Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 30-11-2023 14:27

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
Post: 28-08-2023 13:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Zalążek relacji z pobytu w Beskidzie Niskim (17-21 sierpnia 2023 r.). Będę pisał w miarę wolnego czasu, a to towar u mnie wybitnie deficytowy :evil:
Na razie napiszę tylko - warto było powrócić po dwóch latach w Beskid Niski... Te asfalty, te upały :mrgreen: :lol: Ale na błoto w BN zawsze można liczyć, nawet jak w Polsce wysychają rzeki :wink:

Można rzec, że jest to ciąg dalszy relacji
viewtopic.php?f=2&t=8171
ponieważ miała ona wpływ na przebieg tegorocznego pobytu. Zapraszam do lektury za jakiś czas. Na razie stawiam znak "roboty drogowe" i "Uwaga, budowa!" :mrgreen:

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 30-08-2023 02:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Wyprawa w Beskid Niski zaczyna się z wysokiego C! Wsiadam na swoim wrocławskim osiedlu w tramwaj jadący na Dworzec Główny PKP. Jedziemy cały jeden przystanek, po czym tramwaj zatrzymuje się na nim i już dalej nie rusza. Ja nie z tych, co czekają ze stoickim spokojem na to, co będzie dalej. Chcę wiedzieć od razu, co się zdarzyło. Wysiadam i biegnę na przód składu. Widzę, że przed nami stoi jeden wóz, a przed nim kolejny.
- Nie jest dobrze – myślę.
Wsiadam z powrotem i pukam w szybę kabiny motorniczego. Pytam, co się dzieje:
- Samochód wjechał pod tramwaj – odpowiada motorniczy
- Wiadomo, ile to potrwa? – pytam
- Nie – pada odpowiedź.
I już wiem, że nie ma na co czekać. Bo mój pociąg na pewno na mnie nie zaczeka. A zostało niecałe 50 minut do jego odjazdu!
Bieg z powrotem na tył, gdzie zająłem miejsce i gdzie czeka mój bagaż w postaci wielkiego plecaka i mapnika. Zabieram to i wysiadam. Idę na przystanek autobusowy obok, gdzie zawsze w takich przypadkach przyjeżdża komunikacja zastępcza. Oczywiście nie ma po niej nawet śladu i nie wiadomo, kiedy ów zastępczy autobus się pojawi. No to telefon po taksówkę. Oczywiście w międzyczasie już „kilka” osób z poprzednich tramwajów też wpadło na ten sam pomysł: czas oczekiwania deklarowany przez dyspozytorkę to 20 minut („raczej nie mniej, a może więcej” – jak dodaje). No zgoda, bo jaki mam wybór?
Czekam. I wtedy widzę jadącą od centrum taksówkę, która skręca na krzyżówce przede mną w lewo (czyli moje prawo). Zatrzymuje się i pakują się do niej dwie dziewczyny z jedną dużą walizką. Decyzja jest błyskawiczna – biegnę tam jak szalony. Zatrzymuję się przed zaskoczonymi paniami (bo znów ktoś wpadnie na ten sam pomysł!) i pytam czy jadą na PKP.
Tak!
Czy mogę się zabrać z nimi pokrywając 50% kosztów.
Proszę bardzo, zgadzają się!
To ja gazem wracam po plecak zostawiony na przystanku autobusowym, wracam z nim pędem, wrzucam do bagażnika i zajmuję miejsce – akurat było wolne obok kierowcy.
Jedziemy!
W trakcie jazdy rozmawiam z dziewczynami z tyłu. Okazuje się, że jedna jedzie na ślub i wesele do Olsztyna, a druga poszła ją odprowadzić. No i po akcji MPK i kierowcy osobówki, który został znienacka zaskoczony na torach przez tramwaj, który na niego czatował za drzewem, zamówiły taryfę przez aplikację.
Jedna z nich przyznaje, że generuje czasem tego typu zdarzenia. Ja przyznaję się do podobnej właściwości – więc skoro dwie takie osoby spotkały się w jednym czasie w drodze na dworzec, coś musiało się zdarzyć :-)
Podróż mija bardzo szybko.
Zajeżdżamy na dworzec. Przy próbie zapłaty (całe 13 zł za kurs!) dziewczyna mówi, żebym nie szukał drobnych bo kwota jest mała (6,5 zł). Nie oponuję zbyt długo ;) Dziękuję z całego serca i życzę wspaniałej zabawy w Olsztynie nazajutrz. Rozstajemy się.
Trafiam na swój peron. Pociąg do Olsztyna już stoi przy innym ;)
Czekam w tłumie podróżnych na pociąg Inter City do Przemyśla. Gdy podjeżdża, standard – szukanie swojego wagonu, upychanie plecaka na półkę i zajęcie miejsca. Wtedy jestem już odprężony.
Podobno gdy jakieś wydarzenie rozpoczyna się od burzy, to potem dzieją się już tylko wspaniałe rzeczy. I tak było istotnie w przypadku opisywanego wyjazdu w Beskid Niski. Ale o tym w następnym odcinku :-)

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 12-09-2023 20:10 
Offline

Rejestracja: 11-02-2005 18:31
Posty: 210
Lokalizacja: Rzeszów
Czas aby pociąg ruszył do przodu, kibice czekają

_________________
heyu, heyu !! Nie masz kleju ?


Na górę
Post: 13-09-2023 19:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Pociąg rusza. Podróż do Krakowa przebiega bez nadzwyczajnych zdarzeń, poza tym, że w ciągu jej pierwszej godziny (a do Krakowa jedzie się z Wrocławia trzy) kompletnej zmianie ulega cała koncepcja trasy. Tylko miejsce pierwszego noclegu zostaje to samo.

Wszelkie szczegóły w odcinku trzecim - za jakieś dwa tygodnie. Pamiętajcie - cierpliwość jest cnotą, a cnoty trzeba rozwijać :mrgreen:

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 14-09-2023 07:29 
Offline

Rejestracja: 18-12-2014 20:50
Posty: 437
hmmm
tu chyba cos bylo a juz nie ma
zrozumialbym gdyby jakies inwektywy czy cus
ale to raczej pozytywnie bylo
i bynajmniej nie kpina

i dlatego drogi adminie to forum zdycha

_________________
pzdr
mazeno


Na górę
Post: 17-09-2023 07:01 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Berlin, 8 dni przed wyjazdem w Beskid Niski
Idę ulicą Ackerstrasse. Przed wyjazdem do stolicy Reichu spisałem sobie adresy antykwariatów, znajdujących się w pobliżu miejsc, które planuję odwiedzić. Dwa są blisko siebie, właśnie na tej ulicy, na której jestem obecnie. Dopiero co wyszedłem z pierwszego. 3 książki kupione. Szaleństwo! Idę pełen optymizmu pod drugi z zapisanych adresów. I tutaj rozczarowanie… W przeciwieństwie do poprzedniego antykwariatu, gdzie regał z historią sięgał do samego sufitu parteru i trzeba było włazić kilka metrów po drabinie, żeby sięgnąć na najwyższą półkę, ten drugi mieści się w jakiejś „dziupli”. Na dodatek jest to antykwariat specjalistyczny – architektura, urbanistyka, rzeźba, malarstwo, historia sztuki. Takie publikacje tam są.
- Geschichte?
- Nein! Nichts!
Zniechęcony sięgam do pudła z przecenionymi książkami, po 1 „ojro” sztuka. I zaliczam tzw. Volltreffer! Z Berlina do Wrocławia przyjedzie reprint repertorium Królestwa Galicji i Lodomerii, sporządzone w oryginale na podstawie spisu z 1869 r. i wydane we Wiedniu w 1874 r. Pierwsze co zrobiłem, jeszcze w antykwariacie (pochylony nad pudłem), to otworzyłem indeks nazw topograficznych i odszukałem znajome nazwy: Gorlice, Szymbark, Regietów, Radocyna, Nieznajowa, Klimkówka itd. Przy każdej nazwie – ile domów było tam w 1869 r., ilu mieszkańców z rozbiciem na mężczyzn/kobiety. 1869 był dopiero trzecim rokiem istnienia Austro-Węgier, po tym jak Habsburgowie dostali potężny łomot od Hohenzollernów (czy raczej – Bismarcka) podczas wojny siedmiotygodniowej 1866 r. CK-Monarchia spisywała co jakiś czas swych obywateli. Tych zamieszkujących Beskid Niski również. Pamiętam jak w przewodnikach po Beskidzie Niskim, które mam lub przeglądałem, podawano ilu ludzi liczyły poszczególne nieistniejące wsie w tym a tym roku. Ale stanu na 1869 r. nikt chyba nie podawał. Za 1 Euro warto mieć taką ciekawostkę :-)

Tydzień po powrocie z Berlina siedzę w pociągu do Krakowa. W Krakowie czas na przesiadkę na autobus do Nowego Sącza wynosi prawie pełną godzinę. Można spokojnie kupić bilet w kasie, zjeść drugie śniadanie, rozprostować nogi po podróży dość szczelnie nabitym pociągiem. Kwadrans przed odjazdem melduję się na stanowisku wskazanym na bilecie i w rozkładzie jazdy. Bez żadnych przygód, jedynie z kilkuminutowym opóźnieniem "Szwagropol" dojeżdża na sądecki dworzec autobusowy. Plecak na plecy i ruszam na Stare Miasto. Szybko mijam Planty i wkraczam między zabytkowe kamienice. W centrum informacji turystycznej dostaję pocztówkę, dwie kolejne nabywam w księgarni nieopodal. Potem jeszcze obiad na rynku (wypisywanie kartek) i wizyta na poczcie, gdzie pani z okienka rozprawia z klientką o sprawach dnia codziennego nie zważając, że ktoś czeka (witamy w Galicji!), a potem koniecznie chce mi sprzedać 16 znaczków, mimo że proszę tylko o 3 :lol:

Dalsza droga prowadzi z rynku na północ, obok synagogi i zamku, potem skręt w lewo i przez most na Dunajcu na drugi brzeg. Widok z mostu na południe na góry jak na Mordor z Minas Tirith we "Władcy Pierścieni" - ewidentnie w górach leje, a na Nowy Sącz idzie burza!

Nie bez małych trudności odnajduję kwaterę, gdzie mam zarezerwowany nocleg. Pani bardzo miła. Pytam, gdzie jest najbliższy sklep. Dowiaduję się, że sklepy są wszędzie dookoła - wylądowałem przy czymś, co można nazwać "Bielanami Sądeckimi". Mieszkańcy Wrocławia wiedzą, że na Bielanach Wrocławskich obok stolicy Dolnego Śląska, przy węźle A4, jest największe centrum handlowe mojego regionu, z wszystkimi możliwymi i niemożliwym sklepami, punktami gastronomicznymi, stacjami benzynowymi, studiem ATM -> kręcą tam serial "Policjantki i policjanci" - a to wszystko na najlepszych glebach w Polsce, które na lewo odrolniono, by postawić tam markety.
Znacie opowieść o wójcie tej gminy i o dyplomatycznych talentach tłumacza :?:
Otóż do wójta gminy Kobierzyce, na terenie której leżą wspomniane Bielany Wrocławskie, przyjechała kiedyś delegacja jakiejś fabryki ze Skandynawii, która chciała postawić na terenie operacyjnym tegoż wójta nowy zakład. Wójt angielskiego nie zna (bo po co?), więc na koszt podatnika zatrudnił tłumacza.
Rozmowy posuwają się żwawo i bez komplikacji naprzód, długopisy i umowy leżą na stole i czekają na TEN MOMENT. Wójt zachwala, jakaż to jego (właśnie - jego!) gmina wspaniała, że A4, że niskie podatki itp. Ach, ach, ach...
I wtedy jeden z przedstawicieli skandynawskiego koncernu z uśmiechem pyta:
- Czy zapytano mieszkańców gminy, co sądzą o budowie naszego zakładu? Czy zorganizujecie referendum, by poznać ich zdanie w tej sprawie?
Tłumacz przetłumaczył pytania Potomka Wikingów.
Twarz wójta zrobiła się czerwona. Z wściekłością walnął pięścią w stół, krzycząc:
- W mojej gminie żadnego referendum nie będzie :!: :!: :!:
I tutaj talentem dyplomatycznym wykazał się tłumacz. Wiedział, że jak przetłumaczy słowo w słowo to, co wykrzyczał wójt, będzie po fabryce, bo w Skandynawii obowiązują ciut inne standardy niż w serialu "Ranczo". Więc z ogromną przytomnością umysłu wytłumaczył gościom z Dalekiej Północy:
- Pan wójt jest oburzony waszym pytaniem, ponieważ jest dla niego oczywiste, że mieszkańcy muszą zaakceptować tą inwestycję i wypowiedzieć się w referendum, a on [wójt] zaakceptuje ich decyzję.
Szwedzi, Norwedzy, Duńczycy czy też inni Finowie roześmiali się od ucha do ucha, atmosfera naładowana już elektrycznością się rozładowała, uściśnięto ręce, podpisano jakieś tam papierki i już niebawem skandynawski zakład zaczął produkować pełną parą na terenie gminy Kobierzyce. Mieszkańcy o budowie dowiedzieli się z gazet.
[Historia jest autentyczna i opowiedziała mi ją osoba, która była w miejscu spotkania].

Zatem - "Bielany Sądeckie". Zaopatrzenie na wędrówkę nabyłem drogą kupna w popularnym w Polsce żółto-czerwonym markecie z
Marienkäfer w logo. Ale najwięcej to siedziałem na kwaterze nad mapami. I myślałem, i kombinowałem, i liczyłem, i sprawdzałem. I wyszło na to, że nie pojadę jutro rano pociągiem z głównego dworca kolejowego w Nowym Sączu na stację Nowy Sącz Jamnica i nie pójdę stamtąd żółtym szlakiem na Florynkę i dalej (po noclegu), ale chcę dotrzeć do bazy namiotowej w Regietowie, jadąc "Voyagerem" na krzyżówkę w Ropie i stamtąd... Cóż, plan był inny, a w praktyce wyszło jak wyszło.

C.d.n.

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 22-10-2023 07:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Majaczył on już niewyraźnie z dala: w gasnącym świetle dnia, o niecałą milę, rysowała się sylwetka dużego mostu z betonu i żelaza”.
Przed nimi rysowały się kontury wielkiego mostu”.

Te dwa zdania pochodzą z książki Corneliusa Ryana „O jeden most za daleko” i opisują główny cel alianckiej operacji „Market Garden” – potężną przeprawę przez Ren w Arnhem. Gdy krótko po wschodzie słońca zmierzałem z mojej kwatery w stronę nowosądeckiego dworca autobusowego, most na Dunajcu wynurzył się spomiędzy drzew, budząc od razu skojarzenie ze słynną drugowojenną bitwą i znanym filmem wojennym w reżyserii Richarda Attenborough na podstawie wspomnianej już książki (klasyka gatunku – sprzed epoki obrazów generowanych komputerowo; dla młodzieży: CGI).

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 30-10-2023 05:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 304
Lokalizacja: Wrocław
Zdjęcie mostu na "małopolskim Renie"
Obrazek

O poranku, gdy szedłem na dworzec, z mostu było widać Tatry (dzień wcześniej nie). Tuż obok w rzece tkwią do dziś resztki dawnej przeprawy.

Gdy przeszedłem przez most, odwróciłem się, by zrobić powyższe zdjęcie. Znad drzew wystawały natomiast wieżyce/iglice kościoła Krzyża Świętego (parafia św. Heleny).
Obrazek
Wieczorem poprzedniego dnia byłem w nim. Choć z zewnątrz wydawał się szkaradny, w środku był po prostu niesamowity! Polecam każdemu wejść do środka...

Minąłem nowosądecki zamek
Obrazek
i wszedłem na teren dawnego getta. 25 tysięcy samych tylko Żydów z Nowego Sącza zginęło podczas drugiej wojny światowej.
Obrazek

Minąłem dawną synagogę, przeszedłem przez pl. 3 Maja (z pomnikiem marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława Małachowskiego), docierając do rynku ulicą Piotra Skargi.

Ratusz w promieniach wschodzącego słońca
Obrazek

Budynek magistratu z pewnością zaliczał się do największych i najbardziej okazałych siedzib władz miejskich w całej dawnej Galicji (a na pewno Galicji Zachodniej). Kiedyś rangę miasta można było poznać patrząc na gmach ratusza oraz główny kościół parafialny...

Obok imponującego wielkością dawnego gmachu Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" wkroczyłem na teren Plant i już niebawem dotarłem na dworzec. Pierwszy poranny kurs "Voyagera" na trasie Nowy Sącz-Gorlic. Autobus już stał. Wsiadłem, kupiłem bilet i czekałem na odjazd. Już niebawem miałem rozpocząć w Ropie pełen przeżyć dzień.

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl