Sercu bliski Beskid Niski

Forum portalu www.beskid-niski.pl
Dzisiaj jest 23-05-2022 21:51

Strefa czasowa UTC+01:00





Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 699 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 141 42 43 44 4547 Następna
Autor Wiadomość
Post: 07-01-2022 21:55 
Offline

Rejestracja: 06-08-2007 11:59
Posty: 341
Mariusz Kaznowski "Brzozowski Szlak Miejsc Pamięci Narodowej" Brzozów 2011
Również pisze o wcześniejszej batalii z 20 czerwca 1764 r. Oraz pisze: "Około 1770 r na błoniach pomiędzy Brzozowem a Starą Wsią doszło do potyczki Moskali z konfederatami barskimi."
Fundator obelisku "o. Józef Sacher (przed wstąpieniem do zakonu znany wiedeński lekarz i nadworny medyk cesarzowej Brazylii Leopoldyna Habsburzanki)".
Też te informacje mogą być zaczerpnięte z wymienionych wcześniej źródeł.


Na górę
Post: 09-01-2022 16:33 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Witam Konfederatów!

W ostatnim moim poście powołałem się na kalendarium Krzysztofa Bajrasza. Poniższy link kieruje na stronę Tajna Historia Rzeszowa, gdzie jest to właśnie kalendarium.
https://tajnahistoriarzeszowa.wordpress ... dkarpaciu/

Tutaj jest ono prowadzone od 1768 r. Ja miałem od Autora wcześniejszą wersję, od 1770 roku i taką się podparłem..
Sam temat potyczki pod Brzozowem w 1764 r., chociaż raczej nie mieści się w konfederackiej „klamrze”, jest bardzo ciekawy. W różnych opracowaniach historycznym spotykam daty: 16., 18., 19. i dwudziestego czerwca. Natomiast ocena wydarzeń wielu historyków jest zgodna.
Końcowe zdania z raportu Repnina (poprzedni post) w pełni oddają rzeczywisty stan polskiego wojska i jego dowódców. Przytoczę tu fragmenty z Dziejów Polski Józefa Szujskiego:
Obóz przeciwny (Familii) ułatwiał im nadzwyczajnie walkę. Na czele jego stał starzec bez energii (Branicki), najgłówniejsze figury nie umiały podołać trudnemu zadaniu chwili. Radziwiłł "panie kochanku" nie był człowiekiem na seryo, Franciszek Salezy Potocki był zbyt wygodnym, aby się narażać na niebezpieczeństwo i byt swego domu na szwank wystawiać.
I nie jest dziwnym, że hetman rejteruje z Warszawy, licząc, że otrzyma pomoc ze strony swoich sojuszników (stronnictwa hetmańskiego), ale przeliczył się.
Branicki, Potocki i Radziwiłł, ustąpiwszy z Warszawy, udali się ku wojsku koronnemu, obozującemu nad Pilicą. Szczupła jego garstka nie mogła wystarczyć bojowi z Moskwą i Czartoryskimi, od współudziału magnatów zależało wszystko. Tymczasem Potocki, dbały o całość rodziny i majątku, zawodzi zaufanie stronnictwa hetmańskiego.W Piasecznie (9 maja) odbywa się walna rada: Potocki na nią nie przybywa.
Radziwiłł kieruje się na Litwę. Hetman ma w swoich szeregach zdrajców będących na usługach Czartoryskich. Klucząc i cofając przed przeciwnikiem:
- Dnia 28 maja stanął hetman w Samborze. 30 maja przybyło za nim wojsko, uchodząc dosyć spiesznie od przeprawy Sanu. Z Sambora, dokąd zapewne poniewolnie rzucony został, chce hetman przebrać się ku Krakowowi, rusz na Chyrów, Tyczyn, Ustrzyki ku Sanokowi, Mokronowski osłania prawe jego skrzydło przed wiszącym nad nim wzdłuż głównej drogi nieprzyjacielem. Nieprzyjaciel ściska hetmana coraz więcej, hetman stanowczego kroku uczynić nie chce. Dnia 19 czerwca potyka się Mokronowski dosyć szczęśliwie pod Brzozową*, hetman ściąga do Krosna, gdzie 21 czerwca odbywa się walna narada.
Tu zapada decyzja: hetman wielki koronny oddaje resztki swego wojska w ręce hetmana polnego, Wacława Rzewuskiego, a sam uchodzi na Węgry. W Bardejowie, jakby na podsumowanie całej tej kampanii, toczy się kolejna narada (28. czerwca) – na niej wytyka się zdradę hetmańskich zauszników i nieudolność samego hetmana. Ten zaś w liście do Rzewuskiego próbuje się usprawiedliwić:
Wiek mój i z laty niedostarczającej siły, - pisze Branicki w liście do Rzewuskiego - usprawiedliwić mnie u wszystkich powinny, że nie oszczędzając reszty zdrowia, zapomniawszy fortun własnych, czyniłem do tego, co humanitatis we mnie być mogło, jedynym zawziętości stawszy się celem, bez żadnej przyjaciół pomocy
Poniższy fragment zaczerpnąłem z Dziejów panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego Henryka Schmitta:
Położenie strony hetmańskiej, w której obozie największa panowała bezradność, było nader trudnem ze względu głównie, że hetman miasto uderzyć na ścigających go przeciwników, przy czem mógł z pewnością liczyć na zwycięztwo, tem ciągłym cofaniem demoralizował swe wojsko a zdrajcom utajonym dawał sposobność do używania kabał wszelkiego rodzaju, aby powoli zniechęciwszy wojsko, skłonić je do przejścia na stronę przeciwną.

Jak do tej pory nie mamy potwierdzenia jakichś, stoczonych później walk. Ksiądz Sarna w Opisie powiatu krośnieńskiego wzmiankuje tylko wymarsz z Krosna 1200 Kozaków pod Poliwanowem w 1772 r. Wydaje mi się, że to wyczerpuje chyba temat.

Nawiążę teraz do wtrętu Jure o jezuicie o. Józefie Sacherze. Nawet tak drobna sprawa powoduje zaciekawienie i chęć podrążenia tematu. Usiłowałem znaleźć choćby wzmiankę o rzeczonym jezuicie, ale też „zajrzałem” do Brazylii na cesarski dwór Marii Leopoldyny Habsburg. I tu mi się nieco kłóci zestawienie dat. Skoro wspomniany wiedeński lekarz udał się za swą panią do Brazylii, to rozumiem, że służył swoją medyczną wiedzą do końca, do grudnia 1826 r., kiedy to Maria Leopoldyna zmarła. Z odcieniem żartu powiem, że jakoś nie widzę jak medyk Sacher w te dyrdy gna zza oceanu do Starej Wsi, bo akurat zawitali w te strony jezuici. Może to zwykła zbieżność nazwisk?
Z wielką przyjemnością obejrzałem natomiast relację z sympozjum historycznego w 2021 r. na 200-lecie przybycia jezuitów do Starej Wsi.
Sympozjum historyczne w ramach jubileuszu 200-lecia przybycia OO. Jezuitów do Starej Wsi [FILM] [ZDJĘCIA] (infopodkarpacie.pl)
Obejrzałem dlatego, że historia kasaty i reaktywacji Towarzystwa Jezusowego jest rzeczą ciekawą, a dwa, że spodziewałem się znaleźć coś, co wiązałoby się z powyższym tematem.

Nie dezawuuję tej informacji, ale ja bardzo lubię, gdy autorzy opracowań, tu historycznych, podpierają się źródłem historycznym. W swojej wędrówce przez konfederację barską, często spotykałem się z tzw. kalką, powtarzaniem nie potwierdzonych, acz ważnych informacji – niekiedy przybiera ona efekt domina.
W tekście posłużyłem się dwoma opracowaniami XIX-wiecznych historyków:
Józef Szujski, Dzieje Polski podług ostatnich badań, Tom IV. Królowie wolno obrani, Część II. r. 1668 do 1795, Lwów 1866
Henryk Schmitt, Dzieje panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, Lwów 1868.

Na dzisiaj tyle, mar-k


Na górę
Post: 15-01-2022 16:27 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Witam znów!

Nasze Forum z założenia powinno ukazywać działalność, postaci i wydarzenia konfederacji barskiej, w naszym beskidzkim regionie. Tak się jednak nie da! Bo jak już wspomniałem, konfederaci wpisani w beskidzki rozdział konfederacji, w swoich rajdach sięgali po np. Podlasie (Bierzyński po Białystok, brat Kazimierza pod Włodawę), a sam Pułaski pod Częstochowę. A nie sposób pominąć tych miejsc i wydarzeń z nimi związanych – częstokroć wiążą się one z Podkarpaciem i Małopolską. Stąd wyruszano, tu po udanych i nieudanych wyprawach powracano, tu oblatowano uniwersały itp.
Literatura przedmiotu „swoje oko kładzie” raczej na postaci wybitne (Pułascy, Lubomirski, Bierzyński, Miączyński, Radzimiński, czy Szyc). Zaledwie wzmianki spotkać można o tych pomniejszych konfederatach barskich. Jednym właśnie z tych „pomniejszych”, jest Józef Ryski z podsanockich Pisarowiec.
Już kiedyś prosiłem o pomoc w odszukaniu choćby strzępów informacji o podkarpackich konfederatach. Niestety – „gadał dziad do obrazu” – bez odzewu! Z moich natomiast strzępków spróbuję sklecić tę postać, a raczej jego drogę w konfederacji barskiej – też zresztą postrzępioną.
W monografii Rymanowa F. Kiryka, znajdujemy wzmiankę o właścicielu Pisarowiec, który wraz z Pieniążkiem jest współpracownikiem Jakuba Bronickiego z Nowotańca, emisariusza Konfederacji w ziemi sanockiej. Nieco więcej dowiadujemy się Z pamiątek i wspomnień z sanockiej ziemi Jana Trzecieskiego:
Do oddziału Pieniążka zbiega się od Baligrodu pierwszego dnia stu szlachty, a było już trzy setki, gdy doszedł do Sanoka. Inny oddział zbiera się w Pisarowcach u Józefa Rylskiego. Pieniądze na mundury dają zewsząd, kto broni ma nadto, drugiemu użycza, dość że do 4 lipca 1768 r. przysięgło szlachty samej dwa tysiące.
Podobne informacje znajdujemy tu i ówdzie w wydawnictwach regionalnych. Jest monografia autorstwa Katarzyny Podolak. Pisarowce. Zarys dziejów wsi do 1945 roku. Na stronie internetowej rodziny Mniszek-Tchorznickich, prowadzący ją podpiera się właśnie tą książką.
Od dłuuuuuższego już czasu usiłuję ją zdobyć, dotrzeć do niej. Ale to igła w stogu siana: na jeden egzemplarz natrafiłem w sanockiej bibliotece – jeden?, nie jedyny! do korzystania na miejscu w czytelni! Czyżby wydano tylko jeden (przepraszam dwa - drugi na wspomnianej stronie rodowej.
Ale idąc dalej tropem Ryskiego, natrafiłem na takie coś:
W 1768, w końcu września – do przebywającego w Głogowie, króla Prus, Fryderyka II przybył Andrzej Schlichting, właściciel pogranicznych dóbr górczyńskich i miasteczka Szlichtyngowa, obywatel ziemi wschowskiej. Skarżył się na złą sytuację dysydentów i optował przeciw konfederacji barskiej. Był pułkownikiem wojsk pruskich więc dla osłony przed płaceniem podatków i innych powinności na rzecz Rzeczpospolitej i zawiązanej konfederacji sprowadził oddział wojsk pruskich. Swoich oponentów szykanował m.in. przez osadzanie w kazamatach głogowskiej twierdzy. Znany
i głośny był w Wielkopolsce przypadek konfederata, porucznika Józefa Rylskiego, który wykupiony przez Schlichtinga
z niewoli rosyjskiej, został przez niego z zemsty osadzony w Głogowie
.*
------------------------------------------------------------------------------------
* http://www.glogow.pl/tzg/wehikul%202009 ... sien09.htm

… i zachodzę w głowę, czy jest ten nasz Józef Rylski?
Potem znajdujemy już tylko wzmianki o zsyłce na Syberię. U Jadwigi Krasickiej, Kraków i ziemia krakowska wobec konfederacji barskiej, Jadwiga Krasicka, Kraków 1929, znajdujemy taką właśnie informację:
Dnia 5 lutego 1769 r. kanclerz Młodziejowski podał Repninowi rejestr konfederatów internowanych w Kijowie, przeważnie krakowskich, prosząc "qu'on ait pitie d'eux", i wyrażając nadzieję, że uwolnienie ich wpłynie łagodząco na nastrój kraju.
1) Pierwszą kategoryę tworzą tu osoby, za które ręczy podczaszy Łętowski
– tu długa lista...
2) Osoby, za które ręczy Kluszewski, chorąży przemyski i komisarz stołowy króla w województwie krakowskim - tu w długiej liście wymieniony jest Józef Rylski.
Natomiast rejestr zesłańców Francuza, pułkownika Thesby de Belcoura, lakonicznie odnotowuje: Józef Rylski na drodze wzięty.
No i jak widać, nasz beskidzki (!) konfederat sięgnął aż Syberii.
Na koniec: może się zdarzy, że znajdzie się jakiś Forumowicz-beskidnik, który dotrze do wspomnianej wyżej publikacji Katarzyny Podolak i uzupełni naszą i moja wiedzę, jakiś sanoczanin? Oby!

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 23-01-2022 15:15 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Witam z dokładką do poprzedniego mojego postu!

W zakamarkach moich zbiorów odnalazłem dwa skany z książki p. Katarzyny Podolak. Już o nich zapomniałem. A dostałem je od Gospodarza strony rodowej Mniszek-Tchorznickich, ohoho! spory czas temu. I na nich znajdujemy naszego Rylskiego, dwojga imion: Józef Andrzej. W swoich komputerowych zbiorach, położyłem nawet pytajnik na tym Andrzeju, bo na którejś wzmiance widniał Rylski pod tym imieniem.

Poniżej przedruk z 62. strony monografii Pisarowiec Katarzyny Podolak:

Drugim synem Krzysztofa był Władysław i ta linia była bezpośrednio związana z Pisarowcami. Tenże Władysław z Justyną Uhaczówną miał syna Józefa, ożenionego z Justyną Konopacką. Ich syn Józef Andrzej przebywał na Sybirze za udział w konfederacji barskiej. Po upadku Baru 20 czerwca 1768 roku i rozbiciu konfederatów przez wojska królewskie i rosyjskie, walki nie wygasły, lecz trwały do 1772 roku i miały charakter partyzancki. Wielu konfederatów zostało pojmanych i wywiezionych w głąb Rosji. Walki miały również miejsce w okolicach Sanoka. Walczył tutaj syn Józefa Pułaskiego – Kazimierz, który „często przemocą Moskali party ochraniał się w sanockim w lasy Morochowskie (północna część Pogórza Bukowskiego K.P.) skąd potem po zmocnieniu się na nowo przeciw wrogom wypadał. Czterech braci Pobiedzińskich, familii zamożnej i znakomitej, przyjaciele Pułaskiego oprowadzali go w te strony, a cała szlachta sanocka również mu towarzyszyła. Pobiedzińscy wszyscy wyginęli”. (162)
Jedna z potyczek między Moskalami a konfederatami miała miejsce na grzbiecie Szczodry, od północnej strony Pisarowiec, także na budynkach dworskich znaleziono ślady kilku kul armatnich. Myślę, że chodzi tu o budynki folwarczne, najbardziej zbliżone wówczas do pola walki.
Punktem zbornym dla jednego z oddziałów konfederackich był dwór w Pisarowcach. Sam Józef Rylski dostał się do niewoli, napadnięty przez Kozaków, gdy jechał z przyjaciółmi konno do Starej Wsi, gdzie miał się żenić z niejaką Wiktorówną z Wańkowy. Józef spędził około dziesięć lat na Syberii. Po powrocie poślubił Justynę Truskolaską.(163) Nie wiadomo dlaczego nie ożenił się z pierwszą narzeczoną, ale według wszelkiego prawdopodobieństwa nie czekała tak długo i wyszła za mąż za innego.
---------------------------------------
(165, 163) Teka Schneidra, sygn. 1219.

Wydaje mi się, że to wyczerpuje, jak na razie, nasze poszukiwania. Autorka podaje źródło, co czyni informację wiarygodną. Mnie natomiast zaintrygowało pole bitewne na wzgórzu Szczodry. Właśnie w tej sprawie skontaktowałem się z p. Wojciechem Krukarem – to przecież „guru” beskidzkiej kartografii – dostałem wycinek z mapy katastralnej, na którym widnieje właśnie to miejsce. Na północ od Szczodrego jest napis "Koło cmentarza cholerycznego” a na północnym wschodzie mapki widnieją: Zakącina, Wapnisko i za nim Kostarowce.
Zaraziłem miejscem szperaczy, ale jak sądzę, poszło ono w zapomnienie.
Zresztą w swojej wędrówce po konfederacji barskiej doświadczam podobnych zachowań. Cóż, mimo to, płomień pasji trwa!

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 23-01-2022 15:20 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Dokładka 2.
W teki Schneidra wkradł się błąd: winno być (162,163)


Na górę
Post: 29-01-2022 12:11 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Witam słonecznie!
Dzisiaj chciałby zaprezentować postać z epoki, z spod jasielskich Szebni, Salomeę z Morskich Bukowską.

U Hanny Muszyńskiej-Hoffmannowej* znajdziemy wspaniały wstęp tematu:
Pewnego razu, a działo się to wiosną 1768 roku, rezydent saski, odwiedzając ambasadora rosyjskiego w jego pałacu przy Miodowej, z ust zirytowanego gospodarza usłyszał nieoczekiwaną definicję:
Konfederacja barska? Mój przyjacielu, to sprawka kobiet polskich. Bo osiem, czy dziesięć szalonych niewiast
w Rzeczypospolitej wciągnęło do akcji konfederackiej swoich, mężów, kochanków, spowiedników i masz, tak oto rozpaliła się ta nieszczęsna awantura barska
”.

I rzeczywiście – ten panteon arystokratek dla wielu historyków, publicystów i pisarzy, stał się niemalże siłą sprawczą konfederacji barskiej. Został on spięty wdzięczną nazwą „Amazonek konfederacji barskiej” .
Maria Antonina Walpurgis, siostry Jabłonowskie – Anna i Teofila, Amalia Mniszchowa, Franciszka Krasińska, to tylko kilka dam z tego grona, oddanych konfederacji, i co ważne, pozostawiły one po sobie pamiętnikarską spuściznę, tak dzisiaj cenne relacje z epoki.
Ja natomiast chciałbym przedstawić, a może nawet nieśmiało nazwać Amazonką konfederacji barskiej – choć znacznie mniejszego formatu – Salomeę z Morskich Bukowską.
Do podjęcia tematu i przedstawienia tej postaci, skłoniła mnie wzmianka (w przypisie) u Konopczyńskiego, dotycząca bitwy pod Dęborzynem w maju 1770 r. Ta skąpa informacja o Salomei, zachęciła mnie do głębszych poszukiwań. Na pierwszy ogień wziąłem Andrzeja Ewarysta Kuropatnickiego, a to dlatego, że ze sobą korespondowali. Salomea była dziedziczką Moderówki, Białkówki i Szebni, gdzie zamieszkiwała, a Kuropatnicki w, o kilka zaledwie kilometrów odległym Tarnowcu.

Kuropatnicki w swojej Geografii** pisze:
Szebnie. Wieś z kościołem dziedziczna niegdyś JW. Salomei z Morskich Bukowskiej, kasztelanowej sanockiej; do którego kościoła przeniosłszy z kościoła krośnieńskiego śmiertelne zwłoki śp. JW. Antoniego Ozoryusza Bukowskiego, kasztelana sanockiego, męża swego, zmarłego w roku 1764, i tegoż roku pogrzebionego, w szebieńskim je pogrzebała kościele w roku 1784, a sama dług śmiertelności 3. września 1785 wypłaciwszy, tamże pogrzebiona.

W swych poszukiwaniach natrafiłem na wzmiankę, gdzie Salomea była stolnikową sanocką. By rozwiać wątpliwości, zwróciłem się do sanockiego Muzeum – skwituję tylko: grochem o ścianę!
No, cóż, odłożyłem na razie temat na półkę. Do czasu, kiedy zdobyłem książkę Łukasza Bajdy, Szlachta w Bieszczadach i na Pogórzu ***– jest to prawdziwa skarbnica wiedzy i informacji, zwłaszcza, gdy poszukuje się ludzi z tej epoki. I tu muszę zrobić wtręt: ród Bukowskich, od lat związany z obozem Familii Czartoryskich, przez kilkadziesiąt lat Bukowscy dochodzili do majątku, piastowali urzędy kasztelanów i stolników. Dlatego nieco mnie dziwi, rzec by można, sympatia Salomei do konfederacji barskiej.
Jakiś czas później znalazłem w bibliotece cyfrowej monografię Moderówki z 1905 r.**** W niej sporo informacji,
o jej ojcu – Antonim, mężu – też Antonim i niej samej – są to jednak informacje raczej katastralne, własnościowe, ale co ważne, pozwoliły uściślić wcześniejsze informacje.
Zapomnieliśmy o Andrzeju Ewaryście Kuropatnickim, a jest to postać, której nawet pośredni udział w konfederacji barskiej wart jest nakreślenia. Był „omnibusem”: geografem i historykiem, nawet poetą – jest autorem Wiersza na śmierć Jaśnie Oświeconego Księcia Kajetana Sapiehy Wojewodzica Mścisławskiego, poległego w bitwie pod Lanckoroną. Kuropatnicki zbierał wszystko, co trafiało mu w ręce, zwłaszcza, gdy dotyczyło to czasów jemu współczesnych. Właśnie dzięki jego pasjom zachowała się spora ilość dokumentów i listów.

Przypomnę fragment listu Salomei Bukowskiej do Kuropatnickiego, który stał się bodźcem:
Ta Moskwa po tej potyczce, co była w Dęborzynie, poszła do Dębicy, stamtąd do Sędziszowa, tam pochowali
u Kapucynów marszałka warsz. Trezemberka, którego dostali bardzo rannego i nim go dowieźli do Dębicy, umarł..., ale i swego jednego utracili oficera od karabinierów, to go w Pilźnie pochowali, dziś mój człowiek posłany do Dęborzyna i Pilzna powrócił, na co i dokumenta przywiózł... Swoich trupów Moskwa potopiła w Isłoce,
a plejzerowanych 50 odesłali do Rzeszowa i w zamku ich złożyli, w niewolą zaś naszych zabrali 24 oprócz huzarów, którzy sami do nich przystali, od partji nieboszczyka Trezemberka, zginieni zaś nasi aż trzeciego dnia pochowani. Kościół w Przeczycy Moskale zrabowali ze wszystkiem i obraz cudowny Matki Boskiej wyrzucili, pokłuli i zrąbali
.

Brak tu będzie chronologii w listach – myślę jednak, że nie jest to aż tak ważne.
Następny list Salomei Bukowskiej z 28 marca 1768 r. znajdujemy w Materyałach do konfederacyi barskiej Szczęsnego Morawskiego (Lwów 1851) kierowany, a jakże, do Kuropatnickiego:
Do nóg upadam za pocztę. Podkomorzyc czerski dziś nocuje u mnie, który jedzie do Baru. Dziś 2 niedziele jak jest obrany marszałkiem Konfederackim w Barze, Krasiński podkomorzy różański. Uniwersały od niego powychodziły do województw i tu będą najdalej w półtory niedzieli. Do chorągwi ordynanse wyszły, wzięto już chorągwi 6 i regiment królowej Jadwigi. Dzieduszycki regimentarz swoje wydał ordynanse ale na to słyszę nieuważają zjeżdża się słyszę bardzo wielu urzędników szlachty; ludzi mają tysięcy 3 zawerbowanych a tatarów tysięcy 15 pod swoją komendą: teraz się mieli ruszyć do Międzyborza tam mieli wziąść ludzi 3000 wojewody ruskiego; to jest pewne już sie nie odmieni.
Biskup kamieniecki pojechał do Wrocławia, ztamtąd do Wiednia.
Proszę nieopowiadać wszystkim, kto mnie powiadał, bo to w sekrecie
.

Rozbawia mnie nieco to „zachowanie w sekrecie” – cóż, trafił pod strzechy! – ale takie właśnie „sekrety” zbierał i gromadził Kuropatnicki. Już nawet po pobieżnym zaznajomieniu się z treścią listów słanych do Tarnowca, widać sąsiedzką bliskość ich zażyłość i wspólną pasję.
Dostałem od rzeszowianina, p. Krzysztofa Bajrasza dwie kopie listów słanych jak wyżej. Niemal benedyktyńska praca przy ich oczyszczaniu, by możliwe było odczytanie treści, ale udało się! Przytoczę kilka ciekawych dla tematu konfederacji barskiej wyimków. Podaję je w przełożeniu z „polskiego na polski”. Godne podziwu jest zaangażowanie Salomei, natomiast styl, ortografia, interpunkcja nie były jej mocną stroną. Nic to!!!
Współcześnie brzmi to tak:

Dziś w nocy miałam 20 koni konfederatów z Muszyny [kleks – fragment nieczytelny] byli na całą noc, pojechali ku Krosnu.
[…]
Ta zaś Moskwa spod Rzeszowa poszła w Sandomirskie za Książęciem Marcinem i w Rzemieniu miała być potyczka w tę sobotę, ale jeszcze nie wiadomo co tam się stało, ale z Muszynki poszedł sukurs dla Księcia pod komendą Łubieńskiego i Mosczeńskiego.
[…]
Puławski rotmistrz zginął pod Ustrzykami, umarł w Lisku.

I fragmenty z drugiego listu:
Państwu Dobrodziejstwu głęboką uniżoność moją składam i donoszę, że Wielkopolska (konfederaci) Puławy wniwecz obróciła nawet i co do ozdoby pałacu było. Dziś mój szyper z Sandomirskiego przyjechał i to mi doniósł o zabronieniu żyta spuszczania do Gdańska. Mam list z Warszawy Pana Balickiego, który do mnie pisze, że to niepotrzebną bajką rozsiano u nas.
[…]
I to też donoszę, że wychodzą obwieszczenia Książęcia Marcina, aby nikt z województwa krakowskiego nie dawał prowiantów na palety Pana Birzeńskiego (Bierzyńskiego), bo mu nie będzie przyjęto, a jeżeli by miał egzekucję od Birzeńskiego aby dać znać do Książęcia o tem.

Listy te nie są datowane, pochodzą ze wspólnego zbioru w Ossolineum. Informacje w nich zawarte są ogólnie znane, można więc – nawet samemu – określić w przybliżeniu daty ich powstania.

Reasumując – nie jest tego za wiele (jak na razie!), są to tylko listy, ale nie wydaje mi by, Salomea usunęła sobie prawą pierś, chwyciła łuk, wsiadła na koń i…! Mnie przyświecała chęć ukazania tej postaci, kobiety wplecionej w wydarzenia doby konfederacji barskiej na Podkarpaciu. Z fragmentów tych kilku zaledwie listów Salomei przebija głód informacji, chęć dzielenia się nimi i chęć działania. Fakt wysłania umyślnego na pobojowisko pod Dęborzynem to potwierdza – bo nie sądzę, że było to zwykłą „babską ciekawością”. Więc może jednak „podkarpacka Amazonka” konfederacji barskiej?
--------------------------------------------------
* Amazonki konfederacji barskiej, Pojezierze, Olsztyn 1975.
** A. E. Kuropatnicki, anonimowo: Geographia albo dokładne opisanie Galicyi i Lodomeryi do druku podana w Przemyślu 1786.
*** W znakomitym opracowaniu dra Łukasza Bajdy, Szlachta w Bieszczadach i na Pogórzu. Czasy saskie i stanisławowskie (Krosno 2017), znajdujemy sporo informacji o rodzinie Bukowskich, jak i wielu innych, które tworzyły historię ziemi sanockiej
i Bieszczad. Jest w nim także wątek konfederacji barskiej.
**** Dr Antoni Bogusz, Wieś Moderówka. Szkic historyczny, Kraków 1905.


Na górę
Post: 29-01-2022 12:29 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Errata:
Przymówiłem Salomei styk, ortografię itd. - to "z" na wstępie jest zbędne. Wynikło z poprawy tekstu. Moje przeprosiny!
mar-k


Na górę
Post: 01-02-2022 11:56 
Offline

Rejestracja: 06-08-2007 11:59
Posty: 341
Taki wtręt:
Potocki Andrzej ,,W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska", przewodnik, Krosno 2013
Na temat Daliowej:
"Natomiast miejsce zwane Koci Zamek wskazuje na lokalizację tutaj warownego obozowiska z czasów konfederacji barskiej".

To jak nazywa mar-k kalka albo tutaj błąd drukarski czy rzeczowy? Te nazwy to związane z innymi czasami (wcześniejsze wydarzenia w historii).


Na górę
Post: 01-02-2022 20:07 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
W zasadzie jest to odpowiedź na wtręt jure’a:

„Najsamprzód” to trzeba zdefiniować Kocie Zamki. Tu trzeba pójść do źródła, czyli do Franciszka Kotuli i jego Po Rzeszowskim Podgórzu błądząc – Kotula posiłkował się definicją ks. Sarny (Opisy powiatu jasielskiego i krośnieńskiego): Kotczy zamek znaczyło to samo co niemiecki Wagenburg, tj. obóz utwierdzony koczami tj. wozami wojennymi.
[…]
Kotcze zamki leżą wszystkie nie na szczytach gór, jak grody, gródki, lecz zawsze na przełęku góry, wysokości takiej, ażeby wozem można dojechać. Zajmują przestrzeń niewielką, zwykle mniej morga (pół ha/ mar-k}, i zwykle w podkowę musiały być okoczone, z otworem ku górze, aby się w dół bronić można, a w razie potrzeby chronić na górę z końmi, tylko wozy porzuciwszy.
Ks. Sarna z kolei podpiera się definicją z Szczęsnego Morawskiego: Sądecczyzna, t. I. s. 78. – precyzyjnie i wyczerpująco! skoro nic nie dodał wielki znawca tematu, Franciszek Kotula. Mam tę książkę – czyta się wspaniale!
Od siebie dodam, że takich miejsc na Pogórzach, w Beskidzie Niskim możemy znaleźć sporo – vide Kotula! Są to pozostałości wojen husyckich tak po polskiej jaki po słowackiej stronie. Powstały w wyniku uchodźctwa husytów przed prześladowaniami. Np. na słowackim Busovie znajdowało się obozowisko ich odłamu, bratrzyków.
Być może była gdzieś w okolicy Daliowej jakaś pikieta konfederatów, ale u Krukara nie ma takiego miejsca o tej nazwie, a Koci Zamek (nazwa) żadną miarą nie wpisuje się, niestety, w konfederacki nurt!.
Na przełęczy nad Szklarami znajduje się mogiła konfederatów, po zachodniej stronie szosy, przy gruntowej drodze do Kamionki u północnego podnóża Piotrusia i dalej do Zawadki Rymanowskiej. W Czeremsze powstał w maju 1770 r. obóz Józefa Miączyńskiego, po bitwie pod Dęborzynem. Miejsce obozu znalazł Maciej Śliwa – na razie nic więcej nie wiem – ostatnio jakoś nie kontaktowaliśmy się - kładę to na karb pandemii.
Z militarnego punktu widzenia obóz nie miał strategicznego znaczenia. Ironicznie, i historycy, i piszący o konfederacji barskiej tłumaczą to smaleniem cholewek do Józefiny Mniszchówny, córki pięknej Amalii, niespełnionego uczucia Miączyńskiego. Przecież z Czeremchy było znacznie bliżej do Dukli, niż z Koniecznej.
Dla dokładki fragment z pamiętnika Hulewicza, rotmistrza konfederackiego:
Poszliśmy ku Jaślisku miastu na almak, nie dawali nam chwili spoczynku. Chcieli w koło obstąpić komendę naszą, ruszyliśmy z tego miejsca w zawieruchę, aby nie narażać miasta ; weszliśmy w pośrodek ich, a potem w inną stronę, szukając innej komendy, z którąby można się pokazać. Mróz, śnieg i zawierucha, w koni 730 jadąc śladu za nami nie było widać, należało koniecznie w oczy pokazać się. Cofnęli się ścigający, widząc desperacką odwagę. My komendę naszą dzieliliśmy na trzy części i blizko siebie zawsze, a stąd echo licznej komendy.
-------------------------
almak - odpoczynek

Tekst ten potwierdza obecność konfederatów w tych stronach. Zresztą u Sarny znajdujemy więcej wzmianek o działaniach konfederatów w tych stronach (zarówno w jasielskim, jak i krośnieńskim opisie powiatów).

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 02-02-2022 11:36 
Offline

Rejestracja: 06-08-2007 11:59
Posty: 341
Akurat cytując A.Potockiego W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska wiedziałem, że to jest pomyłka. Przecież nawet na forum była mowa o Kocim Zamku. Również polecam do lektury Franciszka Kotulę i jego Po Rzeszowskim Podgórzu błądząc
Cytuj:
ale u Krukara nie ma takiego miejsca o tej nazwie
Koci Zamek?
Jest na mapie Zagłebie Ambitnej Turystyki Beskid Niski cz. wschodnia i Jaśliska i okolice z 2019 i ostatniego wydania z 2021. Jest to miejsce (w Daliowej) oznaczone pomiędzy potokiem Ostresz wpadającym do Jasiołki. Na południowy-zachód od Hirki Pieprzowej (470 m n.p.m.). Można popatrzec na mapę. Koci Zamek ten podpada pod podaną "definicję" W.Sarny o F.Kotuli.
O mogile na przełęczy nad Szklarami wiem, czytałem n.p. na stronie ś.p. Darka Zająca. Martwią mnie tylko jak tam przejeżdżam krzaki (tarnina?)/chaszcze, które tam rosną.


Na górę
Post: 03-02-2022 08:10 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1245
Skoro koło Darowa się poruszamy to zapytam o jedną rzecz, która już chwilę za mną łazi.
Gdzieś na necie dorwałem pdf-a Instytutu Archeologii i Etnologii PAN nazwanego Kwartalnik Historii Kultury Materialnej (2016r). W nim jest zamieszczony artykuł p. M. Parczewskiego "Szaniec konfederatów barskich w Łupkowie w Bieszczadach Zachodnich". Akurat ten temat mnie ciekawił, szczególnie po odwiedzeniu tego miejsca wspólnie z uczestnikami rajdu "Po stopách Veľkonočnej bitky v Karpatoch" w 2016r.
W artykule tym można przeczytać:

"„[Podczas wieczernic Łemkowie — M.P.] opowiadają także o innych wydarzeniach historycznych, np. odnoszących się do czasów konfederacji, po której pozostałościami są liczne kopce i fosy [i dalej w przypisie 36. u dołu strony — M.P.] Np. kopiec w lesie Szachty między wioskami Wolą Jaśliską [obecnie Wola Niżna — M.P.] i Moszczańcem, — legenda mówi, że to mogiła nad jednym z konfederatów"

Na geoportalu, na Lidarze ma wyhaczone 2 miejsca, które mogły by być ciekawe i do sprawdzenia. Ale raz, że po tylu latach takowy kopiec mógł już zostać w terenie wyrównany, a dwa - te miejsca, które wytypowałem do sprawdzenia będę mógł sprawdzić tylko wizualnie - zobaczę wzgórek i nadal nie będę wiedział, czym on jest.
Druga sprawa - na przedwojennej WIG-ówce jest zaznaczony krzyż, na skrzyżowaniu dróg Wola Niżna - Moszczaniec na początku Szacht. Może to o to miejsce chodzić...


Na górę
Post: 06-02-2022 21:22 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Witam!
Nooo! drgnęło – zagęściła się dyskusja, co cieszy. Mniej mnie cieszy fakt, że od mojego wejścia na początku stycznia, mamy ponad 10 tys. wejść na stronę (zanotowałem!) – tylko „dyskutantów”, oj, mało! Może się ta ilość kiedyś rozrośnie - byłoby to z korzyścią dla tematu. Ostatnio ukazuje się dużo stron rodowych, opracowań lokalnych, w których ich autorzy zamieszczają wzmianki o konfederatach barskich. Ci nieliczni (to o nas!) nie wszędzie przecież dotrą, nie wszystko przeczytają – tu właśnie jest potrzebna ta pomoc. Bo czasem niewielka wzmianka dorodnie później owocuje. Ze swojej łączki wiem, że tak jest – choćby ostatnio – z postacią Józefa Rylskiego z Pisarowiec. Natrafiłem nań przy kontakcie z Gospodarzem strony rodowej Tchorznickich-Mniszków. Autor podparł się monografią Pisarowiec – ja o niej nie wiedziałem, bo skąd?
Długi wrzucił Łupków i Las Szachty, i już rozrasta się temat.
Łupków dwukrotnie penetrował prof. Michał Parczewski (archeolog, UJ i URz, mediewista). Pokłosiem tego są artykuły: w Kwartalniku, o którym wspomina Długi i Bieszczadzki szaniec konfederatów barskich z periodyku W sieci historii (12/2016) napisany w klimacie przystępnej historyczno-archeologiczej relacji. Ukazały się chyba mniej więcej w jednym czasie.
Dodam, że profesor Parczewski był współorganizatorem konfederacji naukowej w 250-lecie powstania KB w Dukli i Nowym Żmigrodzie w 2018 r., a przede wszystkim „sprawcą”, że wziął w niej udział naukowy panteon polskiej historii.
Jeśli chodzi o Łupków, to nie wiem, czy ukazało się coś więcej.
Zresztą w ogóle, temat KB jest kwestią własnego podejścia, co chcemy: wiedzieć, dotrzeć, zobaczyć, dotknąć, zapamiętać?

Za to na następnej przełęczy nad Roztokami Górnymi (na południe od Cisny), 6. lipca 2018 r. powstała pod egidą Nadleśnictwa Cisna, Ścieżka Historyczna „Szaniec konfederatów barskich”. Odbyło się to w wielkiej oprawie: Dyrekcja Okręgowa Lasów Państwowych z Krosna, Nadleśnictwo Cisna, TVP Historia, młodzież no i „sprawca” wszystkiego, dr Piotr Sadowski. Niezależnego odkrycia konfederackiego obozu dokonali Michał Filipowicz i Krzysztof Sojka, inwentaryzacji dokonała grupa „Orły Historii”, niebagatelny wkład wniósł Krzysztof Bajrasz odnalezionymi dokumentami o obozie, i tak powstał pierwszy taki obiekt w całym beskidzkim łańcuchu obozów konfederackich. Ścieżka rozpoczyna się od Przełęczy n. Roztokami i wiedzie dość ostro do góry we wschodnim kierunku, wzdłuż granicznego niebieskiego szlaku. Przy nienaruszonych strukturach obiektów rozmieszczone są tablice dydaktyczne – na nich mapki, szkice, objaśnienia i rys historyczny. Był też tekst (do wzięcia) o całym przedsięwzięciu – zachowałem jeden (mam zeskanowany w pdf-ie).
Ba, ileż to już czasu upłynęło!
Rzecz następna – Las Szachty z Łupkowem, tym razem powiązane z Oskarem Kolbergiem, a raczej z jego wielkim dziełem. Ale zanim Kolberg, to intryguje mnie nazwa, po rosyjsku i w języku ukraińskich szachta ( шахтa), to kopalnia - szachtior to górnik. Ot, dygresja.
Oskar Kolberg, Dzieła Wszystkie (tom 49), PTL Wrocław - Poznań. Sanockie - Krośnieńskie, część I, s. 59
http://oskarkolberg.pl/MediaFiles/049dwok.pdf
Opowiedajut także inyi proizszestwija istoryczeskii, n.p. otnosiaszczyisia k wremenam konfedracyi, kotoroj pamiatnikami sut mnohii kopcy i fosy, n.p. kopce w lesie Szachtach meży solami Woleju Jasliskoju i Moszczańcem. Predanije każe, szczo to mohyla nad odnim konfederatom. W sele Łupkowie, w Sanockom, widen jeszcze teper ciełyj stan konfederackij, okopanyj s jawnymi jeszcze prawym i lewym była mi i sredotocziem. Urliopniki i wysłużenyi wojny snow opowiedajnt o tom, szczo widioli w czużych krajach: o czużych narodach, ich besiedi , o wolikich horodach i pr.

Nie będę przywdziewał szat pokutnych – znów u Potockiego w: W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa po Jaśliska (s. 127), Wydaje mi się, że podobną wzmiankę (o mnogim pochówku) gdzieś już wcześniej czytałem – Krygowski, Michalak, czy coś lokalnego? – nie pamiętam. U Kolberga powyższa relacja mówi o jednym poległym konfederacie (a kopce?).
Dzisiejsza nazwa spina rozległy kompleks leśny, a sam las Szachty?
Staram się co roku odwiedzić Źródliska Jasiołki, Jasiel, Rudawkę – rowerowo, bądź piechotą. Rowerem, to przepiękna pętla: Jaśliska – Moszczaniec – Jasiel – Rudawka – Jaśliska, a jak mało, to jeszcze do Czeremchy. Zapytałem kilka lat remu leśniczego (leśniczówka przy drodze z Moszczańca na Polanę i do Jasiela) o Las Szachty , a on mi na to: że musiałbym popatrzeć na las z góry. Ciemna plama (jodłowy las) to właśnie Szachty, tam mieli tartak Żydzi, do dziś pozostała po nim polana. Wznieść się ponad las nie potrafiłbym, ale dron – tak! Tylko, że nie ma tam już żadnego śladu – słowa leśniczego. Zrobiłem zdjęcie spod tablicy „Gmina Komańcza żegna” – bardziej dla ładnej panoramy. Po prostu przyjąłem, że tam, gdzieś, spoczywa/spoczywają? konfederaci. Nie spodziewam się niczego więcej. Podobna rzecz ma się w Zwierniku k. Pilzna, w Siepietnicy przed Bieczem i w Ołpinach, na północ od niego – też nie ma śladu. Są tylko wzmianki, często na pograniczu legendy. Natomiast jeśli my o tym napiszemy, to: … to trwa do skonu świata, co na papier wlezie! [Wacław Potocki z Łużnej]

Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Post: 07-02-2022 08:41 
Offline

Rejestracja: 25-04-2009 07:26
Posty: 1245
mar-k pisze:
...Zapytałem kilka lat remu leśniczego (leśniczówka przy drodze z Moszczańca na Polanę i do Jasiela) o Las Szachty , a on mi na to: że musiałbym popatrzeć na las z góry. Ciemna plama (jodłowy las) to właśnie Szachty, tam mieli tartak Żydzi, do dziś pozostała po nim polana. Wznieść się ponad las nie potrafiłbym, ale dron – tak! Tylko, że nie ma tam już żadnego śladu – słowa leśniczego...

Czyli to, co typowałem jako możliwy kopiec to jednak pozostałości po tartaku, rzeczywiście jakaś polana tam jest. W załączeniu 2 zrzuty z geoportalu - przydaje się, jak nie posiada się drona :-)
Dodatkowo na lidarze (drugi zrzut) widać, że jakieś ślady po tartaku w terenie jeszcze będzie można odnaleźć.
Po kliknięciu zrzuty w większym rozmiarze.

Obrazek

Obrazek


Na górę
Post: 07-02-2022 08:56 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
BRAWO! - Długi.


Na górę
Post: 07-02-2022 09:29 
Offline

Rejestracja: 14-12-2010 19:44
Posty: 230
Lokalizacja: Jasło
Pierwszą mapkę nazwałby negatywową - czarny asfalt drogi do Moszczańca jest jasny (biały), zatem postrzępiona plama (jaśniejsza) może być tym jodłowym lasem, i chyba już nieco przemieszanym. Jeśli tak, to mamy właściwy las Szachty - oko leśnika, być może, nie było wyczulone na jakiś kopczyk - jeśli pozostał - to przecież 250 lat. Może pozostał jednak jakiś ślad? Mnie zastanawia mogiła w głębokim (!) lesie, z dala od miejsc potyczek. Hulewicz wspomina zimowe starcie pod Jaśliskami, U Bajrasza (kalendarium) widnieje potyczka oddziału Rudnickiego stoczona przed 7. marca 1772 r. z oddziałem płka Poliwanowa. U Sarny (w opisie pow. krośnieńskiego) wzmiankowany jest powrót konfederatów Rudnickiego spod Bukowska. Nie sądzę, żeby przedzierali się oni przez Bukowicę, by tam zostawić rannego, bądź pochować zmarłego. Ale przy powrocie jakiegoś oddziału do Jaślisk, korytem Wisłoka - to możliwe. Nie można jednak wykluczyć i jakiegoś innego wydarzenia, tylko dlatego, że my o tym nie wiemy (jak do tej pory).
Pozdrawiam, mar-k


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 699 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 141 42 43 44 4547 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza Zespół Olympus.pl