takiego traktowania poległych. Jakie odpowiadałoby bardzo wrażliwym na tym punkcie społeczeństwm prowadzącym wojnę. Sprawa grobów i cmentarzy wojennych weszła na stałe na tamy prasy oraz czasopism z dziedziny architektury i budownictwa, poświęcano jej też odrębne publikacje. W tekstach na ten temat dostrzec można ambitne próby całościowego ujęcia etycznych, estetycznych oraz artystycznych kwestii związanych z budową i zdobieniem cmentarzy. W wypowiedziach uczonych niemieckich daje się zauważyć fascynację szlachetną prostotą grobu i wzniosłością cmentarza na tle natury (o genezie kaniowskiej, a w każdym razie oświeceniowej). Jak również odbicie iedalistycznej estetyki XIX wieku. Stały brak środków na tego rodzaju cele (zrozumiały w czasie toczącej się wojny) powodował, że tu i ówdzie spotykamy dalekie - może nie uświadomione -echo średniowiecznej estetyki necessitatis (np. wezwania do skromności oraz oszczędności w tym zakresie formułowane przez pysznego cesarza Wilhelma II, jako żywo, przypominają to, co przed wiekami pisał św. Bernard z Clairvaux).
W roku 1915 władze walczących krajów zdały sobie sprawę z etycznej i politycznej rangi zagadnienia. Zrozumiano, że niedopuszczalne jest rozproszenie sił: żywiołowość, zamęt, spory kompetencyjne społeczności lokalnych, związków wyznaniowych, różnych komitetów i osób prywatnych. Prace związane z grzebaniem i upamiętnianiem poległych miało więc prowadzić państwo, dysponujące odpowiednimi możliwościami i środkami. Monarchie niemiecka i austro-węgierska oraz Republika Francuska przejmowały zatem tradycyjną rolę rodziny, przygotowując grób dla poległego, i odwieczną funkcję społeczności lokalnej, budując cmentarze i zapewniając im wieczystą opiekę. Przyjęto ponadto rozmaite założenia wstępne, odpowiadające ówczesnym wyobrażeniom o kulturze, szacunku dla zmarłych, utrwalaniu pamięci o nich i formach kultu pośmiertnego. Każde ciało miało być pogrzebane, a wcześniej (o ile możliwe) zidentyfikowane. Każdy poległy traktowany był Jak bohater, przysługiwało mu więc prawo do pomnika i wiecznej pamięci, bez rozróżniania żołnierzy własnej, sojuszniczej czy przeciwnej armii. Cmentarze wojenne miały wyrażać wdzięczność, jaką winne były narody poległym obrońcom, oraz szacunek dla każdej ofiary wojny, każdego, kto padł wiemy przysiędze. Cała działalność na tym polu miała mieć charakter kulturotwórczy i artystyczny […]

Doprawdy, nie widzę powodu (poza sentymentalnym) do nadania wyjątkowego znaczenia cmentarzom beskidzkim.

uruloki pisze:
po prostu wiele rzeczy jest źle wykonanych. W Beskidzie Niskim bardzo dużo. I tyle.

Tak więc znowu się zgadzamy. Bo przecież skonstatowanie, że „wiele rzeczy jest źle wykonanych” nie przeczy zupełnie temu co ja powiedziałem: „nie jest jest aż tak źle...”
;)

uruloki pisze:
Jedyne posty które uznaję za nietaktowne to posty niemerytoryczne (zastanów się nad swoim) […]Polecam ci ćwiczenie umysłowe: porównaj Florynkę np. do Dziamery. Równie merytoryczne porównanie ...

Na temat taktu mamy różne poglądy. I pozostańmy przy nich…;)


Na górę
 Tytuł:
Post: 20-10-2004 18:31 
Cytuj:
Cieszę się, że zgadzasz się ze mną.
Skoro uzgodniliśmy, że nigdy nie były one w stanie zgodnym z zamierzeniem autorów i praktycznie nigdy nie zostały wdrożone w 100% Wink, to musimy iść dalej.


Masz chyba jakieś problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego. W ogóle się z tobą nie zgadzam. Nie chodzi wcale o to czy dany cmentarz powstał według tego planu Mayra czy według innego. Jeśli istnieje zdjecie pokazujące jak wyglądał po budowie to psim obowiązkiem (jedno z założeń etyki konserwatorskiej) konserwatora jest odtworzenie go jak najwierniej. Rozumiesz czy wyjaśnić ci to bardziej po chłopsku :evil: :?: Bronisz tak zaciekle tych w gruncie rzeczy partanin jak cnoty. Zaczynam podejrzewać że możesz mieć coś wspólnego albo ze środowiskiem konserwatorskim albo z tymi którzy tej partaniny dokonywali. A poza tym nie używasz żadnych argumentów - konkretnych faktów. Jak jesteś takim adwokatem diabła to napisz mi coś dobrego o remoncie cmentarza nr 44 w Długiem - można się wykazać ! Albo może ty po prostu lubisz sobie podyskutować na każdy temat a zwłaszcza na ten na który nie masz za bardzo wiedzy :?

Cytuj:
Gdzie leży granica, której przekroczyć się nie da? Czy jest nią inwencja budowniczych, a może inwencja remontujących?


Skoro prosisz: Jest nią inwencja budowniczych. Nie należy odtwarzać tego co wymyślił sobie na przykład Jurkowicz ale to co rzeczywiście zrobiono w terenie. Zawsze zanim napiszę że coś zpieprzono 2x sprawdzam stan wiedzy na ten temat. Skoro przy remontach sie tego nie robi to coś nie gra.

Cytuj:
Cmentarze na Słowacji poznałem „po prostu je zwiedzając”.


Ale ściemniasz ! Pojechałeś sobie po prostu na Słowację i znalazłeś cmentarze. I nigdzie nie czytałeś wcześniej o nich ? Gratuluję - jeśli w tych poszukiwaniach kierowałeś się węchem to masz nos jak pies. Prawda jest taka że w Polsce coś na temat cmentarzy I wojny na Słowacji wie kilka osób i tak się składa że wszystkich znam. :lol:

Cytuj:
Archiwum w Krakowie nie jest jedynym źródłem wiedzy.


Wiem że odpowiadanie na taką uwagę to tylko strata czasu ale odpowiem. Podaj w takim razie LEPSZE źródła wiedzy.

Cytuj:
Porównanie z cmentarzami w Polsce środkowej, wschodniej i północnej wcale nie jest metodologicznie niesłuszne. Wszystko zależy od celu tego porównania. Ja zwróciłem uwagę na ilość zachowanych cmentarzy i doprawdy nie widzę w tym porównaniu niczego złego.


Nie widziałem u ciebie porownania żadnych liczb. Najpierw je poznaj, potem porównaj a dopiero potem chwal się dokonaniami.

ad. cytat z artykułu Pencakowskiego
Podaj może nazwę pozycji, rok wydania i stronę dla tego cytatu to wtedy wezmę go pod uwagę. Paskudny to zwyczaj cytować autorów bez podania źródła.

Cytuj:
...w sprawie np. Cmentarza na Rotundzie (gdy go w końcu odbudujemy) i innych.

Odbudujemy :?: Co przez to rozumiesz :?: Czyżbyś miał jakiś udział w odbudowie :?: Śmiało, pochwal sie :!: :lol:

Dobry boże ! Mnożą się jak mrówki ! - wtajemniczeni wiedzą o czym mowa :wink:


Na górę
   
 Tytuł:
Post: 20-10-2004 19:52 
Offline

Rejestracja: 17-09-2004 09:49
Posty: 723
uruloki pisze:
ad. cytat z artykułu Pencakowskiego
Podaj może nazwę pozycji, rok wydania i stronę dla tego cytatu to wtedy wezmę go pod uwagę. Paskudny to zwyczaj cytować autorów bez podania źródła.

Proszę bardzo. Artykuł możesz znaleźć w katalogu wystawy "Galicyjskie cmentarze wojenne 1914 - 1918" zorganizowanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie, wydanym w 1996 roku pod tytułem "Wobec Thanatosa".
Skoro nie znasz - przytaczam Ci w całości. Cytowany fragment pogrubiłem.
To, że wydaje Ci się iż się ze mną nie zgadzasz wcale nie oznacza, że różnimy się w poglądach.
Ty się nie zgadzasz dla zasady, jako zadufany w sobie facet.
Serdecznie polecam przypomnienie kursu logiki. Porównywanie ilości przy użyciu słów "mniej, więcej" jest tak samo dobrym określeniem ilości, jak podanie konkretnych liczb.

Pozostałą część Twojego postu pomijam milczeniem.
Stwierdziliśmy (przepraszam - stwierdziłem) już rozbieżność naszych poglądów w kwestii taktu.

Zapomniane pomniki niczyich bohaterów
Paweł Pencakowski

Jedną z pozostałości pierwszej wojny światowej w Małopolsce są cmentarze wojenne, rozsiane po górach i dolinach, w lasach i pośród pól, we wsiach i miasteczkach tej ziemi. Natrafia na nie lub na ich ślady każdy, kto wędruje grzbietami Beskidu, drogami Pogórza, dolinami Raby, Dunajca, Ropy, każdy odwiedzający parafialne cmentarze rozmaitych miejscowości w okolicach Brzeska, Limanowej, Gorlic i dalej na wschód, po Przemyśl czy Lwów. Zniszczone, lub co najmniej zaniedbane, porośnięte młodym lasem czy wysoką trawą, fascynują tajemniczością, przypominają dramatyczne wydarzenia i całą minioną epokę, której nieliczni żyjący świadkowie dobiegają dziś stu lat.
Krwawy walec wojny przetoczył się przez Galicję w latach 1914-1915. Ofensywa armii rosyjskiej, która doprowadziła do zajęcia 6/7 terytorium prowincji, zatrzymana została pod Krakowem w listopadzie 1914 roku. Koło fortuny wojennej miało się odwrócić na korzyść strony austriackiej dopiero po sześciu miesiącach. Tymczasem walki trwały i każda ze stron dążyła do polepszenia swej sytuacji; do marca 1915 broniła się też przed wojskami cara twierdza Przemyśl. Siły zbrojne państw centralnych odzyskały Galicję w ramach operacji gorlickiej, rozpoczętej w maju 1915. Nowe mogiły pokryły ziemię małopolską, a idące naprzód oddziały napotykały wszędzie prowizoryczne cmentarze i groby z czasu ubiegłorocznych starć. W samej tylko Galicji Zachodniej leżał w nich 60 000 żołnierzy. Bieżące działania w związku z nimi określały czynniki czysto administracyjne (chodziło o ewidencjonowanie poległych) i praktyczne (np. sanitarne). Było to więc techniczne, pozbawione humanitaryzmu traktowanie poległych. Stan taki był nie do zaakceptowania przez ludność krajów europejskich oraz rządy walczących państw. Wyrażały one żywe zainteresowanie całą sprawą. Było to w jakimś sensie dziedzictwem „epoki światła i rozumu" oraz kolejnych etapów rozwoju kultury zachodnioeuropejskiej. Dla zrozumienia i pełnej interpretacji fenomenu galicyjskich cmentarzy wojennych ewolucja ta, trwająca z górą wiek, ma zasadnicze znaczenie.
Oświecenie - czas zasadniczych przewartościowań w kulturze Zachodu - zmieniło stosunek człowieka i społeczeństwa do śmierci, rozstania z najbliższymi. do grobu, pogrzebu, cmentarza oraz obyczajowej i artystycznej komponenty owych zagadnień. Troskę o grób i cmentarz przejmuje ód Kościoła rodzina i społeczeństwo. Cmentarze wyprowadzane są poza obszary zabudowane i tracą bezpośredni związek ze świątynią parafialną. Natura, traktowana jako manifestacja Boga i Jego dzieło, staje się przestrzenią sacrum, godną przyjąć prochy ludzkie na wieki. W XIX stuleciu europejski cmentarz nowego typu to rzeczywiste miejsce pamięci o bliskich, przestrzeń, w której realizuje się prywatny i społeczny kult zmarłych. Ich groby - odwiedzane przez bliskich - zdobią pomniki, niegdyś przywilej świętych i wielkich tego świata, obecnie, zgodnie z ideałami demokracji, dostępne wszystkim, których na nie stać. Nekropolia miejska, projektowana i ozdabiana w sposób estetyczny i racjonalny, staje się z czasem miejscem publicznym (którym nie byt - w tym znaczeniu - dawny cmentarz przykościelny). Jest odtąd „jedną z fundamentalnych instytucji społeczeństwa i wyrazicielem [jego] przeszłości". Odwiedzana też bywa jak wystawy krajowe, „pamiątki narodowe" czy salony sztuki. Cmentarz XIX wieku jest również przedmiotem literackiej, historiozoficznej i religijnej refleksji, obiektem opisu naukowego i przewodnikowego.
Można powiedzieć, że bez cmentarza, bez pomnika nagrobnego dla każdego człowieka albo rodziny nie do pomyślenia był w dziewiętnastowiecznej Europie kult zmarłych, a bez kultu zmarłych nie wyobrażano sobie cywilizowanego społeczeństwa.
Na tle pełnego szacunku podejścia do prochów ludzkich, grobu, pomnika, cmentarza odrębnie rysuje się problem poległych żołnierzy i cmentarzy wojennych. Okres oświecenia i epoka wojen napoleońskich przyniosły i tu przewartościowania, na przykład w postaci symbolicznego uhonorowania nieznanego żołnierza poległego za ojczyznę. W miastach Francji, Niemiec czy Austrii budowano pomniki; kaplice i ossaria powstawały z czasem na polach wielkich bitew. Niemniej jednak ani wojny początku XIX wieku, ani późniejsze (1848, 1866-67, 1870-71) nie przyniosły tu przełomu. Na pobojowiskach powstawały wielkie zbiorowe mogiły, w których składano poległych, a następnie -jeśli to było konieczne - rozkopywano je, aby wypalać płytko pogrzebane szczątki (tak było pod Sedanem po 1871 roku).
Nowe podejście do poległych i ich grobów objawiło się po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych po wojnie secesyjnej. Od 1865 roku tworzono tu wielkie nekropolie, z cmentarzem w Arlington na czele, i przeprowadzano pierwsze w dziejach świata masowe ekshumacje i przenosiny zwłok poległych. W Europie jeszcze przez długie lata było inaczej.
Zasadniczą zmianę przyniosła dopiero wielka wojna lat 1914 -1918. Była to wojna nowego typu. Prowadziły ją nie wyspecjalizowane armie zawodowe (jak było dawniej), lecz całe narody, a celem jej było m. in. demograficzne złamanie przeciwnika. Rozwój sieci kolejowej sprawił, że w każdym miejscu można było angażować w bezpośrednich starciach właściwie wszystkich zdolnych do noszenia broni. Straty ludzkie były więc olbrzymie.
Jednocześnie wojna stała się sprawą publiczną także na zapleczu. Donosiła o niej prasa, urlopowani żołnierze, ewakuowani ranni i cywile. W związku z tym w całej Europie Zachodniej objawiła się kwestia takiego traktowania poległych. Jakie odpowiadałoby bardzo wrażliwym na tym punkcie społeczeństwm prowadzącym wojnę. Sprawa grobów i cmentarzy wojennych weszła na stałe na tamy prasy oraz czasopism z dziedziny architektury i budownictwa, poświęcano jej też odrębne publikacje. W tekstach na ten temat dostrzec można ambitne próby całościowego ujęcia etycznych, estetycznych oraz artystycznych kwestii związanych z budową i zdobieniem cmentarzy. W wypowiedziach uczonych niemieckich daje się zauważyć fascynację szlachetną prostotą grobu i wzniosłością cmentarza na tle natury (o genezie kaniowskiej, a w każdym razie oświeceniowej). Jak również odbicie iedalistycznej estetyki XIX wieku. Stały brak środków na tego rodzaju cele (zrozumiały w czasie toczącej się wojny) powodował, że tu i ówdzie spotykamy dalekie - może nie uświadomione -echo średniowiecznej estetyki necessitatis (np. wezwania do skromności oraz oszczędności w tym zakresie formułowane przez pysznego cesarza Wilhelma II, jako żywo, przypominają to, co przed wiekami pisał św. Bernard z Clairvaux).
W roku 1915 władze walczących krajów zdały sobie sprawę z etycznej i politycznej rangi zagadnienia. Zrozumiano, że niedopuszczalne jest rozproszenie sił: żywiołowość, zamęt, spory kompetencyjne społeczności lokalnych, związków wyznaniowych, różnych komitetów i osób prywatnych. Prace związane z grzebaniem i upamiętnianiem poległych miało więc prowadzić państwo, dysponujące odpowiednimi możliwościami i środkami. Monarchie niemiecka i austro-węgierska oraz Republika Francuska przejmowały zatem tradycyjną rolę rodziny, przygotowując grób dla poległego, i odwieczną funkcję społeczności lokalnej, budując cmentarze i zapewniając im wieczystą opiekę. Przyjęto ponadto rozmaite założenia wstępne, odpowiadające ówczesnym wyobrażeniom o kulturze, szacunku dla zmarłych, utrwalaniu pamięci o nich i formach kultu pośmiertnego. Każde ciało miało być pogrzebane, a wcześniej (o ile możliwe) zidentyfikowane. Każdy poległy traktowany był Jak bohater, przysługiwało mu więc prawo do pomnika i wiecznej pamięci, bez rozróżniania żołnierzy własnej, sojuszniczej czy przeciwnej armii. Cmentarze wojenne miały wyrażać wdzięczność, jaką winne były narody poległym obrońcom, oraz szacunek dla każdej ofiary wojny, każdego, kto padł wiemy przysiędze. Cała działalność na tym polu miała mieć charakter kulturotwórczy i artystyczny: (...) chodzi tu nie tylko o wyrażenie wdzięczności bohaterom (...), ale o dzieło kultury najwyższego znaczenia, którego sposób realizacji będzie służył Jeszcze odległym pokoleniom Jako miara dla oceny nasze] moralnej i artystycznej wrażliwości - orzekła powołana ad hoc komisja ministerialna
poodwiedzeniu wystawy grobów wojennych w krakowskim Pałacu Sztuki.
W roku 1915 cała sprawa weszła w fazę realizacji - także w Austro-Węgrzech. Zbiegło się to z wyparciem przeciwnika ze znacznej części Galicji, zajętej przezeń jesienią poprzedniego roku, i stabilizacją frontu na Wołyniu i Podolu.
3 listopada 1915 roku w wiedeńskim Ministerstwie Wojny utworzony został pod numerem IX Wydział Grobów Wojennych (Kriegsgraber Abteilung), posiadający szerokie uprawnienia. Równocześnie powołano jego terenowe odpowiedniki, powiązane z dowództwami korpusów armii. Zadaniem Wydziału i jego terenowych filii było ewidencjonowanie poległych, ekshumowanie i komasowanie zwłok na wybranych miejscach, a także projektowanie, budowa i dekoracja cmentarzy wojennych. Zadania te realizowano wszędzie tam, gdzie walczyły armie austriackie: w Serbii, Dolomitach Włoskich, Karpatach Wschodnich, nad Piawą, na Wołyniu oraz oczywiście na terenie całej prawie Galicji - która szczególnie nas interesuje.
Cmentarze - szczególnie liczne i efektowne - zachowały się na terenie dawnej Galicji Zachodniej (od Krakowa po linię Wisłoka) i w twierdzy Przemyśl (Galicja Środkowa). W Galicji Zachodniej budował je tamtejszy Wydział Grobów Wojennych (K.u.K. Kriegsgraber Abteilung des Militarkommando Krakau); w Przemyślu była to inicjatywa dowództwa twierdzy. Na rozległych terenach Galicji Środkowej i Wschodniej (oraz wszędzie tam, gdzie ginęli żołnierze cesarscy) cmentarze również powstawały: projektowano ich układ, przenoszono prochy poległych, ale (z wyjątkiem Przemyśla) nigdzie właściwie nie udało się zrealizować monumentalnej oprawy architektonicznej. Drewniane krzyże, kaplice, ogrodzenia zniknęły z biegiem lat. Dziś ich wygląd znamy jedynie z fotografii, obrazów i szkiców.
Wydział krakowski obejmował siły wojskowe (w tym jeńców) i cywilne, a liczba pracujących przekraczała 3000 ludzi. Byli wśród nich kamieniarze (głównie Włosi) i cieśle (przede wszystkim Rosjanie), rzemieślnicy rozmaitych specjalności, ogrodnicy oraz szczególnie starannie dobierani projektanci: architekci, rzeźbiarze. Jak też malarze, rysownicy, fotografowie, kreślarze, stanowiący pomocniczy personel artystyczny. Na wzmiankę zasługują niewątpliwie architekci i rzeźbiarze: Duśan-Jurković (Słowak), Gustav Ludwig, Emil Ladewig, Franz Stark, Robert Motka, Hans Mayr, Gustav Rossmann, Johann Jager, Heinrich Scholz, Franz Mazura, Johann Watzal (Austriacy), Jan Szczepkowski (Polak). Wśród przedstawicieli innych dziedzin sztuki wymienić można tytułem przykładu malarzy: polskich - Wojciecha Kossaka, Henryka Uziembłę, Alfonsa Karpińskiego, austriackich- Franza Polednego, Reinholda Volkela, Leo Perlbergera, i czeskiego grafika Adolfa Kaspara. W twierdzy Przemyśl projektantem był węgierski architekt Ferenc Szabolcs, rzeźbił Józef Wilk, a malował Wendel Schwarz.
Wszyscy wymienieni byli obywatelami państwa Habsburgów zmobilizowanymi na czas wojny, ale odwołanymi z pierwszej linii walki, często byli inwalidami wojennymi. Architekci i rzeźbiarze pełnili funkcję kierowników rejonów artystycznych. Zorganizowano ich dziesięć; w każdym powstało od kilkunastu do kilkudziesięciu nekropolii. Kierownicy artystyczni, cieszący się dużą swobodą twórczą, nadawali podległym sobie rejonom piętno własnej indywidualności. Takie założenia przyjęto, aby uniknąć monotonii i sztampy.
Na czele Krakowskiego Wydziału Grobów wojennych stanęli major Rudolf Broch (niemiecki Żyd z Moraw) i kapitan Hans Hauptmann. Broch, który rzucił w swoim czasie studia architektury (na Politechnice i Akademii Sztuk Pięknych we Wiedniu) dla służby wojskowej pełnionej głównie w Galicji, wniósł do grobownictwa wojennego wrażliwość na sprawy sztuki, znajomość budownictwa oraz ewidentne talenty organizacyjne. Hauptmann, z wykształcenia kupiec, był literatem i poetą. Jego wkładem były m. in. wierszowane inskrypcje na cmentarzach oraz przygotowanie i luksusowe wydanie pomnikowego dzieła Die westgalizischen Heldengraeber aus den Jahren des Weltkriegs 1914 - 1915 (Wien 1918).
Można powiedzieć, że w pracy nad budową grobów dla poległych spotkali się ludzie wszystkich narodów i wyznań, obywatele walczących państw, żołnierze na służbie i jeńcy. Historia nie dała im wiele czasu. Jednak architekci i rzeźbiarze otrzymali od niej wyjątkowa szansę: przez trzy lata mogli się poświęcić projektowaniu i realizacji jednego typu architektoniczno-funkcjonalnego.
W ten oto sposób w prowincjonalnej części cesarstwa Habsburgów zaistniały warunki dla powstania całego ciągu „wariacji na temat: wojenny cmentarz - pomnik". Rozległe i zróżnicowane krajobrazowe obszary Małopolski miały stanowić otoczenie i tło dla specyficznej pod względem funkcji i wymowy architektury, instalowanej tu niejako w trybie importu.
Racjonalnie zorganizowany i sprężyście zarządzany Kriegsgraber Abteilung Krakau dokonał wielkiego dzieła. W okresie trzech lat - w warunkach ostrych ograniczeń gospodarki wojennej, na polach bitewnych rozsianych na obszarze blisko 10 000 km2 -założonych zostało 400 cmentarzy, na których spoczęło ponad 60 000 poległych i zmarłych żołnierzy, przy czym zwłoki wielu z nich ekshumowano i przewożono z mniej czy bardziej odległych terenów.
Cmentarze projektowane były jako indywidualnie rozwiązane założenia. Sytuowano je tam, gdzie ginęli walczący żołnierze armii austriackiej, węgierskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Nekropolie odzwierciedlały zatem w pewien sposób dzieje wojny. Architekci zwracali baczną uwagę na ich usytuowanie w krajobrazie, szukając w miarę możności miejsc widocznych z dala, pięknie położonych. Lokalizowano je więc na górskich grzbietach i szczytach, przy drogach, niekiedy również w połączniu z nekropoliami parafialnymi lub komunalnymi. Zamierzano również w ten sposób uczcić poległych, odwdzięczyć się w imieniu społeczeństwa poległym obrońcom i oswobodzicielom. Jak też dać satysfakcję ich bliskim, odwiedzającym owe groby.
Pośród pracowników Wydziału Grobów Wojennych panowało przekonanie o istotnej wymowie dydaktycznej całej akcji budowy cmentarzy, o wysokiej randze moralnej oraz na wpół religijnym charakterze przedsięwzięcia. Organizatorzy akcji przyjęli jako jej dewizę słowa z Księgi Wyjścia: Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz. Jest ziemią świętą (3, 5). Z ich wypowiedzi emanuje przejęcie i osobiste zaangażowanie. Najgłębsze dążenie do /okazania/ wdzięczności ma objawić się w tym. Jak przygotujemy ostatnie ziemskie przytułki dla naszych poległych bohaterów. Przez sposób, w jaki to uczynimy, powinno się przekonywająco zamanifestować przed całym światem to, że owe tysiące żołnierzy są stratą nie tylko dla wąskiego kręgu rodzin, ale że opłakują ich jako uwielbionych i kochanych braci wszystkie ludy zjednoczone pod berłem Habsburgów. Aż do najdalszych czasów te oto pola mogilne winny być dla nas i naszych następców miejscami uszlachetniania się i budowania. Powinny z nich promieniować siły, które wyprostują chwiejnych i przyprowadzą do siebie błądzących, a w godzinie nowych doświadczeń coraz mocniej rozniecać będą płomień miłości ojczyzny i entuzjazm dla wartości naszej kultury- pisali w 1917 roku Rudolf Broch i Hans Hauptmann. Podobne były też zapatrywania wyższych władz wojskowych, sfer związanych z dworem cesarskim, oficjalną kulturą i sztuką.
Cały proces tworzenia cmentarzy realizowany był na wysokim poziomie profesjonalnym, tak w sferze koncepcji, jak i wykonawstwa. Główną rolę odgrywała architektura; rzeźba i inne dziedziny sztuki miały, wedle koncepcji architektów, znaczenie uzupełniające. Generalnie rozróżniano dwa pojęcia: nagrobek -zwrócony w przeszłość, ku człowiekowi i jego przemijaniu, oraz pomnik - wyrażający nieśmiertelną ideę. Starannie wybierano typy rozwiązań i poszczególne motywy, a formy przestrzenne i architektoniczne projektowano w powiązaniu z naturą, krajobrazem oraz - w niektórych przypadkach - miejscową tradycją budowania. Stare drzewa, kościoły i kapliczki, cmentarze parafialne, elementy fortyfikacji czy okopów były często punktem wyjścia dla projektantów. W austro-węgierskim grobownictwie wojennym przyjmowano na ogół, iż cmentarze - szczególnie te większe - powinny raczej dominować nad otoczeniem. Kaplice, pomniki, obeliski i krzyże miały konkurować z górami, dolinami, sylwetami wsi i miasteczek Podbeskidzia i Beskidu.
Powstało dzięki temu kilka wartościowych założeń przestrzennych zarówno w miastach. Jak i w naturalnym otoczeniu: w Łużnej-Pustkach (autorzy: Jurković i Szczepkowski), w Przemyślu na Zasaniu (Szabolcs i Wilk), w Krakowie na Rakowicach (nieznanego autorstwa), w Charzewicach (Robert Motka), w Staszkówce (Hermann Hosaeus, architekt z Berlina).
Cmentarze projektowali twórcy o różnym talencie, upodobaniach estetycznych, temperamencie, wykształceniu, doświadczeniach w przedwojennej działalności zawodowej. Dlatego też należą one do rozmaitych modusów stylowych i odzwierciedlają rozwój architektury środkowoeuropejskiej w początkach XX wieku. Z idei ogólnych realizowana bywa niekiedy zasada „prawdy materiału" [Materialgerechtigkeit}, popularna w XIX- i XX-wiecznej teorii architektury. Szczególnie wyraźne są związki z architekturą i sztuką Wiednia, z szerzącym się tam wówczas państwowotwórczym postsecesyjnym klasycyzmem, który cechowała symetria, prostota, horyzontalizm, powaga, jednak bez neoklasycznych czy palladiańskich porządków i detalu. Nie może to dziwić, ponieważ prawie wszyscy architekci i rzeźbiarze Kriegsgraber Abteilung Krakau odebrali wykształcenie w Austro-Węgrzech. Niektórzy uczyli się fachu we Wiedniu. Gustaw Rossmann i Hans Mayr należeli do utalentowanych uczniów samego Otto Wagnera. Wiedeńczykami byli też Robert Motka, Franz Stark i rzeźbiarz Heinrich Scholz. Gustav Ludwig studiował w Brnie i Nowym Jorku, Węgier Ferenc Szabolcs w Budapeszcie, Monachium i Paryżu, rzeźbiarz Johann Jager w Cieplicach, Brnie i Pradze.
Reprezentatywnymi przykładami tego modusu stylowego są: kaplice cmentarne w Przemysłu na Zasaniu (Szabolcs) i w Sękowej (Mayr), pomniki na cmentarzach w Brzesku i Charzewicach (Motka), w Dawidówce (Anton Muller), w Lubczy Szczepanowskięj (Scholz), w Krakowie na Rakowicach (N.N.), w Staszkówce (Hosaeus), ściany pomnikowe w Osobnicy (Jager), założenia w Nowym Sączu (Ludwig i Mazura), Zawadce, Jodłowej i Zassowie (Rossmann).
Styl dwudziestowiecznego klasycyzmu ujawnia się również w licznych pracach Słowaka Dusana Jurkovića, absolwenta wiedeńskiej Kunstgewerbeschule, i Polaka Jana Szczepkowskiego, wychowanka Wydziału Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
W projektach zwłaszcza Jurkovića widać inspiracje drewnianym budownictwem ludowym, które studiował on jako autodydakta, pod kątem własnych zainteresowań twórczych. Jest to zgodne z tendencjami pojawiającymi się w architekturze różnych krajów zachodnioeuropejskich (w Polsce występują one przede wszystkim w pracach Stanisława Witkiewicza). Drewniane założenia cmentarnejego autorstwa charakteryzuje monumentalizm i symetria. Znamienny Jest także ich program. To, co proponuje Jurković, składa się na swoisty klasycyzm słowiański (lub pseudosłowiański); z ludowym budownictwem regionu Karpat łączą ten styl Jedynie materiał, technika obróbki i częściowo ornament. Napiękniejszymi przykładami są tu cmentarze w Regietowie Wyżnym i Rotundzie koło Regietowa, w Gładyszowie, w Grabie, na Przełęczy Małastowskiej.
W niektórych realizacjach lub ich fragmentach dostrzec można modny na początku XX wieku styl „swojski" czy „regionalny", przy czym swojskość owa ma korzenie raczej w sztuce krajów niemieckojęzycznych (Austria, Niemcy) niż Podkarpacia. Można tu zaobserwować ogólne inspiracje budownictwem gotyckim, przedromańskim i romańskim, czy też drewnianą architekturą prowincjonalną 2. tercji XIX wieku. Budowle o tym charakterze wznoszono np. w Leszczynie (Ludwig), Łąkcie Górnej (Stark), Dąbrowie (Watzal), Cięźkowicach (Szczepkowski), Wirchnem i Blechnarce (Jurković). Do nurtu „swojskiego" zaliczyć też wypadnie koncepcje typu Heldenhain, gdzie ważniejsza była przyroda niż monumentalna architektura. Sporo ich powstało w Galicji Środkowej i Wschodniej. Wzorcowe projekty tego rodzaju przedstawił w odpowiedniej broszurze architekt 4 Armii (operującej w Galicji) Franz X. Ledvina. Taką właśnie „swojską" formę mają też niektóre prowizoryczne dekoracje wielkich cmentarzy, wykonane w 1915 roku z okazji Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego (np. kaplica projektu Szczepkowskiego w Lubince, rozebrana po roku).
Modus „swojski" da się wyodrębnić także w projektach krzyży i znaków mogilnych, wzorowanych np. na kutych z żelaza lub drewnianych z blaszanym kabłąkiem krzyżach, tak popularnych na starych nekropoliach Salzburga i cmentarzach tyrolskich czy bawarskich wsi (projektu Mayra, Watzala i Jurkovića).
W niektórych rozwiązaniach ujawnia się również postsecesyjny eklektyzm, polegający na łączeniu w jedną całość heterogenicznych pod względem genezy, a zarazem uproszczonych i ujednoliconych w ogólnym wyrazie motywów architektonicznych i stylów. Motyw centralnej kaplicy może tu wieńczyć uproszczona w formach „gotycka" kopuła, a budowa w typie tolosu składać się może z wolnostojących przypór gotyckich, podtrzymujących gigantyczny wieniec laurowy stanowiący substytut belkowania. Tego rodzaju dziełem jest pomnik na cmentarzu w Krempnej (Jurković). Inne przykłady eklektyzmu znajdujemy w Limanowej-Jabłońcu (Ludwig) i w nie zrealizowanych projektach Roberta Motki (kaplica na cmentarzu w Gorlicach, kaplica pamiątkowa nad Dunajcem) czy też w „kaplicy muzułmańskiej" projektu Rossmanna na centralnym cmentarzu żołnierskim w Ołomuńcu.
W ukształtowaniu nekropolii zauważamy ponadto istotną komponentę XIX- i XX-wiecznej Grabmalkunst (sztuki cmentarnej), np. w postaci krzyży i znaków mogilnych. Rejestrujemy też nawrót do stylu biedermeier, który zyskał znów popularność w latach poprzedzających wybuch wojny. Dobrym przykładem są tu cmentarze w Gręboszowie i Żabnie, autorstwa Watzala, oraz w Brzostku - Rossmanna.
Można zaobserwować mnogość motywów architektonicznych, od wieków związanych z ideą pomnika, z cmentarzem i ziemską chwałą. Są więc zaczerpnięte z repertuaru klasycznego (i neoklasycznego) kolumnady, obeliski, pylony, ołtarze na wolnym powietrzu (arae), tumulusy, piramidy, ciężkie pergole z betonu, masywne mury ze ścianą pomnikową [Denkmalswand} na osi. Pojawiają się centralne kaplice kopułowe w formie zamkniętej i otwartej (Durchgangskapellen}. Oczywiście najczęściej stosowanym motywem Jest pomnikowy krzyż, występujący w różnych odmianach. Nawiązuje on do
tradycji ludowej (Denkmalskreuze Mayra), do wielkich krzyży wznoszonych w krajach niemieckojęzycznych na pobojowiskach bitew wojen napoleońskich, do Krzyża Żelaznego, zaprojektowanego przez Karla Friedricha Schinkla w roku 1813; są wreszcie ciężkie krzyże z ciosu, interpretowane Jako synteza germańskości i chrześcijaństwa. Pojawiają się również pseudoarchaizmy: „prasłowiańskie" wieźe-stołpy oraz ich grupy, a także „swojskie" kapliczki z drewna lub kamienia polnego, kryte gontem (stosowali Je przede wszystkim Słowak Jurković i Polak Szczepkowski).
Warto odnotować występowanie kilkudziesięciu odmian krzyży i innych znaków nagrobnych, zróżnicowanych ze względu na przynależność państwową i wyznanie: katolickich i protestanckich, prawosławnych, mojżeszowych, wreszcie na grobach muzułmanów z pułków bośniackich. Przygotowywano je jako prefabrykaty w kamieniołomach, warsztatach ciesielskich, stolarskich, odlewniach, kuźniach i montowano w zależności od potrzeb.
Rozmaitość stylów i bogactwo motywów odzwierciedla pluralizm, jaki cechował monarchię Habsburgów w ostatnich dekadach jej istnienia. Było to państwo wielu narodów, religii i kultur. Ich przedstawiciele walczyli i ginęli za nie ramię w ramię. Sposób dekoracji ich grobów miał być dla nich i ich bliskich pewną rekompensatą.
Na cmentarzach znalazło się sporo rzeźb. Są to dzieła Heinricha Scholza, Franza Mazury, Józefa Wilka. Z tematów przedstawiano św. Jerzego walczącego ze smokiem (Scholz w Siemiechowie), Pancernego Rycerza (Mazura w Nowym Sączu), Nagiego Wojownika (Scholz w Siedliskach), wielokrotnie Ukrzyżowanie (np. Scholz w Tuchowie i w Janowicach), Niesienie Krzyża (Zak w Łużnej-Pustkach). Powtarza się motyw tropaionu, hełmu hoplity, głowy smoka, czapki żołnierskiej. Zgodnie z założeniami, symbolika typu militarnego była zasadniczo ograniczana, pojawiają się natomiast motywy heraldyczne (godło państwa i monarchii).
Formę oraz wymowę architektury i rzeźby wzbogacała stosowana ze znawstwem zieleń - różne gatunki drzew i krzewów. W lasach wykonywano też przecinki w kierunku rodzinnych stron poległych żołnierzy. Warto dodać, że architekci sporządzali rysunki cmentarzy wojennych z rozwiniętą zielenią, w stanie przewidywanym na rok 1960 !. W okolicach, gdzie powstawały założenia, instalowany był również system drogowskazów i tablic informacyjnych, ponieważ przewidywano masowe odwiedzanie cmentarzy po wojnie.
Swoiste pendant do treści ideowych wyrażanych przez sztukę stanowią wierszowane epitafia autorstwa Hansa Hauptmanna. Wykute na kamiennych tablicach (i przytoczone także w tekstowej części wspomnianego albumu) stanowią interesujący zbiór. Wiążą one w całość ogólne założenia akcji budowy cmentarzy przez ludy i narody monarchii oraz jej armię z wymową poszczególnych typów architektonicznych, budowli, rzeźb. Najczęściej spotykamy tu wątki niemożliwe do oddania tradycyjnymi metodami sztuk plastycznych lub te, które byty szczególnie ważne dla realizatorów wielkiego przedsięwzięcia. Czytamy więc, że śmierć kończy walkę i nienawiść, że zmartwychwstanie będzie udziałem wszystkich - ze względu na ich wierność przysiędze i ofiarę. Mówi się o pokoju, który jest możliwy dzięki poległym. Ci ze swej strony wyrażają (rymami Hauptmanna) radość, że mogli oddać życie dla sprawy, dla bliskich i rodaków. Wzywają do czujności, siły, odwagi i pamięci, do spłacenia w ten sposób zaciągniętego wobec nich długu. Czytamy liryczne strofy o Matce Ziemi przygarniającej wszystkich, o słońcu opromieniającym w godzinie świtu groby na szczytach, o duchach wojowników wracających w rodzinne strony i gwiazdach bożych spoglądających miłosiernie na pobojowiska. Pojawiają się wątki czterech pór roku i inne, zaczerpnięte z ideologii „Blut und Boden" oraz z germańskich mitów o Nibelungach. Zwraca się uwagę na refleksyjny i pełen powagi nastrój emanujący z cmentarza.
Otoczka literacka, niezależnie od jej wartości poetyckiej, wzbogaca i rozszerza pod względem ideowym oraz artystycznym całokształt prac przy budowie i ozdabianiu cmentarzy wojennych w Galicji Zachodniej. Ogniskowały one zróżnicowaną działalność artystyczną. Projekty najważniejszych założeń powstawały w ramach Kriegsgraber Abteilung Krakau w trybie zamkniętych konkursów (np. w Gorlicach). Poszczególne koncepcje byty dyskutowane w gronie profesjonalistów, niejednokrotnie wzniesienie wielkiego pomnika poprzedzała budowa in situ jego makiety w skali 1: 1 (np. w Krakowie na Rakowicach). Gotowe cmentarze analizowano i niejednokrotnie wprowadzano korekty (tak było np. w Staszkówce). Wybitni malarze malowali je, sztychowali i rysowali. Zatrudnieni w Wydziale fotografowie wykonywali artystyczne zdjęcia. Hans Hauptmann oprócz wierszy pisał też krytyczne teksty, które stały się podstawą opracowania wspomnianego albumu.
Wygląda na to, że w kręgach Kriegsgraber Abteilung Krakau naśladowano, w stosownej proporcji, wiedeńskie środwisko artystyczne i architektoniczne z czasów przed wybuchem wojny. Działalność krakowskiego Wydziału Grobów Wojennych była ponadto szeroko propagowana. Cmentarze stały się miejscem starannie reżyserowanych uroczystości o charakterze patriotyczno-religijnym, które współtworzyły specyficzna architektura, przyroda, wielkie masy ludzkie, liturgia i ceremoniał wojskowy. Oprawę uzupełniała muzyka religijna bądź wojskowa, płonące znicze, uniformy i stroje duchownych. Wszystko to przywodzi na myśl koncepcję Gesamtkunstwerk Ryszarda Wagnera.
Wydawane były specjalne publikacje, pocztówki, książki, organizowano koncerty, odczyty, kwesty, a przede wszystkim wystawy objazdowe, m. in. we Wiedniu, Berlinie, Krakowie (w pawilonie wystawowym TPSP i na Wawelu), Brnie, Ołomuńcu, Bielsku... Eksponowano na nich obrazy, zdjęcia, rysunki i grafiki przedstawiające cmentarze, ich projekty. Jak również modele rzeźb, krzyży, pomników, wreszcie całych założeń. Wszystko to miało m. in. ułatwiać zdobywanie środków na dalsze prace, które w listopadzie 1918 roku, w chwili rozpadu państwa Habsburgów, byty bliskie ukończenia Jedynie na terenie Galicji Zachodniej.
Z wypowiedzi organizatorów akcji budowy cmentarzy wojennych wynika niezbicie, że na innych terenach, gdzie toczono walki i gdzie ginęli żołnierze, zamierzano po zakończeniu wojny podobnie ozdobić założone w czasie trwania walk cmentarze. Do realizacji tych zamierzeń Jednak nie doszło. Państwo Habsburgów uległo rozpadowi, wraz z nim przestała istnieć jego armia i agendy, takie jak Wydziały Grobów Wojennych.
W odrodzonej Polsce austriackie cmentarze wojenne nie miały dobrej prasy. Postrzegano je jako obce, nie odpowiadające warunkom polskiego krajobrazu i tradycji artystycznej dzieła „niemieckiego smaku i ducha". Oburzenie budził fakt, że o sprawach sztuki decydowała armia Austro-Węgier, że arbitralnie odsunięto polskie środowiska artystyczne i polskie rzemiosło od realizacji grobownictwa wojennego. Sztuka i rzemiosło bowiem miały odrodzić Naród (C. K. Norwid). Nie były to więc jedynie kwestie natury ekonomicznej, choć i one miały swoje znaczenie w zniszczonej wojną i ubogiej Galicji.
Opinie tego rodzaju, głoszone przez ludzi sztuki i kultury, miały pewne uzasadnienie. Jednak trzeba stwierdzić, że potępianie wszystkiego, co zrobił Kriegsgraber Abteilung Krakau, nie było obiektywne. Na pośpiesznie formułowanych konkluzjach zaciążyły polityczne napięcia polsko-austriackie ostatniego roku wojny oraz fakt, że na cmentarzach spoczywali żołnierze armii państw zaborczych, „niczyi bohaterowie". Odrodzona Polska stawiała pomniki legionistom, obrońcom Lwowa, powstańcom śląskim i uczestnikom wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Polegli obrońcy cesarstwa budzili może litość, ale myśl o nich nie ożywiała chęci budowy cmentarzy-pomników, te zaś, które wzniesiono, pozostały bez opieki i powoli niszczały.
Dla pokoleń dzisiejszych galicyjskie cmentarze wojenne z lat 1914 - 1918 są cennymi zabytkami sztuki europejskiej, pamiątka czasów minionych i pozostałością po straszliwej wojnie. W konfrontacji z doświadczeniami „czasów pogardy" (l 939 - 1945), są również manifestacją kultury przepojonej poważnym stosunkiem do człowieka cechującej starą monarchię - środkowoeuropejską i chrześcijańską - w okresie jej schyłku.
Jednak znaczenie całej akcji budowy i dekoracji cmentarzy wojennych wychodzi poza sprawy historyczne i artystyczne i wkracza w sferę etyki. Mówi o postawie ludzi, którzy ją prowadzili i akceptowali: o artystach, a przede wszystkim o twórcach założeń ideowych oraz o ich mocodawcach. Ich myśl i praca były bowiem konsekwentnym zastępowaniem szału zniszczenia - tworzeniem i budowaniem, chaosu pobojowiska - harmonią sztuki i przyrody, zgiełku bitewnego - strofami poezji, nienawiści - miłosierdziem, wrogości - pojednaniem. Czynili oni to wszystko, świadomie unikając triumfalizmu oraz dzielenia poległych według rasy, wyznania. Języka, narodowości czy przynależności państwowej, a także traktowania ich jak bezimiennej masy. W ten sposób sprzeciwiali się samej istocie wojny i temu wszystkiemu, co może rodzić Ją w sercu człowieka. Jest to najważniejsze przesłanie. Jakie zawarli w swym dziele zapomniani dziś budowniczowie cmentarzy wojennych Galicji Zachodniej. Do nich też dobrze stosują się słowa wykute na - zaginionej obecnie - tablicy cmentarza nr 193 w Lubczy Szczepanowskiej w województwie tarnowskim:
Erloschen sind unsere Namen aber unsere Taten leuchten.
Zgasły imiona nasze, ale jaśnieją nasze czyny.


Na górę
 Tytuł:
Post: 21-10-2004 05:54 
Oczywiście nie napisałeś skąd wziąłeś tekst bo go po prostu nie masz, stąd nie mogłeś podać strony. A ten zaczerpnąłeś ze strony http://www.cmentarze.gorlice.net.pl - może jeszcze coś przekopiujesz na Forum ?

Cytuj:
Serdecznie polecam przypomnienie kursu logiki.


A ja serdecznie zapraszam do zapoznania się z aktualnym stanem wiedzy na temat cmentarzy I wojny światowej, odwiedzenia może więcej niż 30 tu obiektów, a potem zabierania głosu w dyskusji. :evil:

Znowu nie odpowiedziałeś na żadne pytanie (Słowacja, Rotunda) ale też tego za bardzo nie oczekiwałem bo odpowiedzi akurat znam. 8)

Cytuj:
Porównywanie ilości przy użyciu słów "mniej, więcej" jest tak samo dobrym określeniem ilości, jak podanie konkretnych liczb.


Jasne a 2x2 to mniej więcej 5 :!: :lol:


Na górę
   
Post: 21-10-2004 14:14 
Offline

Rejestracja: 17-09-2004 09:49
Posty: 723
Zostawiam Cię z Twoimi demonami i kompleksami.
Ten wątek jest tylko Twój.
Ty wiesz najlepiej, Ty wiesz wszystko. I niech tak zostanie.

Wszystkich, którzy nie wstydzą się swojego nazwiska, którzy chcą naprawdę pogadać o różnych aspektach istnienia w Beskidzie Niskim Cmentarzy Wojennych, którym zależy by nie uległy zapomnieniu zapraszam wątek:
O Zachodniogalicyjskich Cmentarzach Wojennych inaczej
http://www.beskid-niski.pl/forum/viewto ... ?p=176#176


Na górę
Post: 21-10-2004 18:18 
Cytuj:
Ten wątek jest tylko Twój.

"Jak było na początku ..." - końca zdania każdy się domyśli. :wink:

Cytuj:
Ty wiesz najlepiej, Ty wiesz wszystko.

Wiem mało, a raczej nie tyle ile bym chciał. :oops: Ale i tak jest to kilkadziesiąt razy więcej niż ty w tym temacie. :twisted: Zauważ ja posługuję sie konkretnymi przykładami tego o czym mówię, ty jak na razie robisz "karierę" na zaprzeczaniu mi bez uzasadnień. Na zadane pytania nie odpowiadasz.

Nigdy także nie wstydziłem się swojego nazwiska. Na forum internetowym jest po prostu taka konwencja że każdy podpisuje się jak chce i tyle. Może to być nazwisko albo nick. 8) Ci co mnie znają z nazwiska a jest ich na tym Forum kilku :wink: wiedzą że dokładnie taką samą opinię wyrażam innymi środkami przekazu - w 99 przypadkach na 100 pod swoim nazwiskiem.

I tak nie długo trzeba będzie założyć nowy wątek bo ten "zaśmieciłeś" tekstem Pencakowskiego którego z racji długości nikt na tym forum nie przeczyta a który i tak już od kilku lat każdy zainteresowany mógł przeczytać w sieci. Dodatkowo tekstem nie na temat bo nie mówiącym ani o remontach cmentarzy ani za dużo o ich stanie... :x

Cytuj:
...którym zależy by nie uległy zapomnieniu...


Co jak co ale chyba moje wypowiedzi raczej każdemu przypominają że cmentarze te ciągle istnieją. Nawet tym, którzy woleliby żeby nikt za bardzo nie "wnikał"... 8)

Ogólnie moja konkluzja do "dyskusji" którą toczyliśmy jest taka że jakby na jakimś cmentarzu wojennym kolejni "restauratorzy" postwili blaszanego muchomora z ogródka, to w sumie byłoby ok, pod warunkiem żeby tobie się ten muchomor podobał. :) :D :lol:


Na górę
   
Post: 22-10-2004 00:13 
Offline
Administrator

Rejestracja: 16-09-2004 17:27
Posty: 4
Lokalizacja: Wrocław
Ja w kwestii formalnej.

Cytuj:
Nigdy także nie wstydziłem się swojego nazwiska. Na forum internetowym jest po prostu taka konwencja że każdy podpisuje się jak chce i tyle. Może to być nazwisko albo nick. 8)


A pisanie w tej samej dyskusji pod kilkoma różnymi nickami to też tylko taka konwencja? Nowa świecka tradycja?
Dyskutowanie z samym sobą mieści się raczej w konwencji pewnych objawów medycznych.
Chyba, że chodzi o celowe wprowadzenie zamętu.

A co do Twojej wcześniejszej wypowiedzi dość trafnie określającej styl Twoich postów:

Cytuj:
Jedyne posty które uznaję za nietaktowne to posty niemerytoryczne

to taka postawa dopuszczająca brak kultury może jedynie zaowocować ograniczeniem dostępu do forum.


Na górę
Post: 22-10-2004 06:05 
"Żenua, no po prostu żenua !" żeby switować twoje podsumowanie moich postów słowami jednej z moich ulubionych artystek kabaretowych.

W innych dyskusjach (w tym samym temacie) występowałem pod różnymi nickami jednakowoż nawet średnio inteligentny człowiek domyśliłby się że pisze to jedna osoba. Natomiast nigdy nie odpisywałem na SWOJE posty, więc zastanów sie co mi właściwie zarzucasz. Kiedyś wyjaśniałem już w mejlu B.Wadasowi dlaczego dużo postów lub podpisów może być podobne w treści (jak też w części adresu IP) do moich.

Nikogo jak na razie nie obraziłem a przynajmniej nie w stopniu wiekszym niż ten ktoś mnie. Czy może raczej chodzi o to że się ze mną nie zgadzasz jeśli chodzi o prezentowane poglądy ?

W zasadzie na tego typu forach według mnie nie dyskutuje się z konkretnymi osobami (bo przecież na ogół ich nie znasz) ale z konkretną wypowiedzią, odnosząc się nie do osoby ale do treści.

Co do pisania pod różnymi nickami to będę sie trzymał zasady (oprócz tematów dotyczących cmentarzy I wojny światowej) : 1 wypowiedź = jeden nick.

Nie jest to chyba zabronione ?

Podejrzewanie każdego o wprowadzanie zamętu nosi nazwę manii prześladowczej i też mieści się w ramach objawów medycznych.


Na górę
   
Post: 22-10-2004 08:53 
Czy dochodzenie prawdy że Nikifor Krynicki to w rzeczywistości Epifan Drowniak to "wprowadzanie zamętu" według ciebie ? Po co w ogóle ruszać ten temat ? Przecież zarówno dla nieżyjącego artysty jak też dla pozostałej po nim schedy to obojętne. Analogię do remontów cmentarzy znajdź sobie sam.

Zawsze jednak jest grupa ludzi którym nie wszystko jest obojętne. Mnie też kiedyś cieszył każdy nowy remont cmentarza, każda wycieczka do nie widzianego jeszcze obiektu, zdjęcia itp. Jednak kiedy zapoznałem się z dokumentacją dotyczącą cmentarzy oraz dobrą literaturą tego tematu (której wbrew pozorom jest "troszeczkę") zobaczyłem co jest naprawdę grane. I teraz już nie jestem taki radosny. W moich poprzednich wypowiedziach nie chodziło (i nie miałem takiego zamiaru) o "reklamowanie" cmentarzy wojennych w Beskidzie Niskim ale o przedstawienie pewnych faktów które są wstydliwie pomijane. "Ostrość" dyskusji wynikała na ogół poniekąd z tego że znalazły sie osoby lekceważące fakty. Myślałem że znajdą się ludzie na prawdę zainteresowani losami tych cmentarzy a nie tylko "chwalcy" i "kolekcjonerzy" - tych jest aż za dużo.

Prezentowana w niektórych wypowiedziach postawa typu "niewykonanie kilku krzyży czy pomnika w inny sposób niż było to wykonane pierwotnie to nieistotny szczegół w obliczu tego ile sie ich remontuje" zakrawa na głupotę albo jawną hipokryzję. Jeśli cmentarze I wojny światowej w Beskidzie Niskim są zabytkami to należy je traktować jak zabytki. W pierwszym rzędzie w ochronie zabytków obowiązuje zasada "Primum non nocere". Zacieranie pierwotnego układu mogił, kształtu cmentarza czy przebudowywanie pomnika niezgodnie z pierwotnym wyglądem jest właśnie szkodzeniem. A dlaczego ? Ano, dlatego że wykonując takie "fuszerki" dokonuje się fałszowania historii. Kiedyś ktoś popatrzy na "produkt" z roku 1998 autorstwa jakiegoś nieszczęsnego budowlańca i będzie się zachwycał dziełami Jurkowicza. A tym czasem Jurkowicz w grobie się bedzie przewracał. Zwykła uczciwość nakazuje przeciwstawianie się takim praktykom jeżeli oczywiście ma się o tym wiedzę.

Z kolei mając na uwadze wydatkowanie publicznych pieniędzy twierdzenie że nie wykonanie kilku krzyży jest nieistotne jest tak samo trafne jak stwierdzenie że jakaś firma dobrze położyła w mieście chodnik kiedy brakuje kilkunastu płytek. O co chodzi przecież na 500 metrach chodnika brak 6 płytek to "pryszcz" ?

Potal, jak też forum jest zatytułowany "Beskid Niski" i ma ambicje obejmować swoim zakresem całość zagadnienień dotyczących tego terenu. Jeśli zamiarem autorów - włascicieli tego portalu było głównie promowanie tego regionu nie powinni w pierwszym rzędzie sami poruszać takich kontrowersyjnych tematów jak UPA na Łemkowszczyźnie, torzsamość Nikifora, konflikt wokół cerkwi w Polanach czy nowe inwestycje w górach. Tematy te będą zawsze budziły kontrowersje. Należało skupić sie na laurkowych tekstach, cukierkowych zdjęciach itp.
Wtedy nie byłoby dylematów że ktoś ma inne poglady niż oficjalnie prezentowane na stronie.


Na górę
   
Post: 22-10-2004 08:57 
Czy dochodzenie prawdy że Nikifor Krynicki to w rzeczywistości Epifan Drowniak to "wprowadzanie zamętu" według ciebie ? Po co w ogóle ruszać ten temat ? Przecież zarówno dla nieżyjącego artysty jak też dla pozostałej po nim schedy to obojętne. Analogię do remontów cmentarzy znajdź sobie sam.

Zawsze jednak jest grupa ludzi którym nie wszystko jest obojętne. Mnie też kiedyś cieszył każdy nowy remont cmentarza, każda wycieczka do nie widzianego jeszcze obiektu, zdjęcia itp. Jednak kiedy zapoznałem się z dokumentacją dotyczącą cmentarzy oraz dobrą literaturą tego tematu (której wbrew pozorom jest "troszeczkę") zobaczyłem co jest naprawdę grane. I teraz już nie jestem taki radosny. W moich poprzednich wypowiedziach nie chodziło (i nie miałem takiego zamiaru) o "reklamowanie" cmentarzy wojennych w Beskidzie Niskim ale o przedstawienie pewnych faktów które są wstydliwie pomijane. "Ostrość" dyskusji wynikała na ogół poniekąd z tego że znalazły sie osoby lekceważące fakty. Myślałem że znajdą się ludzie na prawdę zainteresowani losami tych cmentarzy a nie tylko "chwalcy" i "kolekcjonerzy" - tych jest aż za dużo.

Prezentowana w niektórych wypowiedziach postawa typu "niewykonanie kilku krzyży czy pomnika w inny sposób niż było to wykonane pierwotnie to nieistotny szczegół w obliczu tego ile sie ich remontuje" zakrawa na głupotę albo jawną hipokryzję. Jeśli cmentarze I wojny światowej w Beskidzie Niskim są zabytkami to należy je traktować jak zabytki. W pierwszym rzędzie w ochronie zabytków obowiązuje zasada "Primum non nocere". Zacieranie pierwotnego układu mogił, kształtu cmentarza czy przebudowywanie pomnika niezgodnie z pierwotnym wyglądem jest właśnie szkodzeniem. A dlaczego ? Ano, dlatego że wykonując takie "fuszerki" dokonuje się fałszowania historii. Kiedyś ktoś popatrzy na "produkt" z roku 1998 autorstwa jakiegoś nieszczęsnego budowlańca i będzie się zachwycał dziełami Jurkowicza. A tym czasem Jurkowicz w grobie się bedzie przewracał. Zwykła uczciwość nakazuje przeciwstawianie się takim praktykom jeżeli oczywiście ma się o tym wiedzę.

Z kolei mając na uwadze wydatkowanie publicznych pieniędzy twierdzenie że nie wykonanie kilku krzyży jest nieistotne jest tak samo trafne jak stwierdzenie że jakaś firma dobrze położyła w mieście chodnik kiedy brakuje kilkunastu płytek. O co chodzi przecież na 500 metrach chodnika brak 6 płytek to "pryszcz" ?

Potal, jak też forum jest zatytułowany "Beskid Niski" i ma ambicje obejmować swoim zakresem całość zagadnienień dotyczących tego terenu. Jeśli zamiarem autorów - włascicieli tego portalu było głównie promowanie tego regionu nie powinni w pierwszym rzędzie sami poruszać takich kontrowersyjnych tematów jak UPA na Łemkowszczyźnie, torzsamość Nikifora, konflikt wokół cerkwi w Polanach czy nowe inwestycje w górach. Tematy te będą zawsze budziły kontrowersje. Należało skupić sie na laurkowych tekstach, cukierkowych zdjęciach itp.
Wtedy nie byłoby dylematów że ktoś ma inne poglady niż oficjalnie prezentowane na stronie.


Na górę
   
Post: 22-10-2004 11:07 
adam pisze:

A pisanie w tej samej dyskusji pod kilkoma różnymi nickami to też tylko taka konwencja? Nowa świecka tradycja?


a wiedzialem uruloki ze beda problemy przez to, ze uzywalismy tego samego adresu IP ;)
odnosnie dyskusji...no panowie, z faktami sie nie dyskutuje


Na górę
   
 Tytuł:
Post: 22-10-2004 11:25 
Do Gościa z rtr.sebastiana.ceti.pl:
Szkoda kolego że nie napisałeś nicka 8) - przynajmniej byłaby jasność że jednak nie mam rozmonożenia jaźni. :lol:


Na górę
   
 Tytuł:
Post: 23-10-2004 00:29 
ten z Sebastiana to ja: pazuzu, motke i moltke w jednej osobie


Na górę
   
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl