Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 07-06-2020 06:44

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
Post: 04-08-2009 19:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09-04-2007 15:28
Posty: 262
Lokalizacja: Wrocław
Wczoraj kupiłem sierpniowy numer magazynu turystyki górskiej "npm". Wśród zamieszczonych w nim tekstów znalazł się m.in. reportaż Filipa Springera "Wypowiedz moje imię" poświęcony cmentarzom z I wojny światowej w Beskidzie Niskim.
Przeczytałem ów tekst dziś wracając tramwajem z centrum do domu, a wrażenia z lektury mogę streścić w jednym słowie: "żenada"!

Pan Springer stara się jak może dorównać Juliuszowi Batorowi, autorowi osławionej "Wojny galicyjskiej". Robi to na dwu polach - z jednej strony stricte merytorycznej, z drugiej - stylistyczno-ideowej.

Już w nagłówku artykułu autor sugeruje (s. 62), że w BN trzeba dziś zabłądzić, by na cmentarze trafić! Pewnie uogólnia własne, a zapewne niewielkie doświadczenia w poruszaniu się po terenie tej grupy górskiej Beskidów.

Pierwsza część artykułu dotyczy wydarzeń w listopadzie 1914 r. w Gorlicach w świetle opublikowanych zapisków ks. Świeykowskiego. Autor koncentruje się jednak nie na działaniach militarnych, a na opisie wybryków Rosjan. No tak - przyszła swłocz ze wschodu! Następnie przechodzi do wątku cmentarzy, co jest dość sztuczne - no bo kto jest pochowany na tych cmentarzach? Ofiary przemocy Rosjan w Gorlicach?

Springer pisze, że chociaż cmentarze wojenne z Wielkiej Wojny są rozsiane po całej Galicji oraz Ukrainie i Słowacji, to "tylko tutaj, w Beskidzie, wędrowiec ma szansę natknąć się na nie zupełnie niespodziewanie" [s. 63]. Miłośnicy tematu doskonale wiedzą, że jest dokładnie odwrotnie, tj. że na obszarze walk 1914-1915 na w/w terenie najłatwiej jest trafić na miejsca spoczynku poległych właśnie na obszarze Galicji Zachodniej, na terenie której znajduje się BN.

Springer jest fachowcem nie tylko od samych cmentarzy, ale też od walk w Galicji. Na tejże samej s. 63 mamy taki kwiatek: "[...] w marcu 1915 roku, wojska Najjaśniejszego Pana przystąpiły do kontrofensywy w ramach tak zwanej Operacji Gorlickiej [...]". W marcu 1915 r. to padła Twierdza Przemyśl, a ofensywa (nie - kontrofensywa) pod Gorlicami rozpoczęła się 2 maja 1915 r. Autor, jak wynika z tekstu miłośnik CK-Armii i jej władcy (którego nie wymienia z nazwiska, tylko tytułuje konsekwentnie "Najjaśniejszy Pan") jakoś zapomniał o udziale Niemców w tejże ofensywie, jak również o fakcie, że na cmentarzach zachodniogalicyjskich są pochowani żołnierze tej armii, w czym przewyższył nawet Juliusza Batora...
Czytając dalej ten sam akapit możemy wywnioskować, że 60 tysięcy poległych z tychże cmentarzy to ofiary działań wojennych jesienią 1914 r. i wiosną 1915 r. Zimą 1914/1915 r. najwyraźniej w Karpatach nic się nie działo...

Kolejna partia artykułu to opis pobytu autora w okolicach Regietowa i wejścia na Rotundę. Autor stara się kolejny raz błysnąć swą wiedzą, twierdząc, że "Armia Najjaśniejszego Pana to w końcu konglomerat kilkudziesięciu narodów". Tak się jakoś dziwnie składa, że Sepp Dobiatsch, autor książki "Kaiserjaeger im Osten", opisującej losy grupy żołnierzy 1 Pułku Cesarskich Strzelców Tyrolskim na froncie galicyjskim (żołnierze tego pułku walczyli w marcu 1915 r. o Rotundę i są pochowani na cmentarzu nr 51) doliczył się tych narodów...14.

Autor niestety nie rozumie, czemu na Rotundzie leżą obok siebie żołnierze CK-Armii i rosyjskiej. Dopiero potem to wyjaśnia (sam doczytał później?).

Kolejny wykład Springera dotyczy IX Wydziału Grobów Wojennych. Wg niego cmentarzy w Zachodniej Galicji jest 400...
Potem sugeruje, że używano do ich budowy tego, co było na miejscu (Tylko? A dostawy z różnych zakładów przemysłowych Monarchii?). Można się też dowiedzieć, że kontrukcje cmentarzy opierały się m.in. na fragmentach zasieków (!!!).

Potem jest mowa o Duszanie Jurkowiczu, tak jakby to tylko cmentarze jego autorstwa znajdowały się na terenie Beskidu Niskiego (a cmentarze z okręgów II i III?). Nie ma mowy o podziale Galicji Zachodniej na okręgi cmentarne, natomiast od razu otrzymujemy informację, że Jurkowicz projektował cmentarze w okręgu Żmigród.

Pod wielce wymownym nagłówkiem "Trzeba szukać" rozpoczyna się kolejny segment reportażu. Autor kreuje się niemal na pioniera bieszczadzkiej turystyki na początku lat 50-tych, który z siekierą na ramieniu przedziera się przez chaszcze i góry, by dotrzeć na miejsce wiecznego spoczynku poległych żołnierzy. Twierdzi, że cmentarze są zaznaczane tylko na mapach. "Nie należy też wypatrywać jakichkolwiek drogowskazów." - pisze. Po tym zdaniu nabrałem wątpliwości, czy Filip Springer był w ciągu ostatnich 10 lat w BN. Bo drogowskazów do cmentarzy wojennych akurat w tym zakątku BN nie brakuje, są wyznakowane biało-czarnymi kwadratami szlaki dojściowe. Jednakże on wie lepiej i radzi, by iść na przełaj w krzaki - być może uda się znaleźć cmentarz. Komentarz zbyteczny.
Generalnie nie da się odwiedzić żadnego cmentarza nie zaliczając po drodze krzaków czy pokrzyw po pas, tudzież po czubek głowy (s. 65).
Nawiasem mówiąc - z tekstu wynika, że autor odwiedził tylko cmentarz na Rotundzie oraz szukał bezskutecznie cmentarza "między Trzema Kopcami a Wysokim Wierchem". Prawdopodobnie chodziło mu o cmentarz nr 49 niedaleko granicy, nad Blechnarką, w pobliżu szczytu o słowackiej nazwie "Tri Kopce". Tyle, że drugi szczyt nazywa się Wysota (784 m). Do cmentarza prowadzi czarno-biały szlak dojściowy...

Następnie autor rozpisuje się o odbudowie cmentarza na Rotundzie przez SKPB Warszawa ("efekt zabiera dech w piersiach" :?: :!: :roll: ). Z jego słów można wnioskować, że cmentarze wojenne w BN już dawno w 90 procentach się rozleciały. Twierdzi, że odrestaurowanie co dziesiątego cmentarza wojennego w BN "uczyniłoby z tej okolicy prawdziwy raj dla miłośników historii" :twisted:

Filip Springer kończy swów wywód słowami, że "[...] śmierć tych, którzy tu leżą, nie była tak zupełnie bez sensu". Ach, jakaż to głęboka myśl! Niewątpliwie fakt ten ma tą zaletę, że Springer mógł napisać o tym swe wiekopomne dzieło.

Żeby jakoś podeprzeć swe wywody, autor powołuje się na materiały zgromadzone na stronach serwisu "Sercu bliski Beskid Niski" oraz na stronkę o cmentarzach autorstwa Mirka Łopaty. Jakoś po treści tego nie widać...


Reasumując: tak żenującego tekstu dawno nie czytałem. Naprawdę sprawia wrażenia napisanego zza biurka 300 km od BN. Może autor był tam 20-30 lat temu. Ale raczej nie, skoro pisze, że do cmentarza nr 51 na Rotundzie doszedł czerwonym szlakiem...



Tak więc czytajcie ten artykuł i ruszajcie w BN. A jak pojedziecie z Gorlic na Przełęcz Małastowską w celu obejrzenia cmentarza nr 60 nie zapomnijcie zabrać ze sobą maczety lub siekiery. Przydadzą się Wam przy przedzieraniu przez leśny gąszcz :lol:

_________________
"Historia to świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, zwiastunka przyszłości" (Tytus Liwiusz)


Na górę
Post: 04-08-2009 22:06 
Offline

Rejestracja: 07-06-2008 13:24
Posty: 41
Lokalizacja: Tarnów
W poprzednim, lipcowym, numerze "npm" był również tekst dotyczący Beskidu Niskiego, konkretnie Lackowej, autorstwa Tomasza Dębiec. Miałem okazję przeczytac. Tu fragment:
http://www.npm.pl/index.php?action=site&pid=152&id=144
Może nie określiłbym go słowem "żenada", ale szczególnie interesujący i odkrywczy nie był. I podobny do tekstu Springera w jednym: pisany przez osobę, która trafiła w BN chyba przypadkowo, nie zadała sobie trudu dogłębnego poznania tych gór i ich wyjątkowej aury, do Wysowej, skąd zaczęła się wędrówka, podjechała samochodem i tam też zakończyła całodniową wędrówkę (ależ mi turystyka z samochodem z klimą i lekkim plecaczkiem!). A artykuł zatytułowany został "Policyjna góra", choc w tekście ani razu nie zostało wytłumaczone pochodzenie tej nazwy. Ja słyszałem o "chorągiewce Pułaskiego", ale "policyjna góra"??? Może ktoś z szanownych forumowiczów wytłumaczy mi tę zagadkę. Pozdrawiam!


Na górę
Post: 04-08-2009 22:16 
Offline

Rejestracja: 19-12-2007 23:47
Posty: 1371
Lokalizacja: Jasło
Wojciech Sypek pisze:
A artykuł zatytułowany został "Policyjna góra", choc w tekście ani razu nie zostało wytłumaczone pochodzenie tej nazwy. Ja słyszałem o "chorągiewce Pułaskiego", ale "policyjna góra"??? Może ktoś z szanownych forumowiczów wytłumaczy mi tę zagadkę. Pozdrawiam!

Też pierwszy raz słyszę o takiej nazwie tej góry. Ale to na pewno dlatego autor ją tak nazwał, ponieważ wysokość Lackowej to 997 m n.p.m., a 997 to numer telefonu alarmowego Policji :P

_________________
Szlaki Beskidu Niskiego i nie tylko...: http://www.beskid-niski-pogorze.pl
Konfederacja barska w regionie: http://www.beskid-niski-pogorze.pl/konf ... barska.php


Na górę
Post: 04-08-2009 22:44 
Offline

Rejestracja: 07-06-2008 13:24
Posty: 41
Lokalizacja: Tarnów
Rzeczywiście, nie wpadłem na to. Autor zapewne to miał na myśli. Dzięki Darek!


Na górę
Post: 05-08-2009 18:45 
Offline

Rejestracja: 26-02-2006 15:14
Posty: 46
Lokalizacja: Jasło
Leuthen pisze:
"Nie należy też wypatrywać jakichkolwiek drogowskazów." - pisze. Po tym zdaniu nabrałem wątpliwości, czy Filip Springer był w ciągu ostatnich 10 lat w BN. Bo drogowskazów do cmentarzy wojennych akurat w tym zakątku BN nie brakuje, są wyznakowane biało-czarnymi kwadratami szlaki dojściowe.


On tu chyba nie był nigdy, biorąc pod uwagę, że na terenie BN zachowało się jeszcze kilka kamiennych drogowskazów z okresu budowy cmentarzy.

_________________
Pzdr,
TM


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl